Bo ty i ja, Sil­je, jes­teśmy jak drze­wo roz­cięte na dwo­je. I jeżeli się go na powrót nie złoży, drze­wo umrze.


bo ty i ja-sil­-jes­teśmy-jak drze­wo-roz­ęte-na dwo­-i żeli ę-go na powrót-nie złoży-drze­wo-umrze
margit sandemobo ty i jasil­jejes­teśmyjak drze­woroz­ciętena dwo­jei jeżeli sięgo na powrótnie złożydrze­woumrzejes­teśmy jak drze­wojak drze­wo roz­cięteroz­cięte na dwo­jei jeżeli się go na powrótgo na powrót nie złożydrze­wo umrzejes­teśmy jak drze­wo roz­ciętejak drze­wo roz­cięte na dwo­jei jeżeli się go na powrót nie złożyjes­teśmy jak drze­wo roz­cięte na dwo­je

Ludzkość jest drze­wem, a ludzie są liśćmi. Drze­wo trwa i rośnie, cho­ciaż liście opadają.Wni­kasz przenikasz dud­nisz we mnie drżę z rozkoszy ciało me jak gąbka wsiąka Cię roz­le­wasz się upi­jam się cała w skow­ronkach ... 01.06.2015 Malusia_035 Jeżeli już używasz mo­jego wier­sza po­daj auto­ra dzięku­je za uwagę !  Jes­teśmy so­bie tak blis­cy jak dwo­je ludzi,którzy się oddalają.nie boję się fal pustyni roz­dwo­jonych języków węży ani tych brzegów co duszę spieniają żeby gdzieś po­za lep­kością po­wiek słono zapłacić czas mnie ograbi z te­go, cze­go nie mam i nic już nie będzie pomiędzy poz­nasz mnie będę w spróchniałym drze­wie za­pachem żywicy Cóż za cu­dow­ne zajęcie iść so­bie bul­wa­rem Ara­go licząc drze­wa i co pięć kasztanów zat­rzy­mywać się na chwilę na jed­nej nodze w ocze­kiwa­niu, żeby ktoś spoj­rzał, a wte­dy, wy­daw­szy krótki, suchy ok­rzyk, zakręcić się ni­by bąk, z ręka­mi roz­postar­ty­mi, na po­dobieństwo pta­ka Ca­kuy, który za­wodzi na drze­wach północ­nej Argentyny.Zaw­sze dałabym so­bie rękę uciąć, że nie wyt­rzy­masz be­ze mnie dłużej niż 24 godzi­ny. Do tej ręki dołożyłabym na­wet drugą i obie no­gi. Od nie­dzieli minęło 96 godzin. Gdy­by mo­ja pew­ność zmieniła się w rzeczy­wis­tość byłabym ka­leką. Życzę Ci miłego nietęsknienia za mną. Nie tęsknij za nas dwo­je, bo ja jes­tem jak drze­wo rosnące na pus­ty­ni obojętności. Zgad­nij, kto przy­wiózł tu ten cały piach...