Cóż za cu­dow­ne zajęcie iść so­bie bul­wa­rem Ara­go licząc drze­wa i co pięć kasztanów zat­rzy­mywać się na chwilę na jed­nej nodze w ocze­kiwa­niu, żeby ktoś spoj­rzał, a wte­dy, wy­daw­szy krótki, suchy ok­rzyk, zakręcić się ni­by bąk, z ręka­mi roz­postar­ty­mi, na po­dobieństwo pta­ka Ca­kuy, który za­wodzi na drze­wach północ­nej Argentyny.


cóż-za cu­dow­ne-zajęcie-iść-so­bie-bul­wa­rem-ara­go-licząc-drze­wa-i co pięć-kasztanów-zat­rzy­mywać ę-na chwilę
c » julio cortázar » opowieści o kronopiach i famachcóżza cu­dow­nezajęcieiśćso­biebul­wa­remara­goliczącdrze­wai co pięćkasztanówzat­rzy­mywać sięna chwilęna jed­nejnodzew ocze­kiwa­niużebyktośspoj­rzała wte­dywy­daw­szykrótkisuchyok­rzykzakręcić sięni­bybąkz ręka­miroz­postar­ty­mina po­dobieństwopta­kaca­kuyktóryza­wodzina drze­wachpółnoc­nejargentynycóż za cu­dow­neza cu­dow­ne zajęciezajęcie iśćiść so­bieso­bie bul­wa­rembul­wa­rem ara­goara­go licząclicząc drze­wadrze­wa i co pięći co pięć kasztanówkasztanów zat­rzy­mywać sięzat­rzy­mywać się na chwilęna chwilę na jed­nejna jed­nej nodzenodze w ocze­kiwa­niużeby ktośktoś spoj­rzałwy­daw­szy krótkisuchy ok­rzykzakręcić się ni­byni­by bąkz ręka­mi roz­postar­ty­mina po­dobieństwo pta­kapta­ka ca­kuyktóry za­wodziza­wodzi na drze­wachna drze­wach północ­nejpółnoc­nej argentynycóż za cu­dow­ne zajęcieza cu­dow­ne zajęcie iśćzajęcie iść so­bieiść so­bie bul­wa­remso­bie bul­wa­rem ara­gobul­wa­rem ara­go liczącara­go licząc drze­walicząc drze­wa i co pięćdrze­wa i co pięć kasztanówi co pięć kasztanów zat­rzy­mywać siękasztanów zat­rzy­mywać się na chwilęzat­rzy­mywać się na chwilę na jed­nejna chwilę na jed­nej nodzena jed­nej nodze w ocze­kiwa­niużeby ktoś spoj­rzałzakręcić się ni­by bąkna po­dobieństwo pta­ka ca­kuyktóry za­wodzi na drze­wachza­wodzi na drze­wach północ­nejna drze­wach północ­nej argentyny

wdech wydech uwal­niam solfatary i słowa nieświado­mie słowa, spoj­rze­nia, gesty truję śmier­telników tymi słowa­mi, spoj­rze­niami, gestami ut­wo­rami piroklastycznymi póki drze­mię, je­dynie truję chaos wrze we mnie niepozornie kon­tro­lowa­ny chaos i piętrzą się emocje wdech wydech zat­rzy­muję gęstą, kwaśną krew chaos piętrzy się we mnie lecz póki drze­mię, truję nie ranię Na chwilę zat­rzy­mam się w Twoich źrenicach w bez­ruchu Nieba gra­natem oblana Na chwilę utonę w za­pachu pieszczot dry­fując w la­biryn­cie ramion Na chwilę dot­knę ser­ca drżenie otu­lając się je­go ciepłem Na chwilę za­mykam oczy czuję przychodzisz z wiat­rem roz­le­wasz się melodią i wiem że jesteś 13.06.2016 Malusia_035  Smu­tek jest naj­gor­szy wte­dy, gdy zaczniemy go so­bie wma­wiać i pod­da­wać się mu bez ani jed­nej is­kier­ki radości.Czu­jesz się niedo­ceniony!, mój ar­tysto - poeto rozgoryczony! Drze­mią w To­bie wul­ka­ny pogardy, bo nikt nie chce czy­tać na­wet szcze­rej prawdy! Po­myśl so­bie - ilu ta­kich do Ciebie podobnych? ta­lentów, ge­niu­szy, pe­reł samorodnych? Aby było Ci łat­wiej, dro­gi ko­lego : Spróbuj us­po­koić roz­bucha­ne ego! ins.ŻEG­NAJĄC SIĘ ZE ŚWITEM Bo ty i ja, Sil­je, jes­teśmy jak drze­wo roz­cięte na dwo­je. I jeżeli się go na powrót nie złoży, drze­wo umrze.jes­tem bo­gata w uśmie­chy i łzy ocze­kiwa­nie pod gwiazdami na odgłos kroków bo­gata w smut­ki i ser­ca porywy gdy skra­dając się zak­ry­wasz mi oczy w ocze­kiwa­niu jest ja­kaś tortura na którą wy­rażam zgodę ja­kaś ra­dość za­par­ty dech perły łez roz­pacz dreszcze