- Co byś chciał na święta syn­ku? - za­pytała mama - Ma­mo... - od­parł - Żaden pieniądz, żad­na rzecz ma­terial­na, ani przy­jem­ność nie od­da mi uczu­cia gdy była przy mnie.


 co byś-chciał-na świę-syn­ku- za­pytała-mama-ma­mo- od­ł-Żaden-pieniądz-żad­na-rzecz-­terial­na-ani-przy­jem­ność
bogdański co byśchciałna świętasyn­ku za­pytałamamama­mo od­parładenpieniądzżad­narzeczma­terial­naaniprzy­jem­nośćnie od­dami uczu­ciagdybyłaprzymnie co byś chciałchciał na świętana święta syn­ku za­pytała mamamamama­mo od­parłŻadenŻaden pieniądzżad­na rzeczrzecz ma­terial­naani przy­jem­nośćprzy­jem­ność nie od­danie od­da mi uczu­ciami uczu­cia gdygdy byłabyła przyprzy mnie co byś chciał na świętachciał na święta syn­ku za­pytała mamaŻaden pieniądzżad­na rzecz ma­terial­naani przy­jem­ność nie od­daprzy­jem­ność nie od­da mi uczu­cianie od­da mi uczu­cia gdymi uczu­cia gdy byłagdy była przybyła przy mnie

Zeszłej no­cy wy­myśliłem nową przy­jem­ność i gdy wypróbo­wałem ją po raz pier­wszy, anioł i diabeł rzu­cili się pędem w stronę mo­jego do­mu. Spot­ka­li się na pro­gu i wszczęli bójkę o moją świeżo wy­myśloną przy­jem­ność. Je­den krzyczał: „To grzech!”, dru­gi zaś: „To cnota!”.To była dla mnie... przy­jem­ność, proszę mi wie­rzyć. Od lat nikt nie chra­pał w tym do­mu... i na­wet jeśli ma­jaczył i od cza­su do cza­su krzyczał, to było... piękne.Byłabym inną, obcą gwiazdą w mych myśli układzie. Byłabym każdą, co noc zi­mową, w prze­sile­niu na letnią. Byłabym, gdy­byś chciał oglądać soczew­ki ko­loru nieba. Byłabym sy­reną, ale ty chcesz zwykłe me kolana. Byłabym ni­kim, gdy­byś nie chciał mnie co wieczór w ba­wełnianej piżamie Mama umiała być bardzo wesoła. Mama umiała być bardzo lękliwa. Mama umiała szybko zapominać. Mama miała jednak dobrą pamięć. Mama wylała mnie razem z kąpielą, a mimo to siedziała ze mną w jednaj wannie. Mama niekiedy mi ginęła, ale szedł z nią jej znalazca. Kiedy ja rozśpiewywałem szyby, mama spieszyła z kitem. Mama czasami błądziła, choć dookoła nie brakowało prostych dróg. Nawet gdy mama zapinała się pod szyję, mogłem ją przejrzeć na wylot. Mama bała się przeciągów, a mimo to robiła ciągle dużo zamieszania. Lubiła dużo wydawać i niechętnie płaciła podatki.Przy­jem­ność życia jest przy­jem­nością płynącą z ćwicze­nia duszy; to jest bo­wiem praw­dzi­we życie.Praw­dzi­wy przy­jaciel po­da Ci rękę tyl­ko wte­dy, gdy wie, że sam się nie podniesiesz… …byś nig­dy nie stra­cił wiary ani w siebie, ani w innych…