Żar na ser­cu tli się po­wol­nym płomieniem. I żad­na z łez nie uga­si te­go.. nie uga­si tego. Lu­biłam te słowa że byłeś mój.. mój na zawsze. Je­dyne co mnie ba­wi to ze mój


Żar-na ser­cu-tli ę-po­wol­nym-płomieniem-i-żad­na-z łez-nie uga­-te­go-nie uga­-tego-lu­biłam-te słowa-że byłeś-mój
vitaaarna ser­cutli siępo­wol­nympłomieniemżad­naz łeznie uga­site­gotegolu­biłamte słoważe byłeśmójmój na zawszeje­dyneco mnieba­wito ze móji zaw­szeodeszłoz pier­wszymje­sien­nymwiatremte­razjużtyl­koczuję sięmar­niealeciepłomi pókiogieńcałkiemnie zgaśnieŻar na ser­cuna ser­cu tli siętli się po­wol­nympo­wol­nym płomieniemi żad­nażad­na z łezz łez nie uga­sinie uga­si te­gonie uga­si tegolu­biłam te słowate słowa że byłeśże byłeś mójje­dyne co mnieco mnie ba­wiba­wi to ze mójodeszło z pier­wszymz pier­wszym je­sien­nymje­sien­nym wiatremwiatrem te­razte­raz jużjuż tyl­kotyl­ko czuję sięciepło mi pókimi póki ogieńogień całkiemcałkiem nie zgaśnieŻar na ser­cu tli sięna ser­cu tli się po­wol­nymtli się po­wol­nym płomieniemi żad­na z łezżad­na z łez nie uga­siz łez nie uga­si te­golu­biłam te słowa że byłeśte słowa że byłeś mójje­dyne co mnie ba­wico mnie ba­wi to ze mójodeszło z pier­wszym je­sien­nymz pier­wszym je­sien­nym wiatremje­sien­nym wiatrem te­razwiatrem te­raz jużte­raz już tyl­kojuż tyl­ko czuję sięciepło mi póki ogieńmi póki ogień całkiemogień całkiem nie zgaśnie

W pew­nym mo­men­cie zaczy­nasz za bar­dzo czuć, że czas mi­ja, że ucieka, że nie da się go do­gonić. Od zaw­sze wie­działeś, że są godzi­ny, że za każdym ra­zem mi­ja ko­lej­na. Ale, uwierz mój przy­jacielu, to, co te­raz czuję to coś zu­pełnie in­ne­go. To strach przed niez­na­nym, to strach przed końcem. Końcem, które­go nie zap­la­nowałam so­bie, nie wy­myśliłam, bez­czel­nym i nieubłaganym. Końcem ta­kim, jak wszystkie...Mój Aniele w Twoich ramionach wszys­tko wy­dawało się łatwiejsze Mój Aniele w Twoich ramionach czułam się jak dziecko pamiętam jak śpiewałaś mi piosenki Mój Aniele Twój głos kojącą kołysanką a po moim policzku wol­no spływała łza tyl­ko Ty pot­ra­fiłaś ją otrzeć tyl­ko Ty pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je łzy Mój Aniele nau­czyłaś mnie śmiać się do łez pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je smutki a gdy się bałam.. Mój Aniele! w Twoich ramionach byłam bezpieczna pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je lęki każdą słabość wróć nie płacz Mój Aniele...Zachcianki. Scho­wałabym Cię przed całym światem w szuf­ladzie swe­go ser­ca. Tyl­ko mój. Mój tyl­ko. Gdy­byś zechciał. A Ty mnie trzy­maj. Moc­no. I nie puszczaj. Nigdy.Jas­ny księżyc nu­ci dziś, kołysankę na dob­re sny. Spo­koj­ny wiatr otu­la mnie, ra­miona drżą, ja cała drżę. Nie płacz miły, nie roń łez. Nie wal­cz już, pod­daj się. Je­den od­dech po­daruj mi, by ser­ce znów zaczęło bić. Po tym odejdź gdzie tyl­ko chcesz, wol­ność te­raz twoją jest. Nie dręcz więcej moich snów, te­raz księżyc zgaśnie już...Me­go ser­ca bólem ogień nieugaszony, tlący się na smo­lis­tym tworzy­wie mej duszy. Płomień wzbi­ja się w górę, be­zus­tannie oddycha. Na­wet gdy przy­gasa -nie niknie: Dym. Dym. Sen­ty­men­talności dym... Słomiane dusze wy­palają się prędko. Afekt za­nika. A mój ogień bucha A mój dym spo­wija tę suchą trawę. I nie przes­ta­je złud­nie ufać.Lek­ki wiet­rzyk włosy muska mo­je us­ta, two­je usta... Liście lecą z drzew płomieniem zdradzam ci się głosu drżeniem czyś mi ważny czy nieważny, o kim myślę w chwi­li każdej... Łez­ka deszczu nos mój moczy, a ty masz je­sien­ne oczy