By­wały mo­men­ty,że jed­no by za dru­gim w og­nień skoczyło... Dziś wiem, ze jed­no by dru­gie w ten ogień pchneło, by­le by so­bie ulżyc...


by­wały-mo­men­tyże-jed­no-by za dru­gim-w og­nień-skoczyło-dziś wiem-ze jed­no-by dru­gie-w ten-ogień-pchneło-by­
kate-emby­wałymo­men­tyżejed­noby za dru­gimw og­nieńskoczyłodziś wiemze jed­noby dru­giew tenogieńpchnełoby­leby so­bieulżycjed­no by za dru­gimby za dru­gim w og­nieńw og­nień skoczyłoskoczyło dziś wiemze jed­no by dru­gieby dru­gie w tenw ten ogieńogień pchnełoby­le by so­bieby so­bie ulżycjed­no by za dru­gim w og­nieńby za dru­gim w og­nień skoczyłow og­nień skoczyło dziś wiemze jed­no by dru­gie w tenby dru­gie w ten ogieńw ten ogień pchnełoby­le by so­bie ulżycjed­no by za dru­gim w og­nień skoczyłoby za dru­gim w og­nień skoczyło dziś wiemze jed­no by dru­gie w ten ogieńby dru­gie w ten ogień pchnełojed­no by za dru­gim w og­nień skoczyło dziś wiemze jed­no by dru­gie w ten ogień pchneło

Zni­kam dla Życia... Dziś wpół mo­men­tu między jed­nym a dru­gim oddechem... Zat­ra­cam się w pustce bez­dechu Ciebie...Nig­dy nie oszu­kuję i nie kradnę. Nie noszę także cy­lin­dra do płaszcza i nie wci­nam ba­nanów idąc ulicą, bo dżen­telmen nie ro­bi żad­nej z tych rzeczy. Zro­biłbym jed­no tak sa­mo niechętnie jak dru­gie – bo jed­no i dru­gie jest sprawą har­mo­nii i dob­re­go smaku.Kto jed­nym okiem pat­rzy w przeszłość, a dru­gim w przyszłość, ten ma ze­zowa­te szczęście.Miłość, ten mo­tyl, które­go jed­no skrzydło na­zywa się niepew­nością, a dru­gie oszustwem.Dla mnie Two­je ser­ce bi­je, dla mnie dru­gie się porusza, jed­ne swym ser­cem ok­ryję, dru­gie mnie do działań zmusza.ty, ja, on, ona człowiek pier­wszy oddech, dru­gi, trzeci, niezliczony i os­tatni, ten zdławiony pier­wsze mrugnięcie, dru­gie, trzecie, niezliczone i ostatnie kiedy rzęsy już zszyją po­wieki ze skórą a myśli będą roz­puszczać się w ciemności to mrug­nięcie nieopanowane a w os­tatnich se­kun­dach świadomości wciąż za­dajesz so­bie pytanie roz­ma­zane twarze szep­tem wy­powiada­ne słowa modlitwy i zno­wu to pytanie ciągle jed­no pytanie w os­tatnich se­kun­dach - lęk zmartwienie niegodny niebo czy piekło? os­tatni oddech os­tatnie mrugnięcie os­tatnie pytanie a po­tem głośny śmiech kpiący, ironiczny w pier­wszych se­kun­dach - spokój i pier­wsze py­tanie: gdzie ten sąd? dru­gie, trzecie, niezliczone, wieczność