- Czuję. Strach.Boję się. - U nas jest nieoder­walny. Cze­go się boisz? - Siebie. - Od­czu­wamy to sa­mo w po­dob­nych mo­men­tach. Twój strach jest uzasadniony. - To noc. I Ty. - Os­tatnio rzad­ko by­wałam w no­cy, prawda? - Tak. Os­tatnio w ogóle rzad­ko by­wasz, gdziekol­wiek. Na­wet w sobie. M.


 czuję-strachboję-ę-u nas-jest nieoder­walny-cze­go ę-boisz-siebie-od­czu­wamy-to ­mo-w po­dob­nych-mo­men­tach
przesiąknięta obojętnością czujęstrachbojęsięu nasjest nieoder­walnycze­go sięboiszsiebieod­czu­wamyto sa­mow po­dob­nychmo­men­tachtwój strachjest uzasadnionyto noci tyos­tatniorzad­koby­wałamw no­cyprawdatakos­tatnio w ogóleby­waszgdziekol­wiekna­wet w sobieu nasu nas jest nieoder­walnycze­go się boiszsiebieod­czu­wamyod­czu­wamy to sa­moto sa­mo w po­dob­nychw po­dob­nych mo­men­tachtwój strach jest uzasadnionyto nocos­tatnioos­tatnio rzad­korzad­ko by­wałamby­wałam w no­cytakos­tatnio w ogóle rzad­korzad­ko by­waszu nas jest nieoder­walnyod­czu­wamy to sa­mood­czu­wamy to sa­mo w po­dob­nychto sa­mo w po­dob­nych mo­men­tachos­tatnio rzad­koos­tatnio rzad­ko by­wałamrzad­ko by­wałam w no­cyos­tatnio w ogóle rzad­ko by­wasz

W ogóle An­gli­cy sza­nują sta­rość tyl­ko, o ile ona sa­ma się siebie nie wstydzi i nie mówi „pas”. Ko­biety rzad­ko uk­ry­wają swój wiek, bo chro­nolo­gia nie ty­le jest tu­taj nas­ta­wiona na seks, ile na zdro­wie, i nie ty­le na urodę, co na żywotność.Boję się pająków, boję się miłości i obojętności, boję się śmier­ci i życia.. boję się. Ten strach sta­je się de­finicją mo­jego życia. Mo­ja pa­nika spra­wia, że umarłam cho­ciaż na­dal żyję KO­NIEC, czas rozłożyć skrzydła i wznieść się po­nad strach, czas zacząć żyć z odwagą. Naj­lep­szym le­kar­stwem oka­zuje się wiad­ro przy­jaźni, łyżeczka wspar­cia i szczyp­ta wiary. Po raz ko­lej­ny dziękując Ci za to że jes­teś ! `Os­tatnio źle sy­piam.. i boję się, że po­wodem mo­jej bez­senności możesz być Ty.to nie tak, że ja nie wiem co da­lej zro­bić ze swoim życiem...ja pop­rostu pa­nicznie boję się po­rażki. Boję się wy­ciągnąć rękę i spaść.... dla te­go za­dowa­lam się tym co mam. Wszys­tkiemu win­ny jest mój strach..be Ciepło, które czuję wciąż Gdy blis­ko i da­leko jesteś Za­biera w podróż me serce Które bi­je bez szału Wręcz spokojnie Brak go­nit­wy uczuć Brak gorzkich łez I niep­rzes­pa­nych nocy Za­mykam je­dynie oczy Twój za­pach jest wszędzie Gdy śpię, pra­cuję, jestem Otaczasz mnie Gdziekol­wiek byś był Jes­teś obok Biorę głębo­ki wdech Uśmie­cham się A Twe ramiona Achh Znów tulą mnie w sobie Miłości smak, tak Nie pot­rze­buję więcej nic Gdziekol­wiek zwrócę lot, tam cze­kać będzie Gniew nies­kończo­ny, nies­kończo­na rozpacz! Gdziekol­wiek zwrócę lot, tam wszędzie piekło. Piekło jest we mnie, a na dnie otchłani Głębsza, ziejąca cze­luść się otwarła, Przy której piekło dręczące jest niebem.