A ja wciąż dry­fowałam przez życie jak ra­dos­ny pa­ros­ta­tek z przycze­piony­mi do bur­ty roz­bitka­mi, ale żad­ne­go nie za­mie­rzałam brać na pokład. Nie chciałam ni­kogo ra­tować. Ni­kogo uszczęśliwiać. Pragnęłam in­nych emoc­ji. Chciałam, żeby to mnie wspiera­no z na­rażeniem ho­noru i god­ności, na­wet jeśli wpadłabym do ja­kiejś kałuży i chciała po­konać re­kord kraulem. I jeszcze chciałam, żeby mnie przy­tula­no, tak do końca świata i je­den dzień dłużej.


a ja wciąż-dry­fowałam-przez-życie-jak ra­­ny-pa­ros­­tek-z przycze­piony­mi-do bur­ty-roz­bitka­mi-ale-żad­ne­go
malwina kowszewicza ja wciążdry­fowałamprzezżyciejak ra­dos­nypa­ros­ta­tekz przycze­piony­mido bur­tyroz­bitka­miależad­ne­gonie za­mie­rzałambraćna pokładnie chciałamni­kogora­towaćni­kogo uszczęśliwiaćpragnęłamin­nychemoc­jichciałam żebyto mniewspiera­noz na­rażeniemho­norui god­nościna­wetjeśliwpadłabymdo ja­kiejśkałużyi chciałapo­konaćre­kordkraulemjeszczechciałamżebymnieprzy­tula­notakdo końcaświatai je­dendzieńdłużeja ja wciąż dry­fowałamdry­fowałam przezprzez życieżycie jak ra­dos­nyjak ra­dos­ny pa­ros­ta­tekpa­ros­ta­tek z przycze­piony­miz przycze­piony­mi do bur­tydo bur­ty roz­bitka­miale żad­ne­gożad­ne­go nie za­mie­rzałamnie za­mie­rzałam braćbrać na pokładnie chciałam ni­kogoni­kogo ra­towaćpragnęłam in­nychin­nych emoc­jito mnie wspiera­nowspiera­no z na­rażeniemz na­rażeniem ho­noruho­noru i god­nościna­wet jeślijeśli wpadłabymwpadłabym do ja­kiejśdo ja­kiejś kałużykałuży i chciałai chciała po­konaćpo­konać re­kordre­kord kraulemi jeszczejeszcze chciałamżeby mniemnie przy­tula­notak do końcado końca świataświata i je­deni je­den dzieńdzień dłużeja ja wciąż dry­fowałam przezdry­fowałam przez życieprzez życie jak ra­dos­nyżycie jak ra­dos­ny pa­ros­ta­tekjak ra­dos­ny pa­ros­ta­tek z przycze­piony­mipa­ros­ta­tek z przycze­piony­mi do bur­tyz przycze­piony­mi do bur­ty roz­bitka­miale żad­ne­go nie za­mie­rzałamżad­ne­go nie za­mie­rzałam braćnie za­mie­rzałam brać na pokładnie chciałam ni­kogo ra­towaćpragnęłam in­nych emoc­jito mnie wspiera­no z na­rażeniemwspiera­no z na­rażeniem ho­noruz na­rażeniem ho­noru i god­nościna­wet jeśli wpadłabymjeśli wpadłabym do ja­kiejśwpadłabym do ja­kiejś kałużydo ja­kiejś kałuży i chciałakałuży i chciała po­konaći chciała po­konać re­kordpo­konać re­kord kraulemi jeszcze chciałamżeby mnie przy­tula­notak do końca światado końca świata i je­denświata i je­den dzieńi je­den dzień dłużej

Nie chciałam niszczyć nicze­go ani ni­kogo. Chciałam po pros­tu wym­knąć się cichut­ko tyl­ny­mi drzwiami, nie po­wodując żad­ne­go za­mie­sza­nia ani kon­sekwen­cji, i zat­rzy­mać się do­piero na Grenlandii.Chciałam byś uk­rył mnie przed światem w swoich ra­mionach. Chciałam byś chro­nił mnie. Nie będę stać na deszczu. Zbu­duje so­bie szałas bez­pie­czny, ściany ciepłem i ciszą ok­leję, w ok­nach kwiaty pos­ta­wię. Ciebie do niego nie wpuszczę, żeby ściany zno­wu szro­nem się nie pok­ryły, a kwiaty żeby mróz nie ściął.Nig­dy nie próbo­wałam uda­wać ko­goś in­ne­go. Nie śpiewałam jazzu czy kla­sycznych piose­nek. Cały czas śpiewałam rock and rol­la, rhytm and bluesa i bluesa. Chciałam je­dynie, po­dob­nie jak wcześniej, gdy jeszcze byłam z Ikiem, aby mo­je kon­certy były bar­dziej twórcze. Chciałam śpiewać bal­la­dy. Zaw­sze chciałam po­kazać ludziom, że umiem śpiewać.Chciałam mieć ciebie na wyłączność. Jak za­pach ulu­bionych perfum. Ale trzy­małam cię zbyt mocno. I wy­paliłam dziurę w sercu. Nie ma cię dla mnie i nie było. Prag­nieniem stworzyłam twój obraz. I wy­kar­miłam twoją miłość, której sma­ku nig­dy nie poznasz. Chciałam zat­rzy­mać so­bie ciebie, jak szcze­nię porzu­cone w rowie... Za­pom­niałam jed­nak, ty nie wiesz, że już nie za­kocham się w Tobie...Jak pięknie, jak wstrętnie jest wiedzieć. A jednak chciałam/em tego, za wszelką cenę, chciałam/em WIEDZIEĆ.chciałam ci pokazać zaćmienie żarówki ćmą zachmurze­nie lustra kąpielą w wannie wschód stóp spod kołdry sztorm na po­wie­rzchni zupy pod­muchem płuc powstały śmierć czasu w po­połud­niowej ciszy i inne chciałam wiedzieć czy pot­ra­fisz nam nadać no­we znaczenie ale mil­cze­nie nie zaw­sze jest złotem cza­sem jest zim­nym żelazem i przeszy­wa trze­począce w trzewiach skrzydła wyima­gino­wanych motyli zjem więcej chleba niech się z nim rozpuszczą w kwa­sach żołądkowych mo­tyle resztki po­piję wodą żeby mnie w gardle tak bar­dzo nie dławiło ja­koś to przecież przetrawię