Boże, ile ja bym dała, żeby Cię dot­knąć. Tak nie­chcący dot­knąć. I przy­tulic na po­zeg­na­nie. I po­całować w czoło w geście opiekun­czym. Wszys­tko, wszys­tko od­dam. Za­bieraj­cie ludzie wszys­tko, na­wet mo­je sta­tuet­ki i me­dale. Ty zastępu­jesz mi całą gablotę.


boże-ile-ja bym-dała-żeby-cię-dot­knąć-tak nie­chcący-dot­knąć-i przy­tulic-na po­zeg­na­nie-i po­całować-w czoło
ratyniakbożeileja bymdałażebyciędot­knąćtak nie­chcącyi przy­tulicna po­zeg­na­niei po­całowaćw czołow geścieopiekun­czymwszys­tko wszys­tkood­damza­bieraj­cie ludziewszys­tkona­wetmo­jesta­tuet­kii me­dalety zastępu­jeszmi całągablotęile ja bymja bym dałażeby cięcię dot­knąćtak nie­chcący dot­knąći przy­tulic na po­zeg­na­niei po­całować w czołow czoło w geściew geście opiekun­czymza­bieraj­cie ludzie wszys­tkona­wet mo­jemo­je sta­tuet­kista­tuet­ki i me­dalety zastępu­jesz mi całąmi całą gablotęile ja bym dałażeby cię dot­knąći po­całować w czoło w geściew czoło w geście opiekun­czymna­wet mo­je sta­tuet­kimo­je sta­tuet­ki i me­dalety zastępu­jesz mi całą gablotę

wszys­tko cze­go jes­teś w sta­nie dot­knąć nie ma skóry Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.nig­dy nie mówiłam nie mogłam nie powinnam że cze­kałam na Ciebie całe życie zdarzyłaś mi się prze­cież...ludzie nie zdarzają się so­bie od tak Ty mi się zdarzyłaś...byłaś a ja pragnęłam Cię dot­knąć zostać nau­czyć się Two­jego języ­ka, słów, gestów i milczenia Pamiętasz? Jes­tem jak kot... Kiedyś powrócę, Usiądę na ko­lanach i cicho pop­roszę o ko­lejną szansę Dla S.-bo byłaś naj­ważniej­sza...mi­mo wszys­tko i wbrew wszystkiemu Choć tak często spra­wiam jej cier­pienie, i nie zaw­sze ro­bię to cze­go ocze­kuje, chcę żeby wie­działa, że to jej zaw­dzięczam wszys­tko co mam począwszy od życia do no­wych tram­pek na wiosnę. Wiem, że chcesz dla mnie wszys­tkiego co naj­lep­sze. Dzięku­je Ci za wszys­tko. Kocham Cię ma­mo ! Mam tak wiele, a uczu­cie do niej pochłania wszys­tko; mam tak wiele, a bez niej wszys­tko sta­je się niczym.Je­wa dała Ja­da­mo­wi skoszto­wać bo nie chciała sama. No i wszys­tko gra. Ja­dam też win­ny, a obo­je owoc­ni. Dbała o li­nię, chciała tyl­ko jed­no a nie wszys­tkie jabłka no i może była blon­dynką. Nie­chcący zro­biła wszys­tkim dob­rze bo wężu, też za­dowo­lony a my, tak jak­by... przez to ma­my poszerzo­ne horyzonty. Ja­da­mo­wi, ja­koś to wte­dy też nie za­wadziło* od­krył przy okaz­ji jej wszel­kie walory i atu­ty z każdej stro­ny. Hmmm... Zaw­sze mówiłem, że nie wi­na to Ewy lecz doj­rzałych jabłek. z cyk­lu, niedociągnięcia...