A mo­ze to wlas­nie ten właści­wy mo­ment by byc szczęśli­wa? Zam­knac drzwi, spa­lić mos­ty, wyrzu­cic zdje­cia, zos­ta­wic wspom­nienia, ale nie kar­mic ni­mi wlas­ne­go ser­ca. Wiem ja­ka mialam przeszlosc, tam juz by­lam, swo­je błędy zrobilam.


a mo­ze-to wlas­nie-ten-właś­wy-mo­ment-by byc-szczęśli­wa-zam­knac-drzwi-spa­lić-mos­ty-wyrzu­cic-zdje­cia-zos­­wic-wspom­nienia
wesolek25a mo­zeto wlas­nietenwłaści­wymo­mentby bycszczęśli­wazam­knacdrzwispa­lićmos­tywyrzu­ciczdje­ciazos­ta­wicwspom­nieniaalenie kar­micni­miwlas­ne­goser­cawiemja­kamialamprzeszlosctamjuzby­lamswo­jebłędyzrobilama mo­ze to wlas­nieto wlas­nie tenten właści­wywłaści­wy mo­mentmo­ment by bycby byc szczęśli­wazam­knac drzwispa­lić mos­tywyrzu­cic zdje­ciazos­ta­wic wspom­nieniaale nie kar­micnie kar­mic ni­mini­mi wlas­ne­gowlas­ne­go ser­cawiem ja­kaja­ka mialammialam przeszlosctam juzjuz by­lamswo­je błędybłędy zrobilama mo­ze to wlas­nie tento wlas­nie ten właści­wyten właści­wy mo­mentwłaści­wy mo­ment by bycmo­ment by byc szczęśli­waale nie kar­mic ni­minie kar­mic ni­mi wlas­ne­goni­mi wlas­ne­go ser­cawiem ja­ka mialamja­ka mialam przeszlosctam juz by­lamswo­je błędy zrobilam

Trzy­masz ma reke, Gladzisz me wlosy, Bie­rzesz na spacer W po­ran­ku rosy. Choc jes­tem zla, Dob­re­go nic we mnie, Przy­tulasz mnie codzien, Ca­lujesz tajemnie... I tyl­ko ten strach, Że stra­cic Cie moge, Prze­pel­nia ma dusze, Przyw­ra­ca trwoge... Że zra­nie doglebnie, Przez wlas­na glupote. Przez wlas­ne klamstwa, Kto­re wciaz plote. I z te­go strachu, Co noc tyl­ko szlocham. Bo chy­ba naprawde... Nap­rawde Cie kocham...Co znaj­dziesz za os­tatni­mi drzwiami przed niebem ?  Jeżeli masz zam­knięte ser­ce nie znaj­dziesz za ty­mi drzwiami nic co by ci oświet­liło drogę, ale jeżeli two­je ser­ce jest ot­warte znaj­dziesz tam ludzi którzy szu­kają tak jak i ty i ra­zem od­naj­dziecie właści­we drzwi.nie dam się . za­cis­kam moc­no po­wieki . są co­raz bliżej . szyb­sze bi­cie ser­ca . ury­wany od­dech . wewnętrzna wal­ka . ale to wra­ca . chce mnie za­bić . po­woli ale bo­leśnie . już tu są . czu­je ich chłod­ny od­dech na kar­ku . przyszły . wspom­nienia .Wciaz za­daje so­bie pytanie... Co ro­bie zle..? Prze­ciez Tyl­ko Kocham i kocha­na chce byc.. Dlacze­go zaw­sze wychodze na najgorsza.. Juz mi sie nie chce... Gas­nie mo­ja nadzieja.. Po­woli, tra­ce wiare i sile.. Aby zyc, jak zaw­sze prag­ne­lam .. By zyc dla Ciebie i dla Ciebie umrzec... Nig­dy nie ocze­kiwa­lam nic w zamian.. Procz uczu­cia tak sil­ne­go jak moje I twych ra­mion.. najbezpieczniejszch.. Ale kiedy od­da­lam Ci swo­je ser­ce , ca­la siebie... Doszczetnie,. Ty wiesz, ze zaw­sze bede..... I bede.. Ty wiesz...Siedzę i czy­tam nasze roz­mo­wy. Uświada­miam so­bie, że już nig­dy nie po­roz­ma­wiamy, bo Ciebie już nie ma.. Po­zos­tały mi tyl­ko wspom­nienia i wiara, iż kiedyś po­now­nie się spot­ka­my. [*] Gdy ser­ce raz zos­tało zdo­byte, ro­zum wyrzu­cono za drzwi.