a po co mi księżyc do ciebie wyję łzy toną w ślepkach twoich czy moich na ogon popatrz ser­duszkiem merdam a ty.............................. jak uczuć rzeka jak rze­ka niewierna pies­kiem odpływam żeg­naj... (Fa­fik z Portalu) 


a po co mi księżyc-do-ciebie-wyję-łzy-ą-w ślepkach-twoich-czy-moich-na-ogon-popatrz-ser­duszkiem-merdam-a-ty
nicola-57a po co mi księżycdociebiewyjęłzytonąw ślepkachtwoichczymoichnaogonpopatrzser­duszkiemmerdamtyjakuczućrzekarze­kaniewiernapies­kiemodpływamżeg­najfa­fik z portalu a po co mi księżyc dodo ciebieciebie wyjęwyję łzyłzy tonątoną w ślepkachw ślepkach twoichtwoich czyczy moichmoich nana ogonogon popatrzpopatrz ser­duszkiemser­duszkiem merdamty jakjak uczućuczuć rzekarzeka jakjak rze­karze­ka niewiernaniewierna pies­kiempies­kiem odpływamodpływam żeg­najżeg­naj (fa­fik z portalu) a po co mi księżyc do ciebiedo ciebie wyjęciebie wyję łzywyję łzy tonąłzy toną w ślepkachtoną w ślepkach twoichw ślepkach twoich czytwoich czy moichczy moich namoich na ogonna ogon popatrzogon popatrz ser­duszkiempopatrz ser­duszkiem merdammerdam a tya ty jakty jak uczućjak uczuć rzekauczuć rzeka jakrzeka jak rze­kajak rze­ka niewiernarze­ka niewierna pies­kiemniewierna pies­kiem odpływampies­kiem odpływam żeg­najodpływam żeg­naj (fa­fik z portalu) 

Piękna kobieta jest jak rzeka, w której toną mędrcy.Se­kun­da jak godzi­na. Łza jak ule­wa deszczu, która za­piera dech. Od­dech jak kłujący w ser­ce nóż. Oczy jak szlan­ka pel­na zim­nej wo­dy. Ciało jak pus­ty wo­rek na wiet­rze. Dusza jak pies cze­kaja­cy na pow­rot Pana.Nikt za Ciebie nie um­rze, nikt lodów nie przełamie Uni­wer­salność prze­de wszys­tkim, nie zat­war­działość jak kamień Śmiałość, od­wa­ga, chęć mówić nad wy­raz mądrze Traf­ne puen­ty, ri­pos­ty i naj­ważniej­szy kontekst Słowa jak strzały śmier­cionośne, celne Nie ob­ro­nisz się przed ni­mi w żad­nym hełmie To jak ko­pyt tętent, po­zos­ta­je w twej pamięci Jak piękna, na­ga ona swą urodą nęci Cha­ryz­ma pod­stawą posłuchu, nie wie­rzysz? Popatrz Kiedy mówi je­den, reszta tra­ci z światem kontakt.Dworzec.. Dwo­je zakochanych. On uda­je wy­luzo­wane­go, jej to mniej wychodzi. Nad­jeżdża po­ciąg. Łzy, os­tatnie słowa: Skrzy­pią to­ry Żar­li­wie Wznoszą to­ny Jak dzwo­ny w dniu pog­rze­bu Jadę do nie­cze­kające­go domu Do nie będące­go tam Ciebie Zacze­kam we śnie Aż mnie zbudzisz po­całun­kiem Praw­dzi­wych Twoich ust w twoich dłoniach na wpół obłędnych i bladych za­topiłam daw­no uk­ry­ty sen o dziew­czy­nie z ru­dymi włosami z pier­siami jak dwie połow­ki księżyca sreb­rzys­tym śmie­chem i us­ta­mi jak grzech w twoich dłoniach za­pisałam sen o spełnieniu które­go nie było to co się nie wydarzyło zda­je się być naj­wyższą rozkoszą mój jedyny w twoich dłoniach jes­tem idealną kobietą z us­ta­mi jak grzech