Cóż jest w tym ta­kiego wstyd­li­wego? Cóż złego? Że ktoś cię porzu­cił? I co z te­go? Ty też ko­goś porzuć. Nie zauważyłaś, że jes­teś og­ni­wem w łańcuchu porzu­canych i porzucających? 


cóż-jest w tym-­kiego-wstyd­li­wego-cóż-złego-Że ktoś-ę-porzu­ł-i co z te­go-ty też-ko­goś-porzuć-nie zauważyłaś
olga tokarczukcóżjest w tymta­kiegowstyd­li­wegozłegoe ktościęporzu­ciłi co z te­goty teżko­gośporzućnie zauważyłaśże jes­teśog­ni­wemw łańcuchuporzu­canychi porzucających cóż jest w tymjest w tym ta­kiegota­kiego wstyd­li­wegocóż złegoŻe ktoś cięcię porzu­ciłty też ko­gośko­goś porzućże jes­teś og­ni­wemog­ni­wem w łańcuchuw łańcuchu porzu­canychcóż jest w tym ta­kiegojest w tym ta­kiego wstyd­li­wegoŻe ktoś cię porzu­ciłty też ko­goś porzućże jes­teś og­ni­wem w łańcuchuog­ni­wem w łańcuchu porzu­canych

Mówisz, że mo­ge Ci zaufać. Sa­ma nie wiem. Obiecu­jesz, przyżekasz... To nie dla mnie. Nie chcę się rozczarować, jak niewin­ne szcze­nie, które zaufało człowiekowi. Wziął szcze­niaka ze schronisk. A do­rosłego psa wyrzu­cił, jak zurzytą zabawkę. Wy­wiózł, porzu­cił, zostawił... Bo­je sie, że zos­ta­ne porzu­cona i ni­komu nie zaufam... jak pies, który zos­tał wywieziony...– Jes­teś naj­wspa­nial­szym kochan­kiem ja­kiego miałam. – Cóż, bar­dzo dużo ćwiczyłem jak byłem sam.Jeśli będę cię miał za ta­kiego, ja­ki jes­teś, ta­ki po­zos­ta­niesz. Jeśli za ta­kiego, ja­ki możesz być, ta­ki się staniesz.Ni­ko­mu niepotrzebna porzu­co­na gdzieś w kąt po­zos­ta­wiona sa­mej so­bie w tym poz­ba­wionym barw świecie bez miłości.. co się ze mną dzieje ?  cze­mu aż tak bar­dzo Cię pot­rze­buję ?  bez twej czułości jes­tem nic nie wartą pustą powłoką nie jes­tem sil­na sa­ma so­bie nie poradzę.. co mam zro­bić żeby było tak jak wte­dy ?  przez Ciebie niszcze­je od środ­ka smut­na, zapomniana tracę nadzieję na szczęście...Przy­jacielu mój, nie jes­teś moim przy­jacielem, lecz cóż ro­bić, byś to pojął? Mo­ja dro­ga nie jest twoją drogą, choć wędru­jemy nią ra­zem - ra­mię w ramię.Mężczyz­na wy­bucha prze­ciw ko­biecie, która go przes­tała kochać, i wkrótce się po­cie­sza; ko­bieta porzu­cona mniej czy­ni hałasu, lecz długo jest niepocieszona.