Byłam mężczyzną mie­szkającym w nad­mor­skiej wios­ce. Widziałam tonących ludzi, którzy łama­li so­bie paz­nokcie chcąc wspiąć się na skalną półkę. Widziałam ich. Słyszałam krzy­ki. Mo­je ciało było sma­gane lo­dowa­tym wiat­rem. Byłam po­nad ni­mi. Chciałam pomóc tonące­mu dziec­ku o brązo­wych oczach... nies­te­ty ja­kaś siła trzy­mała mnie w żelaz­nym uścisku. Wszędzie krew, krzyk i ból... A po­tem wo­da. Słona wo­da we mnie. Stro­my brzeg. Skały.Płacz. Aż wreszcie pustka.


byłam-mężczyzną-mie­szkającym-w nad­mor­skiej-wios­-widziałam-ących-ludzi-którzy-łama­li-so­bie-paz­nokcie-chcąc-wspiąć ę
zielarka1byłammężczyznąmie­szkającymw nad­mor­skiejwios­cewidziałamtonącychludziktórzyłama­liso­biepaz­nokciechcącwspiąć sięna skalnąpółkęwidziałam ichsłyszałam krzy­kimo­je ciałobyłosma­ganelo­dowa­tymwiat­rembyłam po­nadni­michciałampomóctonące­mudziec­kuo brązo­wychoczachnies­te­ty ja­kaśsiłatrzy­małamniew żelaz­nymuściskuwszędziekrewkrzyki bóla po­temwo­dasłona wo­dawe mniestro­my brzegskałypłaczwreszciepustkabyłam mężczyznąmężczyzną mie­szkającymmie­szkającym w nad­mor­skiejw nad­mor­skiej wios­cewidziałam tonącychtonących ludziktórzy łama­liłama­li so­bieso­bie paz­nokciepaz­nokcie chcącchcąc wspiąć sięwspiąć się na skalnąna skalną półkęmo­je ciało byłobyło sma­ganesma­gane lo­dowa­tymlo­dowa­tym wiat­rembyłam po­nad ni­michciałam pomócpomóc tonące­mutonące­mu dziec­kudziec­ku o brązo­wycho brązo­wych oczachoczach nies­te­ty ja­kaśnies­te­ty ja­kaś siłasiła trzy­małatrzy­mała mniemnie w żelaz­nymw żelaz­nym uściskuwszędzie krewkrzyk i bóli ból a po­tema po­tem wo­dasłona wo­da we mnieaż wreszciewreszcie pustkabyłam mężczyzną mie­szkającymmężczyzną mie­szkającym w nad­mor­skiejmie­szkającym w nad­mor­skiej wios­cewidziałam tonących ludziktórzy łama­li so­biełama­li so­bie paz­nokcieso­bie paz­nokcie chcącpaz­nokcie chcąc wspiąć sięchcąc wspiąć się na skalnąwspiąć się na skalną półkęmo­je ciało było sma­ganebyło sma­gane lo­dowa­tymsma­gane lo­dowa­tym wiat­remchciałam pomóc tonące­mupomóc tonące­mu dziec­kutonące­mu dziec­ku o brązo­wychdziec­ku o brązo­wych oczacho brązo­wych oczach nies­te­ty ja­kaśoczach nies­te­ty ja­kaś siłanies­te­ty ja­kaś siła trzy­małasiła trzy­mała mnietrzy­mała mnie w żelaz­nymmnie w żelaz­nym uściskukrzyk i ból a po­temi ból a po­tem wo­daaż wreszcie pustka

Na fa­lach roz­paczy zbu­dowałem swój grób. Zbu­dowa­ny z mor­skiej piany wzno­sił się po­nad chmury... -Lynx71
na fa­lach-roz­paczy-zbu­dowałem-swój-grób-zbu­dowa­ny-z mor­skiej-piany-wzno­ł ę-po­nad-chmury