białe światło tej szpi­tal­nej jarzeniówki nie da­je ciepła 


białe-światło-tej-szpi­tal­nej-jarzeniówki-nie-da­-ciepła 
kinqbiałeświatłotejszpi­tal­nejjarzeniówkinieda­jeciepła białe światłoświatło tejtej szpi­tal­nejszpi­tal­nej jarzeniówkijarzeniówki nienie da­jeda­je ciepła białe światło tejświatło tej szpi­tal­nejtej szpi­tal­nej jarzeniówkiszpi­tal­nej jarzeniówki niejarzeniówki nie da­jenie da­je ciepła białe światło tej szpi­tal­nejświatło tej szpi­tal­nej jarzeniówkitej szpi­tal­nej jarzeniówki nieszpi­tal­nej jarzeniówki nie da­jejarzeniówki nie da­je ciepła białe światło tej szpi­tal­nej jarzeniówkiświatło tej szpi­tal­nej jarzeniówki nietej szpi­tal­nej jarzeniówki nie da­jeszpi­tal­nej jarzeniówki nie da­je ciepła 

Szpi­tal to nie miej­sce na chorowanie.Szpi­tal­ny ko­rytarz to par­szy­we miej­sce. Przed­sionek piekła, gdzie można tyl­ko po­kor­nie cze­kać na werdykt.Szpi­tal­ne ko­rytarze nie sprzy­jają nadziei. Zwłaszcza kiedy czas płynie ra­zem z deszczem, prze­radza się w is­tną ulewę se­kund mi­jających bez­powrot­nie, wsiąkających w błot­nistą glebę oczekiwania.był uz­na­wa­ny, przez wszys­tkich lubiany, dla mod­nych pa­niuś, na zamówienie, tworzył bu­ci­ki - is­tne marzenie! spełniał zachcian­ki, niejed­nej damki, szpi­leczki, sztyb­le­ty, ko­zaczki się mienią, by lan­so­wały się pa­nie jesienią, lecz nie dos­trze­gał swej lu­bej nieboga i już po fak­cie do­padła go trwoga, wszak żona szew­ca bez butów chodziła i tej je­sieni już nie dożyła Uśmie­chasz się do mo­jego snu... dręczysz i męczysz.. per­fekcyj­ny wy­ciek bólu duszy... Po­zos­tałość wspom­nień Two­jego ciepła. Mok­ry­mi oczy­ma pat­rzę w górę i prze­nika mnie Twa miłość do szpi­ku kości.Znałeś mnie je­dy­nie z tej jed­nej je­sien­nej strony Uli­ce mok­re od łez przyz­wyczaiły się do sza­rości nieba w Twych oczach Ludzie wciąż myśle­li o tym co za na­mi A ja kryłam się we wzroku za­myślo­ne­go słowika za­du­ma­ne­go nad umiera­niem je­sien­ne­go ko­lo­ru drzew A ja kryłam się w na­gości drzew, które swym smutkiem Przy­niosły wspomnienia Znałeś mnie je­dy­nie z tej jed­nej je­sien­nej strony A we mnie kwitnął ogród Twej miłości...