Bo miłość nie zna, co to jej najwyższa miara, póki wciąż cudzych spojrzeń uniknąć się stara.


bo-miłość-nie-zna-co-to-jej-najwyższa-miara-póki-wciąż-cudzych-spojrzeń-uniknąć-ę-stara
john donnebomiłośćnieznacotojejnajwyższamiarapókiwciążcudzychspojrzeńuniknąćsięstarabo miłośćmiłość nienie znajej najwyższanajwyższa miarapóki wciążwciąż cudzychcudzych spojrzeńspojrzeń uniknąćuniknąć sięsię starabo miłość niemiłość nie znaco to jejjej najwyższa miarapóki wciąż cudzychwciąż cudzych spojrzeńcudzych spojrzeń uniknąćspojrzeń uniknąć sięuniknąć się starabo miłość nie znaco to jej najwyższapóki wciąż cudzych spojrzeńwciąż cudzych spojrzeń uniknąćcudzych spojrzeń uniknąć sięspojrzeń uniknąć się staraco to jej najwyższa miarapóki wciąż cudzych spojrzeń uniknąćwciąż cudzych spojrzeń uniknąć sięcudzych spojrzeń uniknąć się stara

Religia jest póty religią, póki uznaje się za mądrość najwyższą i póki dla niej samej jej źródła są świętą tajemnicą. Bóstwo jest póty żywym bóstwem, póki nie ujawnimy jego ziemskiego pochodzenia. Żadna religia nie może pogodzić się ze studiującym jej pochodzenie badaczem naukowym, bo żadna nie może pogodzić się ze sprowadzeniem swych bóstw do zjawisk pochodzenia ziemskiego. Bóstwo, któremu udowodniono ziemskie pochodzenie, przestaje być bóstwem.tu jes­tem...gorąca i miękka w tańcu uwodzę twe ciało już tyl­ko pragnienie w to­bie zat­ra­cić się chciało wśród uniesień dźwięków roz­koszy jęk się wymyka bądź wciąż przy mnie póki tan­go...póki muzyka póki żyją gwiazdy póki kos­mos istnieje... póty trwa rozkosz mo­je ciało goreje wciąż mało mam i mało ja wie­czne pragnienie pożądam tych pieszczot i ciebie, mo­je marzenie Miara, jaką ktoś mierzy swą miłość, jest miarą biologicznej jego wartości.Kto miłości nie zna­lazł już jej nie odnajdzie, Kto na nią wciąż cze­ka ni­kogo nie kocha, spróbuj nie chcieć jej wca­le - wte­dy przyj­dzie sama.Miłość nie pragnie, aby jej dogadzano, ani nie stara się o własną wygodę; lecz troszczy się o dobro innych i buduje Niebo pośród piekielnej rozpaczy.Sza­leństwo opętało jej dob­re ser­ce... Brud psycho­zy ok­rył jej po­wieki .... Ona wciąż się uśmie­cha, wciąż uda­je bo wy i tak nie zro­zumiecie ....