Życie nieus­tannie czy­ni mnie obo­lałym, jed­nakże wiem, że naj­ważniej­szym jest, by przełamać się, gdy wszys­cy już Cię złamali.


Życie-nieus­tannie-czy­-mnie-obo­łym-jed­nakże-wiem-że naj­ważniej­szym-jest-by przełamać-ę-gdy-wszys­cy-już-cię-złamali
myarcziycienieus­tannieczy­nimnieobo­lałymjed­nakżewiemże naj­ważniej­szymjestby przełamaćsięgdywszys­cyjużcięzłamaliŻycie nieus­tannienieus­tannie czy­niczy­ni mniemnie obo­lałymjed­nakże wiemże naj­ważniej­szym jestby przełamać sięgdy wszys­cywszys­cy jużjuż cięcię złamaliŻycie nieus­tannie czy­ninieus­tannie czy­ni mnieczy­ni mnie obo­lałymgdy wszys­cy jużwszys­cy już cięjuż cię złamaliŻycie nieus­tannie czy­ni mnienieus­tannie czy­ni mnie obo­lałymgdy wszys­cy już cięwszys­cy już cię złamaliŻycie nieus­tannie czy­ni mnie obo­lałymgdy wszys­cy już cię złamali

Minęło już ty­le lat Ty wciąż w mo­jej głowie I mi­mo, że dro­gi się rozeszły Nig­dy Cię nie zapomnę Wiem, że to niepop­rawne Wciąż tęsknić za Tobą Masz już swo­je życie Chy­ba mam coś z głową. Uczu­cia tak łat­wo nie giną Wciąż duszą mnie nieustannie Chciałabym je zabić Jed­nak nie potrafię Jed­no się skończyło In­ne na­dal będzie trwać Tak be­zus­tannie, jeszcze wiele lat...Naj­ważniej­szą godziną jest zaw­sze ta obec­na! Naj­ważniej­szym człowiekiem jest zaw­sze ten, który aku­rat stoi prze­de mną! Dziełem naj­ko­nie­czniej­szym jest zaw­sze miłość! Naj­star­szą z rzeczy is­tniejących jest Bóg; jest bo­wiem niezrodzony. Naj­piękniej­szą - świat; jest bo­wiem dziełem Boga. Naj­większą - miej­sce; wszys­tko bo­wiem w so­bie mieści. Naj­szyb­szą - myśl; pop­rzez wszys­tko bo­wiem przebiega. Naj­silniej­szą - ko­nie­czność; wszys­tkim bo­wiem rządzi Najmądrzej­szą - czas; wszys­tko bo­wiem ujawni.By­cie naj­lep­szym jest ta­kie sa­mo jak by­cie śred­nim, a to jest tak sa­mo jak by­cie naj­gor­szym. To wszys­tko tyl­ko sta­ny by­tu. Liczy się to, jak da­na oso­ba czu­je się w swoim sta­nie i cze­mu się w nim znajduje.Two­je oczy wciąż is­tnieją. Nie wiem, czy prze­pełnione są ja­kim­kolwiek wycze­kiwa­niem, i jakąkol­wiek nadzieją, ale często upar­cie poszu­kują wśród wszys­tkich in­nych właśnie moich, jak­by z nadzieją, że i one gdzieś są. Nie wiem, czy kiedy­kol­wiek od­kryję ta­jem­nicę naszych spoj­rzeń. Ale to nie is­totne. Bo naj­ważniej­sze jest to, że nic, co piękne, w tych oczach się nie zmieniło. I pew­nie nie zmieni.nie zaznam i już nie wiem jed­nakże pragnę nic nie czuję w so­bie gotuję lawą nieokiełznaną nie istnieją a jed­nak dotykają ima­ginac­ji ramiona może schowa mnie między słowa rąbek praw­dy uchyli jak­byśmy byli... chy­ba sobą myli i w mgnieniu umknął...