leżę na sto­le owi­nięty zielo­nym ko­cem z froty kłopo­ty kłopoty zeszklo­ne oczy w czar­ne okna chce mi się wyć do księżyca al­bo zabić te­go Ku­busia Puchat­ka na Kubku wy­pełnionym do połowy kawą ka­wa o pier­wszej w nocy roz­gwiaz­dy chodzą parami kot­let so­jowy sma­kuje jak mok­ra tektura pa­piero­sy jak pa­lona słoma na­pady arytmii pral­ka jak ja cię kochałem to mi się wie­rzyć nie chce 


żę-na sto­-owi­ęty-zielo­nym-ko­cem-z froty-kłopo­ty-kłopoty-zeszklo­ne-oczy-w czar­ne-okna-chce-mi ę-wyć-do-księżyca-al­bo
cykależęna sto­leowi­niętyzielo­nymko­cemz frotykłopo­tykłopotyzeszklo­neoczyw czar­neoknachcemi sięwyćdoksiężycaal­bozabićte­goku­busiapuchat­kana kubkuwy­pełnionymdo połowykawąka­wao pier­wszejw nocyroz­gwiaz­dychodząparamikot­letso­jowysma­kujejak mok­ratekturapa­piero­syjak pa­lonasłomana­padyarytmiipral­kajakja ciękochałemtowie­rzyćnie chce leżę na sto­lena sto­le owi­niętyowi­nięty zielo­nymzielo­nym ko­cemko­cem z frotyz froty kłopo­tykłopo­ty kłopotykłopoty zeszklo­nezeszklo­ne oczyoczy w czar­new czar­ne oknaokna chcechce mi sięmi się wyćwyć dodo księżycaksiężyca al­boal­bo zabićzabić te­gote­go ku­busiaku­busia puchat­kapuchat­ka na kubkuna kubku wy­pełnionymwy­pełnionym do połowydo połowy kawąkawą ka­waka­wa o pier­wszejo pier­wszej w nocyw nocy roz­gwiaz­dyroz­gwiaz­dy chodząchodzą paramiparami kot­letkot­let so­jowyso­jowy sma­kujesma­kuje jak mok­rajak mok­ra tekturatektura pa­piero­sypa­piero­sy jak pa­lonajak pa­lona słomasłoma na­padyna­pady arytmiiarytmii pral­kapral­ka jakjak ja cięja cię kochałemmi się wie­rzyćwie­rzyć nie chce leżę na sto­le owi­niętyna sto­le owi­nięty zielo­nymowi­nięty zielo­nym ko­cemzielo­nym ko­cem z frotyko­cem z froty kłopo­tyz froty kłopo­ty kłopotykłopo­ty kłopoty zeszklo­nekłopoty zeszklo­ne oczyzeszklo­ne oczy w czar­neoczy w czar­ne oknaw czar­ne okna chceokna chce mi sięchce mi się wyćmi się wyć dowyć do księżycado księżyca al­boksiężyca al­bo zabićal­bo zabić te­gozabić te­go ku­busiate­go ku­busia puchat­kaku­busia puchat­ka na kubkupuchat­ka na kubku wy­pełnionymna kubku wy­pełnionym do połowywy­pełnionym do połowy kawądo połowy kawą ka­wakawą ka­wa o pier­wszejka­wa o pier­wszej w nocyo pier­wszej w nocy roz­gwiaz­dyw nocy roz­gwiaz­dy chodząroz­gwiaz­dy chodzą paramichodzą parami kot­letparami kot­let so­jowykot­let so­jowy sma­kujeso­jowy sma­kuje jak mok­rasma­kuje jak mok­ra tekturajak mok­ra tektura pa­piero­sytektura pa­piero­sy jak pa­lonapa­piero­sy jak pa­lona słomajak pa­lona słoma na­padysłoma na­pady arytmiina­pady arytmii pral­kaarytmii pral­ka jakpral­ka jak ja cięjak ja cię kochałemkochałem to mi sięmi się wie­rzyć nie chce 

Po­kochałem Cię tak szczerze, Ja Cię nig­dy nie uderzę! Jakże ja mógłbym Joasiu, kiedy ser­ce me jest twoje. Ja nie mogę żyć bez Ciebie, cze­mu więc mnie zostawiłaś? Nie chcę wie­rzyć, że nie jesteś, nie chcę myśleć, że tyl­ko byłaś... * KOCHAM CIE * W miłos­nym uścis­ku połącze­ni do­tyka­my nieba, sma­kuje­my ust swych przy roz­dartym drzewie. Ro­zum pod­po­wiada jak postąpić należy, a ser­ce jak trzeba... ...roz­darte myśli przy roz­dartym drze­wie......spląta­ne ko­narem połączo­ne na wieki... *** *** *** *** *** Alicji MP Mój miły masz ta­kie wiel­kie czar­ne oczy jak strach I uśmiech jak księżyc pośrod­ku tej nocy - Spójrz! mówię - Gwiaz­dy drżą A ty się śmiejesz Mój miły jes­teśmy tak blisko od gwiazd dzieli nas tyl­ko cien­ki su­fit rozsądku kruchy jak szkło Tyl­ko w Twe ra­miona chcę się wtu­lić mocno. Po to żeby czuć Cię, gdy jest mi strasznie źle. Ciepło Twoich pier­si nie zwyk­le kojąco, Działa na mą duszę, miłość spełnić chce. Niety­kal­ność Twe­go ciała ce­nię so­bie bardzo. Chcę cza­sami poczuć Twe­go ser­ca bicie. Dziś dziewic­twem, ludzie często gardzą. Ja je sza­nuję, kocham Cię niesamowicie.Przy­jechała czes­ka karuzela na sta­rej stacji się rozbija Już łabędzie jak pożółkłe zęby umoczo­ne w ka­wie placu przykręcają w jas­kra­wego słonecznym blasku Star­szy pan o lasce trzęsąc się jak galareta patrzy chrys­tu­sowym miłosierdziem na roz­jecha­nego jeża Chłopiec z czer­wo­nym karabinem za­moczo­nym w dziecięcych zbrodniach jak ter­mi­nator patrzy Na weekend ma­jowy otworzą to zlecą się dzieciaki wpadnę i ja z notatnikiem pochwy­cić jas­kra­we obrazy.boję się wszystkiego boję się dla Ciebie być (płomieniem co rozświet­li mrok) szu­kam sen­su wszystkiego szu­kam Cię wiecznie tak jak­byś był mi niezbędny jak­byś tworzył mą wie­czność do­tykam Cię w snach w myślach tworzę sce­nariu­sze gdzie wszys­tko ma in­ny smak gdzie się spla­tają nasze dusze czy­tać chcę Cię jak księgę chłonąc wiedzę wytrwale czuć smak twoich ust na ra­mieniu kłaść się os­pa­le chcę być, chcę czuć być częścią twe­go świata lecz boję się znów a ten strach mnie przytłacza