21:19 Siedzę na plaży jed­ne­go z Lanza­roc­kich wyb­rzeży przed sobą mając czerń nieba i ocean, za sobą os­tatnie ko­lory które po­zos­ta­wilo zachodzące między wzgórza­mi słońce. Pat­rząc w pra­wo wid­nieją światła mias­ta bijące z Fuer­ta­ven­tu­ry, a do te­go spo­koj­ne dźwięki kojące zmysły i księżyc op­sy­pany jas­ny­mi gwiaz­da­mi... W ta­kich chwi­lach do­ceniamy to co naj­piękniej­sze - życie.


2119-siedzę-na plaży-jed­ne­go-z lanza­roc­kich-wyb­rzeży-przed-sobą-mając-czerń-nieba-i ocean-za sobą-os­tatnie-ko­lory-które
k.s.dżekson2119siedzęna plażyjed­ne­goz lanza­roc­kichwyb­rzeżyprzedsobąmającczerńniebai oceanza sobąos­tatnieko­loryktórepo­zos­ta­wilozachodzącemiędzywzgórza­misłońcepat­rząc w pra­wowid­niejąświatłamias­tabijącez fuer­ta­ven­tu­rya do te­gospo­koj­nedźwiękikojącezmysłyi księżycop­sy­panyjas­ny­migwiaz­da­miw ta­kichchwi­lachdo­ceniamyto co naj­piękniej­sze życiesiedzę na plażyna plaży jed­ne­gojed­ne­go z lanza­roc­kichz lanza­roc­kich wyb­rzeżywyb­rzeży przedprzed sobąsobą mającmając czerńczerń niebanieba i oceanza sobą os­tatnieos­tatnie ko­loryko­lory którektóre po­zos­ta­wilopo­zos­ta­wilo zachodzącezachodzące międzymiędzy wzgórza­miwzgórza­mi słońcepat­rząc w pra­wo wid­niejąwid­nieją światłaświatła mias­tamias­ta bijącebijące z fuer­ta­ven­tu­rya do te­go spo­koj­nespo­koj­ne dźwiękidźwięki kojącekojące zmysłyzmysły i księżyci księżyc op­sy­panyop­sy­pany jas­ny­mijas­ny­mi gwiaz­da­migwiaz­da­mi w ta­kichw ta­kich chwi­lachchwi­lach do­ceniamydo­ceniamy to co naj­piękniej­szesiedzę na plaży jed­ne­gona plaży jed­ne­go z lanza­roc­kichjed­ne­go z lanza­roc­kich wyb­rzeżyz lanza­roc­kich wyb­rzeży przedwyb­rzeży przed sobąprzed sobą mającsobą mając czerńmając czerń niebaczerń nieba i oceanza sobą os­tatnie ko­loryos­tatnie ko­lory któreko­lory które po­zos­ta­wiloktóre po­zos­ta­wilo zachodzącepo­zos­ta­wilo zachodzące międzyzachodzące między wzgórza­mimiędzy wzgórza­mi słońcepat­rząc w pra­wo wid­nieją światławid­nieją światła mias­taświatła mias­ta bijącemias­ta bijące z fuer­ta­ven­tu­rya do te­go spo­koj­ne dźwiękispo­koj­ne dźwięki kojącedźwięki kojące zmysłykojące zmysły i księżyczmysły i księżyc op­sy­panyi księżyc op­sy­pany jas­ny­miop­sy­pany jas­ny­mi gwiaz­da­mijas­ny­mi gwiaz­da­mi w ta­kichgwiaz­da­mi w ta­kich chwi­lachw ta­kich chwi­lach do­ceniamychwi­lach do­ceniamy to co naj­piękniej­sze

Wspom­nienia naj­piękniej­sza i je­dyna rzecz ja­ka po­zos­ta­je po wspa­niałych chwi­lach szczęścia...Po­ra zacząć od no­wa, spo­koj­nie. Bez niepot­rzeb­nych myśli. Z jed­nym py­taniem. Czy wrócę kiedyś tam, gdzie wszys­tko wy­daje się piękniej­sze? I w tej sa­mej chwi­li, w której so­bie to py­tanie za­daje, już znam odpowiedź.Ziaren­ka­mi pias­ku prze­puszczam Cię między bezwład­ny­mi palcami. Złoty­mi dro­bin­ka­mi twarz znaną ma­luję i... Wiatr roz­rzu­ca je po pus­tej plaży... Te­raz Cię już nie znajdę ta­kiego samego wśród mi­lionów jed­na­kich ziarenek. naj­bar­dziej lu­bię gdy księżyc gaśnie a oczy twoje dwa sza­re świetliki uf­nie na moim ramieniu siedzą cze­kają szepczą dziecięcą niewinnością po­tem z prędkością światła pod wpływem -- - kil­ku let­kich smaków truskawek - kil­ku let­kich mruków kocich - kil­ku let­kich muśnięć jedwabiu doj­rze­wasz agresywnie (świet­li­ki od­la­tują w tył głowy wiją się larwy) rym twe­go imienia w za­mian oferują (wraz z brzos­kwi­niowym wstydem) by wkrótce uf­nie na moim ramieniu - usiadły - - pocze­kały - - zaszep­tały nieświado­mie - świet­li­ki sza­re całkiem za zasłoną Morfeusza Naj­smut­niej­si ludzie ja­kich w życiu spot­kałam, to ci, którzy nie in­te­resują się niczym głębo­ko. Pas­ja i za­dowo­lenie idą ze sobą w parze, a bez nich każde szczęście jest wyłącznie chwi­lowe, nie ma bo­wiem bodźca, który by je podtrzymywał.Lecz cza­sem ciężko mi żyć: właśnie wte­dy, kiedy przechodzę obok ta­kich wiel­kich, jas­nych domów, a także kiedy no­cami wałęsam się po krzy­wych i pia­szczys­tych uliczkach przed­mieścia, gdyż z na­tury swej jes­tem włóczęgą.