Bo­ze , marzy­lam o deszczu na je­sien , tak bar­dzo za nim tes­knie za sreb­rnym ok­nem .A te­raz sa­ma mam te sreb­rne ok­no w moich oczach i widze przez nie , naj­wiek­sze prag­nienie......... Ciebie 


bo­ze- marzy­lam-o deszczu-na ­- tak-bar­dzo-za nim-­knie-za sreb­rnym-ok­nem-a te­raz-­-mam-te sreb­rne-ok­no-w moich-oczach
nastassiabo­ze marzy­lamo deszczuna je­sien takbar­dzoza nimtes­knieza sreb­rnymok­nema te­razsa­mamamte sreb­rneok­now moichoczachi widzeprzeznie  naj­wiek­szeprag­nienieciebie  marzy­lam o deszczuo deszczu na je­sien tak bar­dzobar­dzo za nimza nim tes­knietes­knie za sreb­rnymza sreb­rnym ok­nema te­raz sa­masa­ma mammam te sreb­rnete sreb­rne ok­nook­no w moichw moich oczachoczach i widzei widze przezprag­nienie ciebie  marzy­lam o deszczu na je­sien tak bar­dzo za nimbar­dzo za nim tes­knieza nim tes­knie za sreb­rnymtes­knie za sreb­rnym ok­nema te­raz sa­ma mamsa­ma mam te sreb­rnemam te sreb­rne ok­note sreb­rne ok­no w moichok­no w moich oczachw moich oczach i widzeoczach i widze przez

światło sreb­rne świat przenika by­li ta­cy co widzieli pośród pni brzo­zowych bieli jak po­jawia się i znika nim­fa na­ga w sreb­rze tra­wy szu­ka pa­na oszalała flet­ni to­ny usłyszała pląsa w ga­ju bez obawy lu­na niesie ją w ramionach lekką ni­by piórko małe przez to flet­ni gra­nie całe na jej pier­si krop­la słona światło sreb­rne świat przenika pośród pni brzo­zowych bieli nie wszys­cy nimfę widzieli bo po­jawia się i znika Ka­zimierz Winnicki (wszel­kie pra­wa zastrzeżone) bar­dzo lu­bię śpiew słowika gdy przycza­ja się w jaśminach sreb­rne fra­zy drżą tak sub­telne są jak de­likat­na pajęczyna ciepło no­cy dźwięk przenika roz­chla­pując ser­ca bicie jak to brzmi on ja i ty mod­litwa o życie bar­dzo lu­bię śpiew słowika wios­ny głos wśród bzu posłuchajmy spójrz mi w oczy prze­cież jes­tem tu Ka­zimierz Winnicki (wszel­kie pra­wa zastrzeżone) Fyr­fl Eryk Andropauzalny Pe­wien le­karz ze Zdro­ju Świeradowa Ze czte­ry fa­kul­te­ty - tęga głowa Roz­je­bał sreb­rne małżeństwo Poczuł że to męczeństwo Te­raz dup­czy młod­sze wciąż ot ta­ka ducho­wa odnowa Sa­mot­na gwiazda Sreb­rne światło sączy; Niebies­ki humor Ub­ra­na w per­fu­my o za­pachu róży I sreb­rny łańcuszek cze­kam na Ciebie Ek­sta­za i perwersja Ta­tuaże cieszą się swą prezentacją Czer­wo­na szmin­ka po­woli zanika Us­ta moczą się w ta­nim winie Ku­pionym w skle­pie za rogiem Ko­lac­ja go­towa od dwóch godzin Ciebie wciąż nie ma Ko­lej­ny raz pow­ra­cam do łóżka Ko­lej­ny raz samotnie Naj­bar­dziej śmie­szne prag­nienie to prag­nienie po­doba­nia się wszystkim.