Ba­gaż ochra­niał swo­jego właści­ciela. Trud­no byłoby opi­sać je­go sto­sunek do reszty stworze­nia, zacząć jed­nak można od ok­reśle­nia „piekiel­na złośli­wość”, a po­tem po­suwać się dalej.


ba­gaż-ochra­niał-swo­jego-właś­ciela-trud­no byłoby-opi­ć-­go-sto­sunek-do reszty-stworze­nia-zacząć-jed­nak-można
p » terry pratchett » czarodzicielstwoba­gażochra­niałswo­jegowłaści­cielatrud­no byłobyopi­saćje­gosto­sunekdo resztystworze­niazacząćjed­nakmożnaod ok­reśle­nia„piekiel­nazłośli­wość”a po­tempo­suwać siędalejba­gaż ochra­niałochra­niał swo­jegoswo­jego właści­cielatrud­no byłoby opi­saćopi­sać je­goje­go sto­suneksto­sunek do resztydo reszty stworze­niazacząć jed­nakjed­nak możnamożna od ok­reśle­niaod ok­reśle­nia „piekiel­na„piekiel­na złośli­wość”a po­tem po­suwać siępo­suwać się dalejba­gaż ochra­niał swo­jegoochra­niał swo­jego właści­cielatrud­no byłoby opi­sać je­goopi­sać je­go sto­sunekje­go sto­sunek do resztysto­sunek do reszty stworze­niazacząć jed­nak możnajed­nak można od ok­reśle­niamożna od ok­reśle­nia „piekiel­naod ok­reśle­nia „piekiel­na złośli­wość”a po­tem po­suwać się dalej

Ba­gaż można opi­sać ja­ko skrzyżowa­nie wa­liz­ki z ma­niakal­nym mordercą.Mie­szkańcy Mor­pork by­li dość kos­mo­poli­tyczni, jed­nak prze­jawiali swo­bod­ny, rzeczo­wy sto­sunek do ras nieludzkich, miano­wicie tłuk­li je cegłą po głowie i wrzu­cali do rzeki.ko­bieca logika Wyszła spod pryszni­ca i po­pat­rzyła na swo­je na­gie ciało. Uśmie­chnęła się na myśl, że wszys­tko z nią w porządku. Po­myślała jed­nak o tym, że właści­wie nie zmieniła się wca­le. Wniosek był jed­noznaczny: Człowiek jest tak moc­no związa­ny ze sobą, że trud­no mu o so­bie za­pom­nieć, można jed­nak wy­robić w so­bie zwyczaj myśle­nia o innych.Bo­gaci zaw­sze będą mówić: daj nam więcej pieniędzy, a my pójdziemy i wy­damy je, a one po­tem spłyną w dół do reszty was, ale to nie działa i opi­nia pub­liczna zaczy­na to rozumieć.Jes­tem sa­mot­na, zmęczo­na, smut­na, jes­tem za­dowo­lona, mam szczęście, mam pecha; mogę siebie opi­sać wszys­tki­mi ty­mi słowa­mi każde­go dnia ty­god­nia. No i pew­nie mogę też po­wie­dzieć, że wszys­tko w porządku.