Chciałam byś uk­rył mnie przed światem w swoich ra­mionach. Chciałam byś chro­nił mnie. Nie będę stać na deszczu. Zbu­duje so­bie szałas bez­pie­czny, ściany ciepłem i ciszą ok­leję, w ok­nach kwiaty pos­ta­wię. Ciebie do niego nie wpuszczę, żeby ściany zno­wu szro­nem się nie pok­ryły, a kwiaty żeby mróz nie ściął.


chciałam-byś-uk­rył-mnie-przed-światem-w swoich-ra­mionach-chciałam byś-chro­ł-mnie-nie będę-stać-na deszczu-zbu­duje so­bie
matołekchciałambyśuk­ryłmnieprzedświatemw swoichra­mionachchciałam byśchro­niłmnienie będęstaćna deszczuzbu­duje so­bieszałasbez­pie­cznyścianyciepłemi cisząok­lejęw ok­nachkwiatypos­ta­więciebie do niegonie wpuszczężebyzno­wuszro­nem sięnie pok­ryłya kwiatymróznie ściąłchciałam byśbyś uk­ryłuk­rył mniemnie przedprzed światemświatem w swoichw swoich ra­mionachchciałam byś chro­niłchro­nił mnienie będę staćstać na deszczuzbu­duje so­bie szałasszałas bez­pie­cznyściany ciepłemciepłem i cisząi ciszą ok­lejęw ok­nach kwiatykwiaty pos­ta­więciebie do niego nie wpuszczężeby ścianyściany zno­wuzno­wu szro­nem sięszro­nem się nie pok­ryłya kwiaty żebyżeby mrózmróz nie ściąłchciałam byś uk­ryłbyś uk­rył mnieuk­rył mnie przedmnie przed światemprzed światem w swoichświatem w swoich ra­mionachchciałam byś chro­nił mnienie będę stać na deszczuzbu­duje so­bie szałas bez­pie­cznyściany ciepłem i cisząciepłem i ciszą ok­lejęw ok­nach kwiaty pos­ta­więżeby ściany zno­wuściany zno­wu szro­nem sięzno­wu szro­nem się nie pok­ryłya kwiaty żeby mrózżeby mróz nie ściął

A ja wciąż dry­fowałam przez życie jak ra­dos­ny pa­ros­ta­tek z przycze­piony­mi do bur­ty roz­bitka­mi, ale żad­ne­go nie za­mie­rzałam brać na pokład. Nie chciałam ni­kogo ra­tować. Ni­kogo uszczęśliwiać. Pragnęłam in­nych emoc­ji. Chciałam, żeby to mnie wspiera­no z na­rażeniem ho­noru i god­ności, na­wet jeśli wpadłabym do ja­kiejś kałuży i chciała po­konać re­kord kraulem. I jeszcze chciałam, żeby mnie przy­tula­no, tak do końca świata i je­den dzień dłużej.Po­jawię się w twoim śnie Po cichu, we mgle Ocza­ruję Cię swą urodą Swą in­tuicją i swobodą Od­pra­wię cza­ry wokół two­jego jestestwa Zro­bię wszys­tko, tyl­ko byś zab­rał mnie do swo­jego królestwa Będę się śmiać i płakać, kiedy trzeba Tyl­ko byś mnie zap­ro­wadził do nieba Chcę, byś mnie bro­nił i chronił I wszędzie za mną gonił Pożyczę Ci swo­je ser­ce na niepi­saną konieczność I każę Ci się w nim pod­pi­sać na wieczność Spro­wadził na złą drogę na której był od daw­na, a gdy upew­nił się, że dla mnie słabej nie ma już od­wro­tu, powrócił do Czekam... Pełna emoc­ji i eufo­rii Dziś zno­wu cię poczuję... Mo­je ciało stęsknione Do­maga się twoich pie­szczot Prag­nie poczuć twój od­dech na skórze I nie ważne ko­go przed chwilą całowałeś I nie ważne ko­go przytulałeś Za­raz mnie dot­kniesz Za chwilę uga­sisz moją tęsknotę Jeszcze tyl­ko moment... I zno­wu poczuję Cię w so­bie I zno­wu zas­ma­kuję twej męskości I za chwilę będę zno­wu spełniona... Czekam... A czas ze mnie drwi...Chciałam mieć ciebie na wyłączność. Jak za­pach ulu­bionych perfum. Ale trzy­małam cię zbyt mocno. I wy­paliłam dziurę w sercu. Nie ma cię dla mnie i nie było. Prag­nieniem stworzyłam twój obraz. I wy­kar­miłam twoją miłość, której sma­ku nig­dy nie poznasz. Chciałam zat­rzy­mać so­bie ciebie, jak szcze­nię porzu­cone w rowie... Za­pom­niałam jed­nak, ty nie wiesz, że już nie za­kocham się w Tobie...ciebie nie ma nie przyszedłeś choć cze­kałam i cię chciałam ciebie nie ma i nie będzie czar­na otchłań mnie pochłania nie ma ciebie w głowie myśli sen mnie zmorzy już po wszystkim