Bo swój świat wyz­naczają ludzie, których się spo­tyka, zdarze­nia w których się uczes­tniczy i wspom­nienia, które chce się mieć.


bo swój-świat-wyz­naczają-ludzie-których ę-spo­tyka-zdarze­nia-w których ę-uczes­tniczy-i wspom­nienia-które-chce ę-mieć
janusz leon wiśniewskibo swójświatwyz­naczająludziektórych sięspo­tykazdarze­niaw których sięuczes­tniczyi wspom­nieniaktórechce sięmiećbo swój światświat wyz­naczająwyz­naczają ludziektórych się spo­tykazdarze­nia w których sięw których się uczes­tniczyuczes­tniczy i wspom­nieniaktóre chce sięchce się miećbo swój świat wyz­naczająświat wyz­naczają ludziezdarze­nia w których się uczes­tniczyw których się uczes­tniczy i wspom­nieniaktóre chce się miećbo swój świat wyz­naczają ludziezdarze­nia w których się uczes­tniczy i wspom­nienia

Wspom­nienia nie opi­sują przeszłości, wyz­naczają przyszłość.Dróg prze­bytych za­pom­nienia nad­szedł czas! Chce wy­jechać i za­pom­nieć ,bo to wszys­tko poszło w las! Mo­je życie i Ci ludzie których poz­nał nag­le świat,to po­rażka pięknych chwil,które długo będą w nas! Bartłomiej Van Kalisz Świat współczesnej to świat, w którym wydaje się miliardy na to, by ludzie kupowali rzeczy, na które nie mają pieniędzy i których wcale nie potrzebują.Kiedyś bałam się, że ten świat mnie zeżre i nic już ze mnie nie zos­ta­nie. Żad­ne ideały, marze­nia, mo­ral­ność, że będę ta­ka jak wszys­cy Ci, których nie ro­zumiem, nie to­leru­je i na których nie mogę pat­rzeć. Dziś bo­je się, że świat tak nap­rawdę nie ma nic do te­go, bo­je się, że zeżre się sama...Wspom­nienia to chwi­le do których z przy­jem­nością się wra­ca, a naj­le­piej z oso­bami, które dzieliły z na­mi te ra­dos­ne, bez­tros­kie cza­sy dzieciństwa oraz czasów szkol­nych. Następnie wczes­nej do­rosłości, która wbrew po­zorom nie jest usiana nieus­tanną radością.Wspom­nienia spo­wijają mnie niczym we­lon. Unoszę ra­mię i za­raz otacza je rękaw wspom­nień. Spoglądam i widzę mno­gość czasów. Naj­bar­dziej jed­nak lękam się te­go, że po­dob­nie jak z in­ny­mi kwes­tiami, okaże się, że tak się one tyl­ko ciągną przez stu­lecia na sa­mej gra­nicy nicości.