Życie zwol­niło tem­po chwi­li Pus­te twarze ludzi na uli­cy i ich pus­te emoc­je Bi­lion myśli na se­kundę przez ze­ro do kwadratu Lit­rołyki etanolu Papieros Mrug­nięcie oka Wzdech KRZYKOsszzept Jes­tem w kos­micznym stat­ku zra­nienia pędzącym z prędkością światła po Two­jej or­bi­cie Zat­rzy­małeś mnie, wyłączyłeś sil­ni­ki i wy­ry­wałeś z te­go kos­miczne­go rejsu Bo chciałem do­le­cieć na ko­niec świata A roz­biłem się na starcie.


Życie-zwol­ło-tem­po-chwi­li-pus­te-twarze-ludzi-na uli­cy-i ich-pus­te-emoc­-bi­lion-myśli-na se­kundę-przez-ze­ro-do kwadratu
avantdecesyciezwol­niłotem­pochwi­lipus­tetwarzeludzina uli­cyi ichpus­teemoc­jebi­lionmyślina se­kundęprzezze­rodo kwadratulit­rołykietanolupapierosmrug­nięcieokawzdechkrzykosszzeptjes­temw kos­micznymstat­kuzra­nieniapędzącymz prędkościąświatłapo two­jejor­bi­ciezat­rzy­małeśmniewyłączyłeśsil­ni­kii wy­ry­wałeśz te­gokos­miczne­gorejsubochciałemdo­le­ciećna ko­niecświataroz­biłem sięna starcieŻycie zwol­niłozwol­niło tem­potem­po chwi­lichwi­li pus­tepus­te twarzetwarze ludziludzi na uli­cyna uli­cy i ichi ich pus­tepus­te emoc­jeemoc­je bi­lionbi­lion myślimyśli na se­kundęna se­kundę przezprzez ze­roze­ro do kwadratudo kwadratu lit­rołykilit­rołyki etanoluetanolu papierospapieros mrug­nięciemrug­nięcie okaoka wzdechwzdech krzykosszzeptkrzykosszzept jes­temjes­tem w kos­micznymw kos­micznym stat­kustat­ku zra­nieniazra­nienia pędzącympędzącym z prędkościąz prędkością światłaświatła po two­jejor­bi­cie zat­rzy­małeśzat­rzy­małeś mniewyłączyłeś sil­ni­kisil­ni­ki i wy­ry­wałeśi wy­ry­wałeś z te­goz te­go kos­miczne­gokos­miczne­go rejsurejsu bobo chciałemchciałem do­le­ciećdo­le­cieć na ko­niecna ko­niec świataroz­biłem się na starcieŻycie zwol­niło tem­pozwol­niło tem­po chwi­litem­po chwi­li pus­techwi­li pus­te twarzepus­te twarze ludzitwarze ludzi na uli­cyludzi na uli­cy i ichna uli­cy i ich pus­tei ich pus­te emoc­jepus­te emoc­je bi­lionemoc­je bi­lion myślibi­lion myśli na se­kundęmyśli na se­kundę przezna se­kundę przez ze­roprzez ze­ro do kwadratuze­ro do kwadratu lit­rołykido kwadratu lit­rołyki etanolulit­rołyki etanolu papierosetanolu papieros mrug­nięciepapieros mrug­nięcie okamrug­nięcie oka wzdechoka wzdech krzykosszzeptwzdech krzykosszzept jes­temkrzykosszzept jes­tem w kos­micznymjes­tem w kos­micznym stat­kuw kos­micznym stat­ku zra­nieniastat­ku zra­nienia pędzącymzra­nienia pędzącym z prędkościąpędzącym z prędkością światłaz prędkością światła po two­jejświatła po two­jej or­bi­ciepo two­jej or­bi­cie zat­rzy­małeśor­bi­cie zat­rzy­małeś mniewyłączyłeś sil­ni­ki i wy­ry­wałeśsil­ni­ki i wy­ry­wałeś z te­goi wy­ry­wałeś z te­go kos­miczne­goz te­go kos­miczne­go rejsukos­miczne­go rejsu borejsu bo chciałembo chciałem do­le­ciećchciałem do­le­cieć na ko­niecdo­le­cieć na ko­niec świataświata a roz­biłem sięa roz­biłem się na starcie

Życie mknie w tem­pie chwi­li Twarze ludzi na uli­cy i ich emoc­je Bi­lion myśli na se­kundę do kwadratu Łyk etanolu Papieros Błysk oka Wdech Szept Jes­tem w kos­micznym stat­ku szczęścia pędzącym z prędkością światła po Two­jej or­bi­cie I nie zat­rzy­muj mnie, nie wy­rywaj z te­go kos­miczne­go rejsu Bo chcę do­lecieć na ko­niec świata i jeszcze dalej.Zna­lazłam się w cichym i ciem­nym po­mie­szcze­niu. Śmier­cionośne szczu­ry jak u Ca­musa roz­noszą zarazę. Szu­kam okien, drzwi, ścian. Mam nadzieję, że jes­tem w Two­jej głowie. Straszna tu pus­tka, ale cie­sze się, że mnie tu umieściłeś...Kiedy pogrążam się w myślach, tyl­ko przym­knięte po­wieki są granicą nie do przekroczenia. Staję się wte­dy ciszą. De­likatną me­lodią od­bi­jam sie od ścian nieporozumienia. Jes­tem też wte­dy wodą. Prze­ciekam przez pal­ce rzeczywistości. Uciekam kroplą. I wiat­rem, co uderza na­tar­czy­wie pięściami ze skowytem w czy­jeś pus­te okno. Bo widzisz. Kiedy rozmyślam jes­tem po­tokiem mglis­tych myśli spuszczo­nych z łańcucha. Jes­tem też raj­skim ptakiem. Rozkładam skrzydła, przy­siadam na obłoku. Nig­dy mnie wte­dy nie szukaj...Zat­rzy­małeś się w moim życiu na pe­wien czas, przys­tanąłeś, go­towy mnie poz­nać. Po­mogłeś mi do­cenić świat, do­cenić życie. Te­raz od tak za­milkłeś, zer­wałeś kontakt... Przep­raszam za błędy i dziękuję za Twoją obec­ność, przyjacielu...Dro­gi Boże Dzięku­je. Dziękuję Ci za to, że dałeś mi życie. Po­daro­wałeś mi wiarę, nadzieję, miłość. Całh czas trzy­małeś mnie w Swoich rękach na­wet wte­dy kiedy myślałam, że to nic nie ma sen­su. Po­kazałeś mi czym jest życie. Czym jest ra­dość. Dla mnie zaśpiewały pta­ki i po­kazały jak je dos­ko­nale stworzyłeś. Bo ty jes­teś dos­ko­nały i w To­bie ja jes­tem doskonała. Dziękuję za wszys­tko. Two­ja córka.Biegnąc, nic nie ro­bię, tyl­ko biegnę. Za­sad­niczo biegnę w pus­tce. In­ny­mi słowy, biegnę po to, żeby osiągnąć pus­tkę. Ale jak można się spodziewać, w ta­kiej pus­tce myśli kryją się na­tural­nie. To oczy­wis­te. W ludzkim umyśle nie może is­tnieć całko­wita pus­tka. Emoc­je ludzkie nie są wys­tar­czająco sil­ne ani zin­tegro­wane, żeby dać so­bie radę z praw­dziwą nicością.