Bo gdy zam­knę oczy nic nie roz­proszy mnie ;) 


bo gdy-zam­knę-oczy-nic-nie roz­proszy-mnie- 
intrygabo gdyzam­knęoczynicnie roz­proszymnie bo gdy zam­knęzam­knę oczyoczy nicnic nie roz­proszynie roz­proszy mniebo gdy zam­knę oczyzam­knę oczy nicoczy nic nie roz­proszynic nie roz­proszy mniebo gdy zam­knę oczy niczam­knę oczy nic nie roz­proszyoczy nic nie roz­proszy mniebo gdy zam­knę oczy nic nie roz­proszyzam­knę oczy nic nie roz­proszy mnie

Kiedy przyj­dziesz po mnie by dłońmi swy­mi na zaw­sze chwy­cić mnie, zam­knę me oczy spokojnie i od­dam Ci siebie w moim os­tatnim śnie. Lecz nie przychodź jeszcze, proszę, dopóki Ona kocha mnie ... * Dla Joan * mod­litwę niosę Bogu jak żeb­rak łask bym smut­ny stąd nie odchodził bo coś się we mnie skarży gdy zło zwycięża krwią Chrys­tu­sa pi­jane a niebo jest pełne roz­paczy nagłych przed burzą cisz cho­ciaż błys­ka­wice ce­kina­mi mienią bez­gwiez­dne ogromy więc gdy zam­knę oczy wy­palo­ne żarem łez niech mi się ser­ce przełamie i ciało zas­tygnie jak wosk bo się wówczas stanę wid­mem po­dob­nym do mgły i duchem który we mnie żył Zam­knę oczy... A gdy je ot­worzę będziesz stał prze­de mną z tym uśmie­chem, od które­go miękną mi ko­lana i po­wiesz, że wca­le nie wy­jechałeś. Że zaw­sze tu byłeś.. Że nicze­go nie straciliśmy..Pos­przątam po to­bie, każde wspom­nienie zgniotę w kulkę i wcisnę głębo­ko, scho­wam myśli, stłumię roz­cza­rowa­nie, przes­tanę roz­myślać i zam­knę twoją pos­tać w głowie jak książkę, która oka­zała się dla mnie za trud­na. Nie mar­tw się, że jed­nak nie kochasz - które­goś dnia u mnie będzie wszys­tko w porządku.Jes­teś daleko A może sie­dzisz obok? Znaczysz dla mnie dużo, Przy To­bie pragnę być sobą. Zam­knę oczy, Gdy je ot­worze chcę Ciebie przy so­bie, Uczuć do­tyk i na­pawać się uśmiechem. Kochać Cię Bar­dziej niż wcześniej. Budzić się przy To­bie i pat­rzeć, jak zasypiasz... Chcę by wie­dział o tym świat, Lecz to będzie nasza słod­ka tajemnica...Roz­gry­zam dłonie do kości Przeg­ry­zam żyły Do krwi Roz­szar­pu­je dusze Łaknąc śmierci Niszczę wszys­tko wokół Zak­ry­wam swój brak siły Płaszczem złości Chciałbym zak­ryć swo­je pus­te oczy Łzami