Ciągle pi­sała o pus­tce. O tra­ceniu ko­goś. O sa­mot­ności. Była tak głupia, że nie zda­wała so­bie spra­wy jak to jest ko­goś ut­ra­cić nap­rawdę. Na zaw­sze. Nie mówiła o NIM, ani o n i m.O kimś, ko­mu nie zdążyła jeszcze wielu rzeczy po­wie­dzieć i bru­tal­nie jej uświado­miono, że już te­go nie zrobi.


ciągle-pi­ła-o pus­tce-o tra­ceniu-ko­goś-o ­­noś-była tak-głupia-że nie zda­wała-so­bie-spra­wy-jak to jest ko­goś
mistrzynipióraciąglepi­sałao pus­tceo tra­ceniuko­gośo sa­mot­nościbyła takgłupiaże nie zda­wałaso­biespra­wyjak to jest ko­gośut­ra­cićnap­rawdęna zaw­szenie mówiłao nimanio n i mo kimśko­munie zdążyłajeszczewielurzeczypo­wie­dzieći bru­tal­niejejuświado­mionoże jużte­gonie zrobiciągle pi­sałapi­sała o pus­tceo tra­ceniu ko­gośbyła tak głupiaże nie zda­wała so­bieso­bie spra­wyspra­wy jak to jest ko­gośjak to jest ko­goś ut­ra­cićut­ra­cić nap­rawdęnie mówiła o nimko­mu nie zdążyłanie zdążyła jeszczejeszcze wieluwielu rzeczyrzeczy po­wie­dziećpo­wie­dzieć i bru­tal­niei bru­tal­nie jejjej uświado­mionoże już te­gote­go nie zrobiciągle pi­sała o pus­tceże nie zda­wała so­bie spra­wyso­bie spra­wy jak to jest ko­gośspra­wy jak to jest ko­goś ut­ra­cićjak to jest ko­goś ut­ra­cić nap­rawdęko­mu nie zdążyła jeszczenie zdążyła jeszcze wielujeszcze wielu rzeczywielu rzeczy po­wie­dziećrzeczy po­wie­dzieć i bru­tal­niepo­wie­dzieć i bru­tal­nie jeji bru­tal­nie jej uświado­mionoże już te­go nie zrobi

Sie­działa na łóżku i jeszcze raz Przy­po­mi­nała so­bie je­go obietnice Miał jej nie skrzyw­dzić i nie zra­nić... Spra­wić, by nig­dy nie cierpiała Lecz złamał tą obiet­ni­ce, Za­led­wie tydzień temu... I nag­le uświado­miła so­bie dzień, w którym złożył jej tą obietnice... Uśmie­chnęła się lek­ko, po czym zaśmiała His­te­rycznym śmiechem. -Pri­ma Ap­ri­lis-Po­wie­działa do siebie-Uważaj, bo się po­my­lisz...-Do­dała po chwili -To był nap­rawdę ok­rut­ny żart Pat­rick-Szepnęła do pus­te­go pokoju A po jej po­liczku zno­wu spłynęła łza Życie jest bru­tal­ne. Dep­cze nasze marze­nia, rzu­ca ni­mi o bruk sza­rej rzeczy­wis­tości. Całe nasze życie to tak nap­rawdę żałos­ne próby poz­biera­nia owych ka­wałków i stworze­nia z nich cze­goś więcej.Stra­cić ko­goś kocha­nego to zmienić swo­je życie na zaw­sze. Nie przeżyjesz te­go, bo Jeżeli ko­goś nap­rawdę po­kochałeś nie wy­mażesz już go ze swo­jego ser­ca , on tam zos­ta­je na zaw­sze czy będziesz sta­ry czy młody.[ blis­kość jed­no­razo­wa, siat­ka plas­ti­kowa ]  wszys­tko zaczy­na się od sa­mot­ności i na niej się kończy. nie ma w tym mo­ral­ności bo sa­mot­ność nie jest mo­ral­na. jest bru­tal­na. jest bez­wstyd­na. nieob­liczal­na.zap­ro­wadza cię do miej­sc, których nie znałaś lub o których zwyczaj­nie nie chciałaś pa­miętać. bo tak właśnie jest, w ob­liczu sa­mot­ności wszys­cy jes­teśmy nadzy.Tak nap­rawdę to nie jest Mo­ja wi­na, tyl­ko Twoja. Nie pla­no­wałam roz­kochać Cię w So­bie, tak po pros­tu wyszło, czy przep­raszam? To w su­mie Two­ja spra­wa,każdy po­winien być od­po­wie­dzial­ny za swo­je uczu­cia,nie również za in­nych,bo tak nap­rawdę nie wiemy,kiedy wy­wołuje­my je w in­nych,dlacze­go i w ja­ki sposób! Bar­tlo­miej Van Kalisz