bar­wy swe maluje na skra­ju horyzontu uj­mującym blaskiem w rześkim nieładzie pta­sim świergotem wie­szczo­ne powicie bo­symi stopami kro­ki niewidzialne lek­kie kłaniania i nagłe uniesienia nadziei gęstwi­ny ścieżki wydeptane zbiera­ne ostrożnie od­dechy pokładzione łza­wymi kroplami na łonie macierzy fla­konik szczęścia z za­pachem jutra 


bar­wy-swe-maluje-na-skra­ju-horyzontu-uj­mującym-blaskiem-w-rześkim-nieładzie-pta­sim-świergotem-wie­szczo­ne-powicie-bo­symi-stopami
papużkabar­wyswemalujenaskra­juhoryzontuuj­mującymblaskiemrześkimnieładziepta­simświergotemwie­szczo­nepowiciebo­symistopamikro­kiniewidzialnelek­kiekłanianianagłeuniesienianadzieigęstwi­nyścieżkiwydeptanezbiera­neostrożnieod­dechypokładzionełza­wymikroplamiłoniemacierzyfla­konikszczęściaza­pachemjutra bar­wy sweswe malujemaluje nana skra­juskra­ju horyzontuhoryzontu uj­mującymuj­mującym blaskiemblaskiem ww rześkimrześkim nieładzienieładzie pta­simpta­sim świergotemświergotem wie­szczo­newie­szczo­ne powiciepowicie bo­symibo­symi stopamistopami kro­kikro­ki niewidzialneniewidzialne lek­kielek­kie kłanianiakłaniania ii nagłenagłe uniesieniauniesienia nadzieinadziei gęstwi­nygęstwi­ny ścieżkiścieżki wydeptanewydeptane zbiera­nezbiera­ne ostrożnieostrożnie od­dechyod­dechy pokładzionepokładzione łza­wymiłza­wymi kroplamikroplami nana łoniełonie macierzymacierzy fla­konikfla­konik szczęściaszczęścia zz za­pachemza­pachem jutra bar­wy swe malujeswe maluje namaluje na skra­juna skra­ju horyzontuskra­ju horyzontu uj­mującymhoryzontu uj­mującym blaskiemuj­mującym blaskiem wblaskiem w rześkimw rześkim nieładzierześkim nieładzie pta­simnieładzie pta­sim świergotempta­sim świergotem wie­szczo­neświergotem wie­szczo­ne powiciewie­szczo­ne powicie bo­symipowicie bo­symi stopamibo­symi stopami kro­kistopami kro­ki niewidzialnekro­ki niewidzialne lek­kieniewidzialne lek­kie kłanianialek­kie kłaniania ikłaniania i nagłei nagłe uniesienianagłe uniesienia nadzieiuniesienia nadziei gęstwi­nynadziei gęstwi­ny ścieżkigęstwi­ny ścieżki wydeptaneścieżki wydeptane zbiera­newydeptane zbiera­ne ostrożniezbiera­ne ostrożnie od­dechyostrożnie od­dechy pokładzioneod­dechy pokładzione łza­wymipokładzione łza­wymi kroplamiłza­wymi kroplami nakroplami na łoniena łonie macierzyłonie macierzy fla­konikmacierzy fla­konik szczęściafla­konik szczęścia zszczęścia z za­pachemz za­pachem jutra 

Siedzę w moim zaciszu na ścianie w śnieżnej fi­ranie gra­nato­wy ar­ras w gwiaz­dy złote gdzieś noc­ny ptak zakwilił moim to­warzys­twem jed­no­nogie szkło wy­pełnione słod­kim płynem musuje...... myśli w głowie już pływają lek­kie i zwiew­ne pozostają co­raz bar­dziej jasne...wyraziste to wspom­nienia z szczęścia spi­jam z cza­ry wi­no kroplami ślad twych palców wciąż między nami faluję....... jeszcze jed­na lam­pka nektaru bo też bogów była to uczta niewiel­ki Olimp dwa ciała otulał pta­sim śpiewem chór oszołomił tak up­ragnioną twa pie­szczo­ta żaru wspom­nień ot­warte wrota sta­jesz się mknącą myślą zni­kając z horyzontu zmuszasz do gonitwy przez gęstwi­ny przełaju wy­tyczając ścieżkę tam gdzie już jesteś ser­ce na oślep podąża nie licząc kilometrów gu­bi księżyco­we blaski i pro­mienie słońca sca­lając w jedność od­dechy dni i nocy lecz ty niczym jelonek chrzęstem łama­nej gałęzi zer­wa­ny do galopu ciągle się wymykasz prze­pełniony strachem...bieg­nie konik bieg­nie sobie skacze konik skacze sobie tańczy konik tańczy sobie krad­nie konik krad­nie sobie la­ta konik la­ta sobie lecz potyka się o rower cóż za konik jest bez nogi nie dla niego są te drogi znajdź ko­niku swoją drogę lub umieraj jeśli możesz pieśni cudna szu­mie fal krzy­kiem mew zagłusz lęk za ho­ryzont bez ska­zy dnia sen mój z jawą w jed­no zlej w blas­ku luny gwiazd mrugnięciem na łupin­ce z ko­ry marzeń grzbietem fal za­nieś mnie cichym szeptem kro­pel pluskiem ukołysz ser­ce rozedrgane za­nim przebrzmisz słońca blaskiem wlej nadzieję moc i wiarę Łza jas­kra­wa Ja­koby pryz­mat lśniąca W miłości promieniach Mdleje Rozpływa się Tak lek­ko jak motyl Do nieba ulatujący W obłokach błądzi Będąc tą ze szczęścia Uronioną Luby Ot­rzyj łzę Zdej­mij ją z po­wiek Pocałunkiem Dla mnie po­lityczny prze­kaz za­bija mu­zykę. Sztu­ka jest po to, żeby za­pom­nieć o po­lity­ce, o tych wszys­tkich gównach. Na pew­no nie będę ba­wiła się w po­litykę. A już naj­bar­dziej mnie wkurza wpiep­rza­nie Bo­ga i re­ligii do sztu­ki. Mu­zyka po­win­na być da­leka od ta­kich rzeczy. No­sow­skiej ktoś zarzu­cił, że wyp­ru­wa fla­ki przed pub­licznością. I bar­dzo dob­rze, to jej włas­ne fla­ki, przy­naj­mniej ma o nich pojęcie.