Ateis­ta jest bez­bron­ny wo­bec wierzące­go, na­tomiast wierzący nie jest bez­bron­ny wo­bec ateis­ty. Ateis­ta mu­si udo­wad­niać, co jest zajęciem sa­mo w so­bie trud­nym, ule­gającym niepew­ności, na­tomiast wierzący ma tyl­ko piękne, czys­te, swo­je: ja wierzę, i nic do dodania.


ateis­-jest bez­bron­ny-wo­bec-wierzą­go-na­tomiast-wierzący-nie jest bez­bron­ny-wo­bec-ateis­ty-ateis­ mu­-udo­wad­niać
sławomir mrożekateis­tajest bez­bron­nywo­becwierzące­gona­tomiastwierzącynie jest bez­bron­nyateis­tyateis­ta mu­siudo­wad­niaćco jest zajęciemsa­mow so­bietrud­nymule­gającymniepew­nościma tyl­kopiękneczys­teswo­jeja wierzęi nicdo dodaniaateis­ta jest bez­bron­nyjest bez­bron­ny wo­becwo­bec wierzące­gona­tomiast wierzącywierzący nie jest bez­bron­nynie jest bez­bron­ny wo­becwo­bec ateis­tyateis­ta mu­si udo­wad­niaćco jest zajęciem sa­mosa­mo w so­biew so­bie trud­nymule­gającym niepew­nościna­tomiast wierzącywierzący ma tyl­koma tyl­ko pięknei nic do dodaniaateis­ta jest bez­bron­ny wo­becjest bez­bron­ny wo­bec wierzące­gona­tomiast wierzący nie jest bez­bron­nywierzący nie jest bez­bron­ny wo­becnie jest bez­bron­ny wo­bec ateis­tyco jest zajęciem sa­mo w so­biesa­mo w so­bie trud­nymna­tomiast wierzący ma tyl­kowierzący ma tyl­ko piękne

Ateis­ta nie boi się śmier­ci, bo nie wie­rzy, że po niej is­tnieje in­na sfe­ra. Wierzący boi się, bo nie jest pew­ny czy tra­fi tam gdzie by chciał.Nig­dy nie jes­teśmy tak bez­bron­ni wo­bec cier­pienia jak wte­dy, gdy kochamy.Nig­dy nie jes­teśmy tak bar­dzo bez­bron­ni wo­bec cier­pienia jak wte­dy, gdy kochamy.– Ateizm to także pos­ta­wa re­ligij­na – za­huczał Dorfl. – Wca­le nie! – zap­ro­tes­to­wał fun­kcjo­nariusz Wi­zytuj. – Ateizm to zap­rzecze­nie is­tnienia boga! – A za­tem pos­ta­wa re­ligij­na. W sa­mej rzeczy bo­wiem szcze­ry ateis­ta myśli o Bo­gu be­zus­tannie, choć is­totnie w ter­mi­nach ne­gac­ji. Za­tem ateizm jest formą wiary. Gdy­by ateis­ta nap­rawdę nie wie­rzył, nie przej­mo­wałby się lub nie przej­mo­wałaby się zaprzeczaniem.Oto światem zewnętrznym możemy kiero­wać dość swo­bod­nie, pod­da­je się on naszej wo­li i wielok­rotnie możemy go kształto­wać tak, jak to jest pot­rzeb­ne do nasze­go szczęścia. Na­tomiast kiero­wać własną psychi­ka jest właśnie bez porówna­nia trud­niej, a nieraz jest to wręcz niemożliwe.Ateis­ta nie spra­wi Bo­gu za­wodu. Chy­ba, że się nawróci...