By­cie sobą nie może być zbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tach bo­hater­stwa. Jes­tem sobą także w moim grzechu, w mo­jej skończo­ności, w mo­jej winie! 


by­cie-sobą-nie może-być-zbu­dowa­ne-tyl­ko-na ak­tach-bo­hater­stwa-jes­tem sobą-także-w moim-grzechu-w mo­jej-skończo­noś
józef stanisław tischnerby­ciesobąnie możebyćzbu­dowa­netyl­kona ak­tachbo­hater­stwajes­tem sobątakżew moimgrzechuw mo­jejskończo­nościwinie by­cie sobąsobą nie możenie może byćbyć zbu­dowa­nezbu­dowa­ne tyl­kotyl­ko na ak­tachna ak­tach bo­hater­stwajes­tem sobą takżetakże w moimw moim grzechuw mo­jej skończo­nościby­cie sobą nie możesobą nie może byćnie może być zbu­dowa­nebyć zbu­dowa­ne tyl­kozbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tachtyl­ko na ak­tach bo­hater­stwajes­tem sobą także w moimtakże w moim grzechuby­cie sobą nie może byćsobą nie może być zbu­dowa­nenie może być zbu­dowa­ne tyl­kobyć zbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tachzbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tach bo­hater­stwajes­tem sobą także w moim grzechuby­cie sobą nie może być zbu­dowa­nesobą nie może być zbu­dowa­ne tyl­konie może być zbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tachbyć zbu­dowa­ne tyl­ko na ak­tach bo­hater­stwa

Uwiel­biam ten frag­ment codzienności Kiedy jes­teśmy ze sobą Kiedy jes­tem pod tobą A jes­tem w tobie Za ok­nem na­miętna burza A my jes­teśmy jej piorunami Wyłado­waniami rozkoszy Głośny­mi hu­kami gromów Po­tem ma­luje­my sobą Na bez­chmur­nej kochającej nocy Tęczę wielo­bar­wnej bezsenności Aż po świt o jas­nym niebie Z które­go my chce czy nie Krze­samy ponowność Chleb codzienny Roz­koszy gromy Dlacze­go by być pośmiewis­kiem wys­tar­czy być sobą, a by cię sza­nowa­no, trze­ba być sobą do śmierci? Od­liczam sekundy Nim na Twym ciele Spocznie je­go dotyk Pok­ry­je Cię trąd Które­go po raz kolejny Nie uleczy już mo­ja miłość Dłonie, które niosły Aniel­ską błogość Parzą jak ogień Jak­bym czuł Je­go dotyk A jes­tem he­tero A na Twej skórze Zos­tał ślad perfum Tej z dzien­nej zmiany Tra­cisz szacunek Do siebie samej Nie jes­teś już sobą Trójkąty, czworokąty Wpi­sane w koło uczuć A ja jes­tem półprostą Bez figury Która bieg­nie dalej Szu­kałem kropki By zbu­dować Wspólny odcinek  jes­tem płaczącym niebem może cho­ciaż jedną kroplą kiedyś dot­knę two­jej skro­ni jes­tem smut­kiem w oczach zap­ra­cowa­nego mężczyzny który chciałby moc­no kochać jes­tem tes­knotą rodzinną kto może wie­dzieć jak długo mil­czeć gdy krzyczeć chce serce Ten po­całunek był w mo­jej sa­mot­ności tym, czym jest łyk wo­dy w środ­ku gorące­go dnia. Nie wpadłam tyl­ko na jed­no – że wo­da może być zatruta.Choć w Pol­sce wszys­tko jest źle zbu­dowa­ne, lecz Pol­ki są zbu­dowa­ne wybornie.