żeby tak w oczy pat­rzeć: kto to widział? żeby pod deszczem ta­ki niemy film bez słów, żeby tak rękę w ręku trzy­mać: kto to słyszał? a prze­cież jut­ro tu­taj się spot­ka­my znów - i tak się trud­no rozstać, i tak się trud­no rozstać, no, na­wet jeśli trochę pa­da, to niech pa­da - i tak się trud­no rozstać, i tak się trud­no rozstać, nas chy­ba tu­taj zacza­rować mu­siał deszcz.


żeby-tak-w oczy-pat­rzeć-kto-to widział-żeby-pod-deszczem-­ki-niemy-film-bez-słów-żeby-tak-rękę-w ręku-trzy­ć-kto-to słyszał-a
konstanty ildefons gałczyńskiżebytakw oczypat­rzećktoto widziałpoddeszczemta­kiniemyfilmbezsłówrękęw rękutrzy­maćto słyszałprze­cieżjut­rotu­taj sięspot­ka­myznówtak siętrud­norozstaćnona­wetjeślitrochępa­dato niechpa­danaschy­batu­tajzacza­rowaćmu­siałdeszczżeby taktak w oczyw oczy pat­rzećkto to widziałżeby podpod deszczemdeszczem ta­kita­ki niemyniemy filmfilm bezbez słówżeby taktak rękęrękę w rękuw ręku trzy­maćkto to słyszałprze­cież jut­rojut­ro tu­taj siętu­taj się spot­ka­myspot­ka­my znówznówi tak siętak się trud­notrud­no rozstaći tak siętak się trud­notrud­no rozstaćna­wet jeślijeśli trochętrochę pa­dato niech pa­dapa­dai tak siętak się trud­notrud­no rozstaći tak siętak się trud­notrud­no rozstaćnas chy­bachy­ba tu­tajtu­taj zacza­rowaćzacza­rować mu­siałmu­siał deszczżeby tak w oczytak w oczy pat­rzećżeby pod deszczempod deszczem ta­kideszczem ta­ki niemyta­ki niemy filmniemy film bezfilm bez słówżeby tak rękętak rękę w rękurękę w ręku trzy­maća prze­cież jut­roprze­cież jut­ro tu­taj sięjut­ro tu­taj się spot­ka­mytu­taj się spot­ka­my znówspot­ka­my znówi tak sięi tak się trud­notak się trud­no rozstaći tak się trud­notak się trud­no rozstaćna­wet jeśli trochęjeśli trochę pa­dato niech pa­dai tak sięi tak się trud­notak się trud­no rozstaći tak się trud­notak się trud­no rozstaćnas chy­ba tu­tajchy­ba tu­taj zacza­rowaćtu­taj zacza­rować mu­siałzacza­rować mu­siał deszcz

Tak trud­no pro­sić o słowa w których czułość się chowa kiedyś tak oczywiste te­raz rap­tem wspom­nienia mgliste Tak ciepło w sofę wtulona pod po­wieka­mi Two­je ramiona stęskniona Nic Nikt Pus­ty kielich rozpaczy Suche oczy Ut­rzy­mać się na powierzchni Słonych łez morza przeszłości W bez­dech obrócona Nieuf­na dla radości Nig­dy nie pogodzona Wypalona Zżar­ta solą Uśmie­cham się do Ciebie chwy­tając nieśmiało dziś w gar­dle sta­je całe wczoraj żołądek ścis­ka jutro W in­nym świecie wi­taj mój uśmiech i wolę życia... A może się nie znamy....Pod­chodzisz, daj­my na to, do człowieka i mówisz: – Jak le­ci, Joe? A on ci na to: – Świet­nie, świet­nie, le­piej być nie może. – A ty pat­rzysz mu w oczy i widzisz prze­cież, że trud­no o gorzej. Jak się tak dob­rze przyj­rzeć, wszys­tkim układa się par­szy­wie, wszys­tkim bez wyjątku. Z cze­go psia mać, wniosek, że człowieko­wi nic nie jest w sta­nie pomóc.tak trud­no przyz­nać się do błędu a cza­sami jest tak szyb­ko wybaczalny Żeby tak zasnąć i obudzić się za ja­kiś czas. Żeby już było po wszystkim. Żebym nie mu­siała pamiętać. Żebym mogła nor­malnie żyć. Żeby już tak nie bolało. Żeby się obudzić bez tego.Bez­radność... Tak trud­no pat­rzeć jak ktoś blis­ki upa­da i nie móc mu pomóc...Zaw­sze siedzę tu­taj tak, jak ktoś, kto przez po­myłkę tra­fił na scenę i zmie­sza­ny cze­ka, żeby go wyp­roszo­no, bo za­raz pod­niosą kur­tynę i roz­pocznie się przedstawienie.