— Poz­nałem Cię wpraw­dzie w wo­li Przypadku; — Zas­tałem w smut­ku, — żałości, — niestatku; — Pragnąłem być Ci Nat­chnieniem, — Two­jej duszy Pokrzepieniem; — Lecz Ty Nie wy­kazałeś się na­wet Sumieniem; — Wziąłeś co chciałeś, — skrzyw­dziłeś, — wykorzystałeś; — A mnie w Niedo­le sa­mego posłałeś.


 poz­nałem-cię-wpraw­dzie-w wo­li-przypadku-zas­łem-w smut­ku- żałoś- niestatku-pragnąłem-być-ci nat­chnieniem- two­jej-duszy
ael8k— poz­nałemcięwpraw­dziew wo­liprzypadkuzas­tałemw smut­ku— żałości— niestatkupragnąłembyćci nat­chnieniem— two­jejduszypokrzepieniemleczty niewy­kazałeś sięna­wetsumieniemwziąłeśco chciałeś— skrzyw­dziłeś— wykorzystałeśa mniew niedo­lesa­megoposłałeś— poz­nałem cięcię wpraw­dziewpraw­dzie w wo­liw wo­li przypadku— zas­tałemzas­tałem w smut­ku— pragnąłempragnąłem byćbyć ci nat­chnieniem— two­jej duszyduszy pokrzepieniem— leczlecz ty niety nie wy­kazałeś sięwy­kazałeś się na­wetna­wet sumieniem— wziąłeśwziąłeś co chciałeś— a mniea mnie w niedo­lew niedo­le sa­megosa­mego posłałeś— poz­nałem cię wpraw­dziecię wpraw­dzie w wo­liwpraw­dzie w wo­li przypadku— zas­tałem w smut­ku— pragnąłem byćpragnąłem być ci nat­chnieniem— two­jej duszy pokrzepieniem— lecz ty nielecz ty nie wy­kazałeś sięty nie wy­kazałeś się na­wetwy­kazałeś się na­wet sumieniem— wziąłeś co chciałeś— a mnie w niedo­lea mnie w niedo­le sa­megow niedo­le sa­mego posłałeś

Bo­je się po­kochać bo jeśli za moc­no po kocham i za szyb­ko zaufam będę skrzyw­dzo­na tak nap­rawdę nie wiem czym jest miłość nig­dy jeszcze jej nie spot­kał am ale w głębi duszy pragnę kochać i być kochaną ale ten strach jest sil­niej­szy blo­kuje mnie nie poz­wa­la ni­komu zaufać lecz ja wie­rze że kiedyś uda mi się pokochać.Mówi się często, że sta­rość to ut­ra­ta god­ności, zaś śmierć to jej odzys­ka­nie - być może, lecz pod wa­run­kiem, że ktoś przej­dzie obok w mo­men­cie śmier­ci i ułoży ciało w po­zyc­ji god­nej; śmierć bo­wiem ma to do siebie, że lu­bi uderzać w chwi­lach, kiedy się jej naj­mniej oczekuje.kiedyś tak bar­dzo chciałeś poz­nać me ser­ce ciało i duszę... ser­ce raz złamałeś, ciało dos­tałeś, a duszy... już nie chciałeś.Jak wios­na dla ma­larza nat­chnieniem tak ty jes­teś dla mnie. Pragnę cię wiel­bić po ko­niec moich dni ale wiem, że długo nie po­ciągnę z tą sa­mot­nością i uda­waną obojętnością na świat. Wiel­bię cię i kocham nic innego. Każda chwi­la gdy cię nie widzę jest chwilą straconą. Niema rzeczy ani czy­nu bym zmienił zda­nie boś ty mą gwiaz­dką w oku. Kocham Cię Nat­chnieniem moim Twój głos, Twój umysł, Two­je ciało. Pragnę Cię dotykać zmysłowością całą, ku­sić, roz­bierać, zapamiętywać każdy szczegół Twe­go ciała i Twej duszy. Roz­koszo­wać pocałunkiem, do­tykiem, pieszczotą. Na­gością kar­mić oczy, czułością słowa, miłością serce, od­dechem ciało, us­ta ..roz­mową przez noc całą.