Bro­niłam się długo, dziel­nie, Jak lwica Bałam się te­go, że przyjdzie, Bo przyjdzie I przyszła... tak cicho, spokojnie Zak­radła się od tyłu, Po­deszła mnie sposobem, Nie zauważyłam, prze­cie mu­ry tak wysokie Do serca Co słabe, skrzywdzone A jed­nak, czuj­ność uśpiła Lecz gdy z le­tar­gu wyr­wać się raczyła Było za późno Już była, jest Została Pod­dałam się, przegrałam De­likat­nie dotknęła Mu­ry zburzyła, płomyk roznieciła, W dłonie ser­ce de­likat­nie wzięła I blas­ku na­dała życia Oczy zam­knęłam, Od­dałam się jej cała Skapitulowałam Szczęśli­wa, zakochana 


bro­łam ę-długo-dziel­nie-jak-lwica-bałam ę-te­go-że przyjdzie-bo-przyjdzie-i-przyszła-tak cicho-spokojnie-zak­radła ę-od tyłu
amy03bro­niłam siędługodziel­niejaklwicabałam sięte­goże przyjdzieboprzyjdzieprzyszłatak cichospokojniezak­radła sięod tyłupo­deszłamniesposobemniezauważyłamprze­ciemu­rytakwysokiedosercacosłabeskrzywdzonejed­nakczuj­nośćuśpiłaleczgdyz le­tar­guwyr­wać sięraczyłabyłoza późnojużbyłajestzostałapod­dałamsięprzegrałamde­likat­niedotknęłamu­ryzburzyłapłomykroznieciładłonieser­cede­likat­niewzięłablas­kuna­dałażyciaoczyzam­knęłamod­dałam sięjejcałaskapitulowałamszczęśli­wazakochana bro­niłam się długojak lwicalwica bałam siębałam się te­gobo przyjdzieprzyjdzie ii przyszłaprzyszła tak cichospokojnie zak­radła sięzak­radła się od tyłupo­deszła mniemnie sposobemnie zauważyłamprze­cie mu­rymu­ry taktak wysokiewysokie dodo sercaserca coco słabeczuj­ność uśpiłauśpiła leczlecz gdygdy z le­tar­guz le­tar­gu wyr­wać sięwyr­wać się raczyłaraczyła byłobyło za późnoza późno jużjuż byłajest zostałazostała pod­dałampod­dałam sięprzegrałam de­likat­niede­likat­nie dotknęładotknęła mu­rymu­ry zburzyłapłomyk roznieciław dłoniedłonie ser­ceser­ce de­likat­niede­likat­nie wzięławzięła ii blas­kublas­ku na­dałana­dała życiażycia oczyoczy zam­knęłamod­dałam się jejjej całacała skapitulowałamskapitulowałam szczęśli­wajak lwica bałam sięlwica bałam się te­gobo przyjdzie iprzyjdzie i przyszłai przyszła tak cichospokojnie zak­radła się od tyłupo­deszła mnie sposobemprze­cie mu­ry takmu­ry tak wysokietak wysokie dowysokie do sercado serca coserca co słabeskrzywdzone a jed­nakczuj­ność uśpiła leczuśpiła lecz gdylecz gdy z le­tar­gugdy z le­tar­gu wyr­wać sięz le­tar­gu wyr­wać się raczyławyr­wać się raczyła byłoraczyła było za późnobyło za późno jużza późno już byłajest została pod­dałamzostała pod­dałam sięprzegrałam de­likat­nie dotknęłade­likat­nie dotknęła mu­rydotknęła mu­ry zburzyław dłonie ser­cedłonie ser­ce de­likat­nieser­ce de­likat­nie wzięłade­likat­nie wzięła iwzięła i blas­kui blas­ku na­dałablas­ku na­dała życiana­dała życia oczyżycia oczy zam­knęłamod­dałam się jej całajej cała skapitulowałamcała skapitulowałam szczęśli­wa

Kochałam. In­tensyw­nie, moc­no niczym esen­cja her­ba­ty. Kocham.Cicho i lek­ko niczym wiosen­ny wschód Słońca. Choć Ciebie nie ma przy mnie. Poczu­cie obec­ności tak de­likat­ne i niekończące, tak nies­ka­zitel­ne opływa mnie w każdej chwi­li. Skąd i dlacze­go, nie wiem. Czu­je jed­nak, że jest moją naj­większą mocą, której nie od­bie­rze mi żad­na ciem­ność tu­nelu. Od tej chwi­li spełniam marzenia.Miała dość te­go przytłaczające­go uczu­cia, które nie da­wało jej od­dychać. Pragnęła wyr­wać się.. Uciec z otaczającej ją pus­tki i po­kazać, że pot­ra­fi, że chce, że może. Nie chciała się pod­dać i czuła, że jest w trak­cie zbiera­nia sił, które poz­wolą jej ruszyć do przo­du. Ale ug­rzęzła tak bar­dzo w przeszłości, że każdy krok wy­magał nieludzkiego wy­siłku. Kiedyś by się pod­dała. Kiedyś.Nie teraz.Wieczór to­warzyszem nas najsłod­sza ciem­ność płynie sma­kiem ust pełnym kras me ser­ce jeszcze nie zginie. Chcę Ciebie,a Ty mnie do­tykaj ser­cem tak bym czuła dziś Cię nieważne gdzie i jak. De­likat­nie czuję Twe ręce tak pięknie manewrują ja wokół się kręcę a one na ciele buszują. Ile nas w nich ile godzin roz­koszy spełnionych ile no­wych narodzin w cza­sach szalonych. Nie py­tam bo po co bądź i zaw­sze chciej na­wet i smutną nocą nadzieję swą miej. Do­tyk tak boski spoj­rze­nie maślane na nic są troski gdy oczy kochane.A gdy­by tak zniknąć nag­le? Zam­knąć się w do­mu i wyłączyć całą elek­tro­nikę.. to tak sa­mo jak­by nic ni­komu nie mówiąc pójść przed siebie? Techno­logia zbyt szyb­ko po­suwa się do przo­du, a nas, ludzi to wszys­tko prze­ras­ta i pod­da­jemy się ma­nipu­lac­ji Internetowej.Minęły ty­god­nie,wy­jechał.Zos­tał bez od­po­wie­dzi.Długo biłam się myśla­mi,a jed­nak to ja zadzwo­niłam pierwsza. A gdy usłyszałam je­go głos, wie­działam już jak bar­dzo mi go brakowało. -Kiedy wracasz?-zapytałam -Mu­simy po­gadać -powiedziałam. -Dla ciebie na­wet jut­ro - powiedział. -Tak,chciałbym za­to­pić się w twoich włosach i ra­zem zniknąć. Zniknąć tam,gdzie jest bez­pie­cznie, gdzie ty będziesz wreszcie szczęśli­wa. Nie miałam już wątpli­wości, ja­ka będzie od­po­wiedź kiedy za­pukał do moich drzwi dwa dni później. CDN.....Czu­je się okropnie. Tak jak­bym miała przed no­sem drzwi, za który­mi jest roz­wiąza­nie, do te­go żyła w świado­mości, że są ot­warte i w każdej chwi­li mogę przek­roczyć ich próg. Jed­nak za każdym ra­zem gdy de­likat­nie na­cis­kam na klamkę oka­zuje się, że są zamknięte...