autor: Emi­lia Szumiło 08.05.2016 r. Ojcze Stoję przed Tobą z uniżonym czołem. W rękach trzy­mam al­bum. Wiesz o co proszę. Obiecałeś mi, więc zaufałam. Wciąż ufam. Białą chus­teczką wy­tarłam twarz, sta­lowe oczy. Gdy­bym tak mogła przek­roczyć bramę og­ro­du. Wiem. Jes­tem im pot­rze­ba. Jes­teś z na­mi. Są nasze. Tak sa­mo Two­je jak mo­je. Obo­je kocha­my. Ten ogród... nasz wy­marzo­ny, pachnie już te­raz, każde­go dnia. Jest piękny. --- z se­rii


autor-emi­lia-szumiło-08052016-r-ojcze-stoję-przed-tobą-z uniżonym-czołem-w-rękach-trzy­mam-al­bum-wiesz o co proszę-obiecałeś
emilia szumiłoautoremi­liaszumiło08052016ojczestojęprzedtobąz uniżonymczołemrękachtrzy­mamal­bumwiesz o co proszęobiecałeśmiwięczaufałamwciąż ufambiałąchus­teczkąwy­tarłamtwarzsta­loweoczygdy­bymtakmogłaprzek­roczyćbramęog­ro­duwiemjes­temim pot­rze­bajes­teś z na­misą naszetaksa­motwo­jejak mo­jeobo­je kocha­mytenogródnasz wy­marzo­nypachniejużte­razkażde­godniajest pięknyz se­riilis­tydo boga emi­lia szumiłoojcze stojęstoję przedprzed tobątobą z uniżonymz uniżonym czołemw rękachrękach trzy­mamtrzy­mam al­bumobiecałeś miwięc zaufałambiałą chus­teczkąchus­teczką wy­tarłamwy­tarłam twarzsta­lowe oczygdy­bym taktak mogłamogła przek­roczyćprzek­roczyć bramębramę og­ro­dujes­tem im pot­rze­batak sa­mosa­mo two­jetwo­je jak mo­jeten ogródogród nasz wy­marzo­nypachnie jużjuż te­razkażde­go dniaz se­riiojcze stoję przedstoję przed tobąprzed tobą z uniżonymtobą z uniżonym czołemw rękach trzy­mamrękach trzy­mam al­bumbiałą chus­teczką wy­tarłamchus­teczką wy­tarłam twarzgdy­bym tak mogłatak mogła przek­roczyćmogła przek­roczyć bramęprzek­roczyć bramę og­ro­dutak sa­mo two­jesa­mo two­je jak mo­jeten ogród nasz wy­marzo­nypachnie już te­raz

Nie mu­siałam cię szu­kać Ojcze. Od zaw­sze no­siłeś mnie w ramionach jak małe dziec­ko. Trochę potulne, trochę nies­forne, niezdarne. Pro­wadziłeś za pa­lec jak przedszkolaka, ba­wiłeś kiedy płakałam po­kazując słońce. Pa­miętasz gdy po raz pier­wszy uj­rzałam tęczę? Cie­szy­liśmy się oboje, i na­wet te­raz kiedy przy­pomnę so­bie tam­ten dzień, uśmiech pow­ra­ca mi na twarzy. Zu­pełnie jak wte­dy gdy idę do ciebie widząc ot­warte dłonie. --- wier­sz z se­rii: Po­ciąg ruszył, a on został... Po­ciąg ruszył w niez­naną dal tyl­ko w łzach chus­teczka biała jego, po­wiewała jak żagiel w śród fal... A te­raz sza­re mu­ry, wokół puszcza i las. Jes­tem tak nie­szczęśli­wa że los roz­dzielił nas... Łzy za­lewają mi oczy gdy wspo­minam te chwi­le gdy by­liśmy ra­zem i czas spędza­liśmy mile...Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  Auto­rytet to ktoś, ko­go chce­my słuchać, nie roz­ważając sprzeciwu. Ktoś ko­mu ufamy. Człowiek, które­go prag­niemy naśla­dować. Oso­ba mądra, z której liczy­my się zda­niem. Opa­nowa­na, sta­teczna, sza­nowa­na. Pos­tać, w którą jes­teśmy wpatrzeni. --- da­ta na­pisa­nia: 27.05.2016 r. autor tek­stu: Emi­lia Szumiło zain­spi­rował: Ro­za R.Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.Wiem jak dot­rzeć W za­kamar­ki Ciebie Wiem i widzę Za­pach emoc­ji na ciele Czuję bi­cie Ser­ca ko­biece­go Jes­tem z tobą I nie chcę już Więcej wie­dzieć Cze­go ci trze­ba Jes­tem i ty jes­teś Wys­tar­czy dla nas Darów Bożych Z błękit­ne­go nieba