Była je­go ideałem. Małą, słodką dziew­czynką, o niebies­kich oczach. Uwiel­biała się uśmie­chać do słońca. Stać w deszczu i szu­kać tęczy, lu­biła mar­szczyć niep­rzy­jaźnie noc, a po­tem wy­buchać głośnym śmie­chem, wsłuchi­wać się w mu­zykę, szu­kając jej sen­su, a cza­sem jak ko­goś zwyczaj­nie nie przy­tuliła, była smut­na. Szko­da tyl­ko, że On te­go nie zauważył..


była-­go-ideałem-małą słodką-dziew­czynką-o niebies­kich-oczach-uwiel­biała ę-uśmie­chać-do słońca-stać w deszczu
nicolebyłaje­goideałemmałą słodkądziew­czynkąo niebies­kichoczachuwiel­biała sięuśmie­chaćdo słońcastać w deszczui szu­kaćtęczylu­biłamar­szczyćniep­rzy­jaźnienoca po­temwy­buchaćgłośnymśmie­chemwsłuchi­wać sięw mu­zykęszu­kającjejsen­sua cza­semjak ko­gośzwyczaj­nienie przy­tuliłabyłasmut­naszko­da tyl­koże on te­gonie zauważyłbyła je­goje­go ideałemo niebies­kich oczachuwiel­biała się uśmie­chaćuśmie­chać do słońcastać w deszczu i szu­kaći szu­kać tęczylu­biła mar­szczyćmar­szczyć niep­rzy­jaźnieniep­rzy­jaźnie noca po­tem wy­buchaćwy­buchać głośnymgłośnym śmie­chemwsłuchi­wać się w mu­zykęszu­kając jejjej sen­sua cza­sem jak ko­gośjak ko­goś zwyczaj­niezwyczaj­nie nie przy­tuliłabyła smut­naże on te­go nie zauważyłbyła je­go ideałemuwiel­biała się uśmie­chać do słońcastać w deszczu i szu­kać tęczylu­biła mar­szczyć niep­rzy­jaźniemar­szczyć niep­rzy­jaźnie noca po­tem wy­buchać głośnymwy­buchać głośnym śmie­chemszu­kając jej sen­sua cza­sem jak ko­goś zwyczaj­niejak ko­goś zwyczaj­nie nie przy­tuliła

Była Je­go tłem, Lalką ub­raną w ład­ne piórka, Cieniem, bez które­go nikt jej nie widział. Była wiat­rem znad doliny, Pias­kiem pod stopami, La­taw­cem unoszącym się na niebie. Była za­bawką bez sznurków, Bez­ludną wyspą, oazą spo­koju, Śmie­chem i pośpie­chem Je­go życia. Ona i On. Po­dob­ni? In­ni? Szczęśliwi...A ja wciąż szu­kam Two­jego spoj­rze­nia w oczach mi­jających mnie osób. Wycze­kuję te­go co niereal­ne. Chcę abyś się mną zaopieko­wał, tak jak opieku­jesz sie swoimi pac­jenta­mi. Cza­sem myśle so­bie, że dla Ciebie go­towa bym była wylądo­wać w szpi­talu żebyś się mną zajął. I żebym mogła znów za­topić się w błęki­cie oczu Twych i Twoim uśmie­chu. I w końcu od­ważyć sie. Od­ważyć się żyć bez Ciebie...Myślała, ze pęknie jej ser­ce, gdy wy­powie­działa te słowa, że się nie pod­niesie... Nie zro­biła te­go od ra­zu. Że nie ma dla ko­go już żyć... Te­raz wie, że ma. Że za­pom­ni, jak to jest się uśmie­chać... Uśmie­cha się nadal. Że zwątpi w to, co rodzi­ce wpa­jali jej od lat... A ona da­lej tak sa­mo moc­no wie­rzy w dru­giego człowieka. A ser­ce? ...ser­ce jej pękło.Które­goś dnia usłyszysz stu­kot oba­casów, obej­rzysz się by zo­baczyć kim jest ta dziew­czy­na...Co ta­kiego w so­bie ma, że nie możesz od Niej oder­wać wzro­ku, jest piękna, idzie ulicą w naj­lep­szej su­kien­ce z uśmie­chem na us­tach. Wyszedłeś jej na prze­ciw, uśmie­chnąłeś się, ona minęła Cię by wtu­lić się w ra­miona mężczyz­ny jej życia stojące­go za Tobą...Nie spodziewałeś się, że tą dziew­czyną będę Ja...Szu­kała miłości u sa­mych bram piekła, sa­mego Belze­buba wi­zytą urzekła! Tu miłości nie znaj­dziesz - tak jej wytłumaczył :szu­kaj jej na górze, co­kol­wiek to znaczy ?Po­noć jest aniel­ska, bo do­daje skrzy­deł - Kiedy tu pow­ro­cisz - będziesz szu­kać wi­deł! !! w twoich dłoniach na wpół obłędnych i bladych za­topiłam daw­no uk­ry­ty sen o dziew­czy­nie z ru­dymi włosami z pier­siami jak dwie połow­ki księżyca sreb­rzys­tym śmie­chem i us­ta­mi jak grzech w twoich dłoniach za­pisałam sen o spełnieniu które­go nie było to co się nie wydarzyło zda­je się być naj­wyższą rozkoszą mój jedyny w twoich dłoniach jes­tem idealną kobietą z us­ta­mi jak grzech