`Cza­sami przychodzą ta­kie wie­czo­ry, że aby się do ko­goś przy­tulić muszę iść i pog­rze­bać trochę w sza­fie, wy­ciągnąć swo­jego kocha­nego, brązo­wego mi­sia z na­der­wa­nym uchem i przy­tulić swo­je zapłaka­ne oczy do je­go tułowia.


`cza­sami-przychodzą-­kie-wie­czo­ry-że aby ę-do ko­goś-przy­tulić-muszę-iść-i pog­rze­bać-trochę-w sza­fie-wy­ągnąć
bluecaffe`cza­samiprzychodząta­kiewie­czo­ryże aby siędo ko­gośprzy­tulićmuszęiśći pog­rze­baćtrochęw sza­fiewy­ciągnąćswo­jegokocha­negobrązo­wegomi­siaz na­der­wa­nymuchemi przy­tulićswo­jezapłaka­neoczydo je­gotułowia`cza­sami przychodząprzychodzą ta­kieta­kie wie­czo­ryże aby się do ko­gośdo ko­goś przy­tulićprzy­tulić muszęmuszę iśćiść i pog­rze­baći pog­rze­bać trochętrochę w sza­fiewy­ciągnąć swo­jegoswo­jego kocha­negobrązo­wego mi­siami­sia z na­der­wa­nymz na­der­wa­nym uchemuchem i przy­tulići przy­tulić swo­jeswo­je zapłaka­nezapłaka­ne oczyoczy do je­godo je­go tułowia`cza­sami przychodzą ta­kieprzychodzą ta­kie wie­czo­ryże aby się do ko­goś przy­tulićdo ko­goś przy­tulić muszęprzy­tulić muszę iśćmuszę iść i pog­rze­baćiść i pog­rze­bać trochęi pog­rze­bać trochę w sza­fiewy­ciągnąć swo­jego kocha­negobrązo­wego mi­sia z na­der­wa­nymmi­sia z na­der­wa­nym uchemz na­der­wa­nym uchem i przy­tulićuchem i przy­tulić swo­jei przy­tulić swo­je zapłaka­neswo­je zapłaka­ne oczyzapłaka­ne oczy do je­gooczy do je­go tułowia

In­ternet ta­ki był. Przy­pomi­nał trochę kon­fesjo­nał, a roz­mo­wy - rodzaj gru­powej spo­wie­dzi. Cza­sami było się spo­wied­ni­kiem, cza­sami spo­wiada­nym. To czy­niła ta od­ległość i ta pew­ność, że zaw­sze można wy­ciągnąć wtyczkę z gniazdka.ty sam naj­le­piej wiesz co chcę ci powiedzieć kiedy mil­czę wtu­lona w ciebie a twój rękaw łas­kocze w policzki roz­pa­lone czy chłod­ne - to zu­pełnie bez znaczenia ty sam naj­le­piej wiesz kiedy pot­rze­buję żebyś otarł łzy z mo­jej mor­kej zapłaka­nej twarzy wyk­rzy­wionej w żałos­nym grymasie a kiedy po­winieneś od­wza­jem­nić uśmiech al­bo po pros­tu przy­tulić i milczeć... za­mykam oczy i muszę sie ciągle powstrzymywać żeby ich nie ot­worzyć i nie podejrzeć jak trwasz To z grzy­weczką i cza­peczką gim­nazja­lis­ta się zo­wie Jak to się zacho­wuje, ten się nie do­wie Co do gim­nazjum nie chadzał I z sza­now­nym to­warzys­twem się nie s chadzał Swo­jej dziew­czy­ny nie zdradzał I przez przy­padek in­nej nie ma­cał Na jed­nej ze swoich al­ko­holo­wych li­bac­ji Po której doszło do bo­gatej ko­lac­ji Była wyt­knęła mu że nie ma rac­ji Na ko­niec i tak wylądo­wali w ubikacji ... Od­na­załam swo­jego anioła... To ona, oso­ba która jest przy mnie. Przy­jaciel, który mnie kocha. An­nM :* Gdy zo­baczyłem ją w ta­kim sta­nie miałem ochotę krzyczeć... udu­sić ją... uderzyć...przy­tulić... po­wie­dzieć, ja­ka jest dla mnie ważna. Ale tyl­ko wzruszyłem ra­miona­mi i poszedłem da­lej, mówiąc, że ta­kie jest życie...