lu­bię-słoń-i deszcz-lu­bię-sól-i piep­rz-lu­bię-zimę-i lato-lu­bię-i ciebie-co ty na to   
alek613 lu­bięsłońcei deszczlu­bięsóli piep­rzzimęi latoi ciebieco ty na to    lu­bię słońcesłońce i deszczi deszcz lu­bięlu­bię sólsól i piep­rzi piep­rz lu­bięlu­bię zimęzimę i latolu­bię i ciebie lu­bię słońce i deszczsłońce i deszcz lu­bięi deszcz lu­bię sóllu­bię sól i piep­rzsól i piep­rz lu­bięi piep­rz lu­bię zimęlu­bię zimę i lato lu­bię słońce i deszcz lu­bięsłońce i deszcz lu­bię sóli deszcz lu­bię sól i piep­rzlu­bię sól i piep­rz lu­bięsól i piep­rz lu­bię zimęi piep­rz lu­bię zimę i lato lu­bię słońce i deszcz lu­bię sólsłońce i deszcz lu­bię sól i piep­rzi deszcz lu­bię sól i piep­rz lu­bięlu­bię sól i piep­rz lu­bię zimęsól i piep­rz lu­bię zimę i lato

Lubię... gdy mnie zat­rzy­mujesz na skra­ju ekstazy tuż przed wiel­kim wy­buchem - ko­cią go­towość mięśni lu­bię roz­szerze­nie naszych źrenic za­nim spad­niemy w ciemność lu­bię ożyw­czą moc wypełnienia bez oszczędności sy­ta Ciebie lu­bię tę naszą in­tymność zwarcia gdy od­da­jemy się so­bie w pełni i jeszcze lu­bię swo­je ciało bez­wstyd­nie zstępujące w rozkosz... ma­jowa ko­bieta swe­mu mężczyźnie Jak się masz Ukochana? Ja­ka u Ciebie pogoda? U mnie w słoneczne dnie Pa­da deszcz bez Ciebie Niech te chmu­ry wiszą A To­bie ptaszki świergocą Niech pa­da u mnie deszcz Ty w słońca blas­ku ra­dość nieś  Znów piszę o miłości znów to jest dla Ciebie znów myślą o To­bie znów bra­kuje mi Ciebie znów chce Cie mieć przy so­bie znów Kocham Cie na Zaw­sze znów mówię to naprawdę Dlacze­go ro­bię wszys­tko na os­tatnią chwilę ? No cóż, może to dla­tego, że lu­bię czuć ten dreszczyk emoc­ji a może pop­rostu lu­bię wy­raz twarzy tych, co wątpią, że mi się uda, gdy udo­wad­niam że ja chcę, to pot­ra­fię do­piąć swego.Nar­cystyczny Egois­ta, myślał 'sam dam so­bie radę spra­wa iście oczywista sam dla siebie zro­bię pa­radę' Co wy­nikło z owej próżności ? wy­soko wzle­ciał i nis­ko upadł, bo­leśnie połamał so­bie kości, a mi­mo te­go da­lej gra głupa.Ciem­no. Zim­no.Cisza i spokój. Zmiany. Mam no­wych sąsiadów. Słońce nie og­rze­wa już mo­jej płyty w ten sam sposób. Prze­biśniegi ożywiły mar­twą ziemię wokół mnie. Lu­bię prze­biśniegi. Lu­bię życie. Wi­taj­cie przyjaciele.