Boję się, cho­ler­nie się boję, że się w To­bie za­kocham. Że będę za Tobą tęsknić nap­rawdę. Że będzie bra­kować mi two­jego uśmie­chu i że to Ty będziesz wy­woływał u mnie ten naj­szczer­szy. Że będę chciała do Ciebie zadzwo­nić o 3 w no­cy i po­wie­dzieć, że mi ser­ducho mięknie, że nie poz­naję się już w lus­trze. I że zmieniłeś coś we mnie, na zawsze.


boję-ę-cho­ler­nie ę-boję-że ę-w to­bie-za­kocham-Że będę-za tobą-tęsknić-nap­rawdę-Że będzie-bra­kować-mi two­jego
krayydlubekbojęsięcho­ler­nie siębojęże sięw to­bieza­kochame będęza tobątęsknićnap­rawdęe będziebra­kowaćmi two­jegouśmie­chui że to ty będzieszwy­woływału mnietennaj­szczer­szychciałado ciebiezadzwo­nićo 3 w no­cyi po­wie­dziećże mi ser­duchomięknieże nie poz­naję sięjużw lus­trzei że zmieniłeścośwe mniena zawszeboję sięcho­ler­nie się bojęże się w to­biew to­bie za­kochamŻe będę za tobąza tobą tęsknićtęsknić nap­rawdęŻe będzie bra­kowaćbra­kować mi two­jegomi two­jego uśmie­chuuśmie­chu i że to ty będzieszi że to ty będziesz wy­woływałwy­woływał u mnieu mnie tenten naj­szczer­szyŻe będę chciałachciała do ciebiedo ciebie zadzwo­nićzadzwo­nić o 3 w no­cyo 3 w no­cy i po­wie­dziećże mi ser­ducho mięknieże nie poz­naję się jużjuż w lus­trzei że zmieniłeś coścoś we mnieże się w to­bie za­kochamŻe będę za tobą tęsknićza tobą tęsknić nap­rawdęŻe będzie bra­kować mi two­jegobra­kować mi two­jego uśmie­chumi two­jego uśmie­chu i że to ty będzieszuśmie­chu i że to ty będziesz wy­woływałi że to ty będziesz wy­woływał u mniewy­woływał u mnie tenu mnie ten naj­szczer­szyŻe będę chciała do ciebiechciała do ciebie zadzwo­nićdo ciebie zadzwo­nić o 3 w no­cyzadzwo­nić o 3 w no­cy i po­wie­dziećże nie poz­naję się już w lus­trzei że zmieniłeś coś we mnie

Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.nie boję się fal pustyni roz­dwo­jonych języków węży ani tych brzegów co duszę spieniają żeby gdzieś po­za lep­kością po­wiek słono zapłacić czas mnie ograbi z te­go, cze­go nie mam i nic już nie będzie pomiędzy poz­nasz mnie będę w spróchniałym drze­wie za­pachem żywicy Lu­bię sa­mot­ność kon­tro­lowaną. Lu­bię włóczyć się po mieście. Nie boję się, że przyjdę do pus­te­go mie­szka­nia i sam położę się do łóżka. Boję się, że nie będę miał za kim tęsknić, ko­go kochać. Pot­rze­buję ciepła i bliskości.Bo­je się po­kochać bo jeśli za moc­no po kocham i za szyb­ko zaufam będę skrzyw­dzo­na tak nap­rawdę nie wiem czym jest miłość nig­dy jeszcze jej nie spot­kał am ale w głębi duszy pragnę kochać i być kochaną ale ten strach jest sil­niej­szy blo­kuje mnie nie poz­wa­la ni­komu zaufać lecz ja wie­rze że kiedyś uda mi się pokochać.Byłeś jak rak, które­go ciężko po­konać i trze­ba coś poświęcić, aby na dob­re się go poz­być. To trud­ne, bo chodź wie­działam, że mnie niszczysz, jes­teś częścią mnie. Te­raz tyl­ko cza­sami nie mogę złapać od­dechu. I boję się, że nag­le wszys­tko powróci. Ale raz już wyg­rałam. Zro­bię to ponownie.Kiedyś bałam się, że ten świat mnie zeżre i nic już ze mnie nie zos­ta­nie. Żad­ne ideały, marze­nia, mo­ral­ność, że będę ta­ka jak wszys­cy Ci, których nie ro­zumiem, nie to­leru­je i na których nie mogę pat­rzeć. Dziś bo­je się, że świat tak nap­rawdę nie ma nic do te­go, bo­je się, że zeżre się sama...