Chciałbym, w niez­liczo­nych la­tach które na­dejdą, spot­kaw­szy zna­jomą twarz, móc po­wie­dzieć


chciałbym-w niez­liczo­nych-­tach-które-na­dejdą-spot­kaw­szy-zna­jomą-twarz-móc-po­wie­dzieć-tak-pa­miętam-two­-imię-byłeś
silvidianchciałbymw niez­liczo­nychla­tachktórena­dejdąspot­kaw­szyzna­jomątwarzmócpo­wie­dziećtakpa­miętamtwo­jeimiębyłeśmi praw­dzi­wymdruhemniedziw sięwięcże dziśtwo­jego imienianie chcepoznaćw niez­liczo­nych la­tachla­tach którektóre na­dejdąspot­kaw­szy zna­jomązna­jomą twarzmóc po­wie­dziećpa­miętam two­jetwo­je imiębyłeś mi praw­dzi­wymmi praw­dzi­wym druhemnie dziw siędziw się więcże dziś two­jego imieniatwo­jego imienia nie chcenie chce poznaćw niez­liczo­nych la­tach którela­tach które na­dejdąspot­kaw­szy zna­jomą twarzpa­miętam two­je imiębyłeś mi praw­dzi­wym druhemnie dziw się więcże dziś two­jego imienia nie chcetwo­jego imienia nie chce poznać

- Cze­go pragniesz? - Pragnę móc po­wie­dzieć, że przy­jaźń is­tnieje i zna­leźć przy­jaciela na dob­re i złe. Pragnę móc po­wie­dzieć kocham Cię i wie­dzieć, że to uczu­cie jest praw­dzi­we i odwzajemnione.I zed­rzeć tych gu­zików bramy I tych zamków ideały By po­wie­dzieć jes­tem Twoja A jed­nak niczyja I uk­ry­wając oczy moje Zat­ra­cic sie w Twoich I us­ta ot­warte sze­roko zamknięte Mówiące na przekór ser­cu Nie chcę ... Tak! Tak! Tak bar­dzo chcę! Byś tonął w nich Nie chcę Nie chcę, byś do­tykał jej Duszy co drży Nie chcę! Nie chce Cię znać Zapomniałam Imię. Imię. Imię ... Krzyczę każde­go dnia ...pa­miętam tam­ten czas pa­miętam ten ciepły wiatr pa­miętam te wie­czo­ry pa­miętam o pro­mieniach słońca chciałbym jeszcze raz złapać tam­ten wiatr chciałbym jeszcze raz poczuć tam­ten czas chciałbym dot­rzeć tam znów chciałbym poczuć jej mgłę o po­ran­ku chciałbym znów widzieć te gwiaz­dy chciałbym znów poczuć jej od­dech nie mogę się docze­kać pow­ro­tu nad rzekę wiem, że świet­li­ki nie gasną na twoim niebie bo gwiaz­dy spa­dając zbyt moc­no parzą pisząc o tym, że boli chcę tyl­ko po­wie­dzieć, że przecież nie każda śmierć jest o umieraniu nie każdy paz­no­kieć o drzazdze a miłość nie każda tli się zwątpieniem to nic, że jest ciebie tak niewiele sko­ro ulot­ne je­dynie praw­dzi­wie istnieje Pa­radoks mężczyzny Wczo­raj na niebie nie było Cię, kocha­na Gwiaz­do. Dziś, kiedy oświet­lasz mą twarz, czuję się tak, jak­by On też powrócił i rozświet­lił tę ciem­ność, o której tak bar­dzo często Ci opo­wiadam. Tak cu­dow­nie jest móc znów po­wie­dzieć Ci