Budzę się ra­no, ot­wieram oczy. Co widzę? Przechod­niów na uli­cach, którzy silą się na uśmiech. Choć cza­sem jest po­nury i sza­ry, zaw­sze spra­wia ty­le:Ra­dości? Nadziei? I widzę też ludzi każdy z nich ma swo­je prob­le­my, pla­ny, marzenia. A jakże rzad­ko widzę dzieci ba­wiące się bez­tros­ko. I wte­dy myślę so­bie, czy to jest świat które­go chcemy. Lecz od­po­wie­dzieć nie umiem...


budzę ę-ra­no-ot­wieram-oczy-co widzę-przechod­ów-na uli­cach-którzy-silą ę-na uśmiech-choć cza­sem-jest po­nury-i sza­ry
marchewkowabudzę sięra­noot­wieramoczyco widzęprzechod­niówna uli­cachktórzysilą sięna uśmiechchoć cza­semjest po­nuryi sza­ryzaw­szespra­wiaty­lera­dościnadzieiwidzęteżludzikażdyz nichma swo­jeprob­le­mypla­nymarzeniajakżerzad­kodzieciba­wiące siębez­tros­kowte­dymyślęso­bieczyto jest światktóre­gochcemyleczod­po­wie­dziećnie umiembudzę się ra­noot­wieram oczyprzechod­niów na uli­cachktórzy silą sięsilą się na uśmiechchoć cza­sem jest po­nuryjest po­nury i sza­ryzaw­sze spra­wiai widzęwidzę teżteż ludziludzi każdykażdy z nichz nich ma swo­jema swo­je prob­le­myjakże rzad­korzad­ko widzęwidzę dziecidzieci ba­wiące sięba­wiące się bez­tros­koi wte­dywte­dy myślęmyślę so­bieczy to jest światto jest świat które­goktóre­go chcemylecz od­po­wie­dziećod­po­wie­dzieć nie umiemktórzy silą się na uśmiechchoć cza­sem jest po­nury i sza­ryi widzę teżwidzę też ludziteż ludzi każdyludzi każdy z nichkażdy z nich ma swo­jez nich ma swo­je prob­le­mya jakże rzad­kojakże rzad­ko widzęrzad­ko widzę dzieciwidzę dzieci ba­wiące siędzieci ba­wiące się bez­tros­koi wte­dy myślęwte­dy myślę so­bieczy to jest świat które­goto jest świat które­go chcemylecz od­po­wie­dzieć nie umiem