(...)był on 


był-on wrażli­wy-udręczo­ny-cier­piał-na pa­ranoi­czne-ata­ki-i częste-sta­ny-dep­re­syj­ne-był-kap­ryśny-i nęka­ny
john irvingbyłon wrażli­wyudręczo­nycier­piałna pa­ranoi­czneata­kii częstesta­nydep­re­syj­nebyłkap­ryśnyi nęka­nyme­lan­cho­liąkrótkomówiącskom­pli­kowa­nymno­woczes­nymczłowiekiemcier­piał na pa­ranoi­cznena pa­ranoi­czne ata­kiata­ki i częstei częste sta­nysta­ny dep­re­syj­nebył kap­ryśnykap­ryśny i nęka­nyi nęka­ny me­lan­cho­liąkrótko mówiącbył skom­pli­kowa­nymskom­pli­kowa­nym no­woczes­nymno­woczes­nym człowiekiemcier­piał na pa­ranoi­czne ata­kina pa­ranoi­czne ata­ki i częsteata­ki i częste sta­nyi częste sta­ny dep­re­syj­nebył kap­ryśny i nęka­nykap­ryśny i nęka­ny me­lan­cho­liąbył skom­pli­kowa­nym no­woczes­nymskom­pli­kowa­nym no­woczes­nym człowiekiem

Brak palców był ko­lej­nym czyn­ni­kiem przys­pie­szającym rozwój in­te­lek­tual­ny wielbłądów. Rozwój ma­tema­tyczny ludzi zaw­sze był ha­mowa­ny przez pow­szechną in­styn­ktowną skłon­ność, by wo­bec cze­goś nap­rawdę skom­pli­kowa­nego – jak choćby wielo­miany trójfo­rem­ne czy różniczki pa­ramet­ryczne – liczyć na pal­cach. Wielbłądy od sa­mego początku liczyły na liczbach.Gorący gniew był gniewem emoc­ji, po­wie­rzchow­nym na­wet w ata­ku fu­rii - gniewem, ja­ki zdarzał się między przy­jaciółmi, kochan­ka­mi, człon­ka­mi rodzi­ny, był gniewem w życiu codzien­nym. Zim­ny gniew był gniewem Ka­mieni - głęboką, niedostępną, lo­dowatą wściekłością, która zaczy­nała się w sa­mym środ­ku. Niep­rze­jed­na­ny, niemal zaw­sze niemożli­wy do opa­nowa­nia, dopóki fu­ria nie zos­ta­nie wyłado­wana, zim­ny gniew...Był jak spa­dająca gwiazda... Był jak diament... Był jak sen, z które­go nie chciałam się obudzić... Był cudowny... Był na chwilę... Szko­da tyl­ko, że BYŁ a nie JEST...Fa­cet jest naj­mniej skom­pli­kowa­nym urządze­niem do obsługi- za­led­wie jed­na dźwignia Każdy za­pew­ne kiedy­kol­wiek ko­goś okłamał. Ko­goś skrzyw­dził, cho­ciażby nieświado­mie. Ko­muś wy­raził to, co czu­je. Z kimś się zap­rzy­jaźnił. Każdy przez ko­goś płakał. Był urażony czyimś zda­niem. Każdy o ko­goś się mar­twił. Po­wie­rzył ko­muś ta­jem­nicę. Po­pełnił w życiu ja­kiś błąd. Przy­naj­mniej raz każdy był szczęśli­wy. Cza­sem był to o je­den raz za dużo, ale żyje się da­lej. Cza­sem ze złama­nym ser­cem, przek­reśloną nadzieją, czy fałszywą przyjaźnią.