jeśli li słowem pi­sanym się stanę to czy pa­mięć będzie istnieć jak po deszczu wil­goć słońcem osuszo­na je­no spęka­na gle­ba i może czy­jaś roz­pacz czekania 


śli-li słowem-pi­sanym ę-stanę-to-czy-pa­mięć-będzie-istnieć-jak-po deszczu-wil­goć-słońcem-osuszo­na-­no-spęka­na-gle­ba-i
papużkajeślili słowempi­sanym sięstanętoczypa­mięćbędzieistniećjakpo deszczuwil­goćsłońcemosuszo­naje­nospęka­nagle­bamożeczy­jaśroz­paczczekania jeśli li słowemli słowem pi­sanym siępi­sanym się stanęczy pa­mięćpa­mięć będziebędzie istniećistnieć jakjak po deszczupo deszczu wil­goćwil­goć słońcemsłońcem osuszo­naosuszo­na je­noje­no spęka­naspęka­na gle­bagle­ba ii możemoże czy­jaśczy­jaś roz­paczroz­pacz czekania jeśli li słowem pi­sanym sięli słowem pi­sanym się stanęstanę to czyczy pa­mięć będziepa­mięć będzie istniećbędzie istnieć jakistnieć jak po deszczujak po deszczu wil­goćpo deszczu wil­goć słońcemwil­goć słońcem osuszo­nasłońcem osuszo­na je­noosuszo­na je­no spęka­naje­no spęka­na gle­baspęka­na gle­ba igle­ba i możei może czy­jaśmoże czy­jaś roz­paczczy­jaś roz­pacz czekania 

****** *** Każde­go dnia usycham z tęsknoty... ...wys­chnę, jak liść zdmuchnięty je­sien­nym wiatrem i ani śla­du po nim... Roz­wieje mnie wściekle... Nikt mnie już nie rozpozna, nie zobaczy, nie dotknie... Przestanę - czuć, - być, - chcieć... Czy wte­dy zatęsknisz??? Czy będzie Ci mnie brakować??? Czy wte­dy pomyślisz JAK JA JĄ KOCHAŁEM.... Czy ja to usłyszę? Czy Two­ja myśl dot­rze do mnie, a MO­JE SER­CE się ucieszy...? Czy tam gdzieś... po DRU­GIEJ STRO­NIE TĘCZY poczuję, że TĘSKNIŁEŚ??? ****** *** jeśliś w ca­li roztropny nie rzu­caj szep­tu na niewidzial­ne skrzydła bo choćbym skałą hardą i potężną we mnie słowo wyżłobi i wil­goć wyciśnie bez wsty­du potrząśnie suchością skamieniałości by spraw­dzić czy się posypię zadzior­nie postrąca te priory­tety najwyższe gdyż wiary nie daje w moją niezłomność i jeśli słabość to w szu­mie wodospadu tęczą ukołyszę  Jak myśmy żyli, ty i ja, na świecie, nim przyszła miłość? Czy ssąc ze słońcem z mlekiem radość, jak maleńkie dzieci? Czy chrapiąc w grocie siedmiu braci śpiących?Oczy zamknięte ser­ce otwarte dłonie w geście zaproszenia Nie przychodź z czer­nią w oczach i ser­cem zamkniętym tam wil­goć pa­noszy się w umyśle Daj mi pro­myki słońca is­krę w oku głębo­ki oddech Przyjdź z dob­rym słowem tęczą uśmiechu i zostań... do ut­ra­ty tchu...Nieważne jest w moich oczach, czy człowiek będzie mniej, czy więcej po­siadał. Ważne jest, czy będzie mniej, czy bar­dziej człowiekiem.Czy roz­budzo­ny ape­tyt na życie na­leży hamować...? Może wys­tar­czy tyl­ko pod­dać się je­go sile...?