te­raz-pot­rze­bowałabym-oso­by- która-ze mną-usiądzie- po­da-mi ku­bek-gorącej-ka­wy-i nie py­tając-o nic-po­mil­czy
wiktoria5 te­razpot­rze­bowałabymoso­by któraze mnąusiądzie po­dami ku­bekgorącejka­wyi nie py­tająco nicpo­mil­czy  te­raz pot­rze­bowałabympot­rze­bowałabym oso­by która ze mnąze mną usiądzie po­da mi ku­bekmi ku­bek gorącejgorącej ka­wyka­wy i nie py­tająci nie py­tając o nico nic po­mil­czypo­mil­czy ze mną te­raz pot­rze­bowałabym oso­by która ze mną usiądzie po­da mi ku­bek gorącejmi ku­bek gorącej ka­wygorącej ka­wy i nie py­tającka­wy i nie py­tając o nici nie py­tając o nic po­mil­czyo nic po­mil­czy ze mną po­da mi ku­bek gorącej ka­wymi ku­bek gorącej ka­wy i nie py­tającgorącej ka­wy i nie py­tając o nicka­wy i nie py­tając o nic po­mil­czyi nie py­tając o nic po­mil­czy ze mną po­da mi ku­bek gorącej ka­wy i nie py­tającmi ku­bek gorącej ka­wy i nie py­tając o nicgorącej ka­wy i nie py­tając o nic po­mil­czyka­wy i nie py­tając o nic po­mil­czy ze mną

Nie pot­rze­buję już reszty mo­jego życia. Od­dałabym ją za je­den miękki ruch two­jej ręki, która chciałaby mnie przy­garnąć. Ale nikt nie chce ze mną pohandlować.Bek­nij! Bek­nij głośno! Za cicho, bek­nij głośniej! Nie tak się be­ka, czekaj... Ja beknę dob­rze, sprośnie. Te­raz bek­nij, jak ja, tak głośno jak tyl­ko się da. Be­kaj­my ra­zem co dnia! Niech nasze be­kanie trwa! Ja bekłem dziew­czy­nie do ucha i stała się przez to przygłucha i te­raz się drze jeszcze głośniej, choć na­dal tak sa­mo ją dmucham. Be­kanie to piękny jest dźwięk, do­mena śmiałego człowieka i chy­ba człowieku byś pękł gdy­byś ty nig­dy nie bekał.  Zro­biłam dwa błędy: naj­pierw sta­rałam się po­kazać wszys­tkim, że jes­tem sil­na i nikt nie jest mi pot­rzeb­ny. Po­tem spot­kałam osobę, której w końcu chciałam po­wie­dzieć, że tak nap­rawdę bar­dzo ko­goś pot­rze­buję. Te­raz jes­tem sa­ma, bo wszys­cy myślą, że jest mi z tym dob­rze. A oso­ba, którą wyb­rałam… aku­rat nie pot­rze­bowała ni­kogo potrzebującego.Ko­loru kon­wa­lii Mo­je myśli dziś rano Kiedy za ok­nem widziałem Wiosnę pod ra­mię z latem Pijaną Aro­matu białego wina Po­ległych po­de mną stokrotek Traw wzniosłych Koszo­nych przez stopy Gasnące sno­pami słońca Przez uk­wieco­ne gałęzie Wstaję i Idę Przes­tając mówić Proszę, nie zbliżaj się. Nie chciałabym cię zranić. Proszę nie uśmie­chaj się. Nie chcę cię za to ga­nić. Błagam nie chciej być blis­ko mnie. Nie chciej się mną opiekować. Wiem, że to się skończy źle. Bo mną się trze­ba moc­no zajmować. Błagam wiem, że te­raz te­go nie widzisz. Więc otwórz już oczy. Bo które­goś dnia się zdziwisz. Co koło ciebie cały czas kroczy..