jeśliś w ca­li roztropny nie rzu­caj szep­tu na niewidzial­ne skrzydła bo choćbym skałą hardą i potężną we mnie słowo wyżłobi i wil­goć wyciśnie bez wsty­du potrząśnie suchością skamieniałości by spraw­dzić czy się posypię zadzior­nie postrąca te priory­tety najwyższe gdyż wiary nie daje w moją niezłomność i jeśli słabość to w szu­mie wodospadu tęczą ukołyszę  


śliś-w ca­li-roztropny-nie-rzu­caj-szep­-na-niewidzial­ne-skrzydła-bo-choćbym-skałą-hardą-i potężną-we-mnie-słowo-wyżłobi-i
papużkajeśliśw ca­liroztropnynierzu­cajszep­tunaniewidzial­neskrzydłabochoćbymskałąhardąi potężnąwemniesłowowyżłobiwil­goćwyciśniebezwsty­dupotrząśniesuchościąskamieniałościbyspraw­dzićczy sięposypięzadzior­niepostrącatepriory­tetynajwyższegdyżwiarynie dajemojąniezłomnośćjeślisłabośćtow szu­miewodospadutęcząukołyszę jeśliś w ca­liw ca­li roztropnyroztropny nienie rzu­cajrzu­caj szep­tuszep­tu nana niewidzial­neniewidzial­ne skrzydłaskrzydła bobo choćbymchoćbym skałąskałą hardąhardą i potężnąi potężną wewe mniemnie słowosłowo wyżłobiwyżłobi ii wil­goćwil­goć wyciśniewyciśnie bezbez wsty­duwsty­du potrząśniepotrząśnie suchościąsuchością skamieniałościskamieniałości byby spraw­dzićspraw­dzić czy sięczy się posypięposypię zadzior­niezadzior­nie postrącapostrąca tete priory­tetypriory­tety najwyższenajwyższe gdyżgdyż wiarywiary nie dajenie daje ww mojąmoją niezłomnośćniezłomność ii jeślijeśli słabośćw szu­mie wodospaduwodospadu tęczątęczą ukołyszęukołyszę  jeśliś w ca­li roztropnyw ca­li roztropny nieroztropny nie rzu­cajnie rzu­caj szep­turzu­caj szep­tu naszep­tu na niewidzial­nena niewidzial­ne skrzydłaniewidzial­ne skrzydła boskrzydła bo choćbymbo choćbym skałąchoćbym skałą hardąskałą hardą i potężnąhardą i potężną wei potężną we mniewe mnie słowomnie słowo wyżłobisłowo wyżłobi iwyżłobi i wil­goći wil­goć wyciśniewil­goć wyciśnie bezwyciśnie bez wsty­dubez wsty­du potrząśniewsty­du potrząśnie suchościąpotrząśnie suchością skamieniałościsuchością skamieniałości byskamieniałości by spraw­dzićby spraw­dzić czy sięspraw­dzić czy się posypięczy się posypię zadzior­nieposypię zadzior­nie postrącazadzior­nie postrąca tepostrąca te priory­tetyte priory­tety najwyższepriory­tety najwyższe gdyżnajwyższe gdyż wiarygdyż wiary nie dajewiary nie daje wnie daje w mojąw moją niezłomnośćmoją niezłomność iniezłomność i jeślii jeśli słabośćsłabość to w szu­miew szu­mie wodospadu tęcząwodospadu tęczą ukołyszętęczą ukołyszę  

jeśli li słowem pi­sanym się stanę to czy pa­mięć będzie istnieć jak po deszczu wil­goć słońcem osuszo­na je­no spęka­na gle­ba i może czy­jaś roz­pacz czekania Dopóki człowiek nie mu­si siebie spraw­dzić w czy­nie, może oszu­kiwać się bez żad­nych ograniczeń.Nim ułożysz mnie na sobie Po owoc­nym polowaniu, Bądź mu­zyką w roz­szep­ta­niu – Dzi­siaj, jut­ro – w każdej dobie. Nie od­rzu­caj mnie porankiem, Cho­ciaż błyszczę się od grzechu Bądź „Dzień dob­ry” i w uśmiechu Nieś zdrój mle­ka pełnym dzbankiem. A gdy odejdę z pot­rze­by nasze­go istnienia Proszę … nie za­pom­nij mo­jego imienia.Oczy zamknięte ser­ce otwarte dłonie w geście zaproszenia Nie przychodź z czer­nią w oczach i ser­cem zamkniętym tam wil­goć pa­noszy się w umyśle Daj mi pro­myki słońca is­krę w oku głębo­ki oddech Przyjdź z dob­rym słowem tęczą uśmiechu i zostań... do ut­ra­ty tchu...Gdzie jestes? Co się z Tobą stało? Myślisz o mnie czasem? Cze­kasz aż zadzwonie? Ocze­kujesz mnie w w drzwiach swo­jego mieszkania? A ja upadłam... Skrzydła we krwi skompane połama­ne, poszarpane... Cze­kasz na mnie jeszcze? Czy złapiesz mnie w ra­miona gdy upadnę? Czy podniesiesz? Czy ob­ro­nisz mnie? Gdzie jes­teś? Czy myślisz o mnie? A ja upadłam.. Skrzydła połamałam... Za­pom­niałam jak się lata...Nie rzu­caj słów na wiatr, jeśli nie wiesz, dokąd je zaniesie.