Cieka­we, że z po­kole­nia na po­kole­nie dzieci są co­raz gor­sze, na­tomiast rodzi­ce co­raz lep­si, a więc z co­raz gor­szych dzieci wy­ras­tają co­raz lep­si rodzice.


cieka­we-że z po­kole­nia-na po­kole­nie-dzieci-są co­raz-gor­sze-na­tomiast-rodzi­-co­raz-lep­-a więc-z co­raz-gor­szych-dzieci
wiesław brudzińskicieka­weże z po­kole­niana po­kole­niedziecisą co­razgor­szena­tomiastrodzi­ceco­razlep­sia więcz co­razgor­szychwy­ras­tająlep­sirodziceże z po­kole­nia na po­kole­niena po­kole­nie dziecidzieci są co­razsą co­raz gor­szena­tomiast rodzi­cerodzi­ce co­razco­raz lep­sia więc z co­razz co­raz gor­szychgor­szych dziecidzieci wy­ras­tająwy­ras­tają co­razco­raz lep­silep­si rodziceże z po­kole­nia na po­kole­nie dziecina po­kole­nie dzieci są co­razdzieci są co­raz gor­szena­tomiast rodzi­ce co­razrodzi­ce co­raz lep­sia więc z co­raz gor­szychz co­raz gor­szych dziecigor­szych dzieci wy­ras­tajądzieci wy­ras­tają co­razwy­ras­tają co­raz lep­sico­raz lep­si rodzice

Tak.Może i jes­tem zła,kłam­li­wa czy wro­ga ale te­go mnie nau­czy­liście.Jeśli po­wiem że coś mi się po­doba a wam nie to uważacie że jest to złe!Dla mnie na­wet jak po­wiem że już nie a na­dal mi się po­doba jest co­raz lep­sze i lep­sze a ja ra­zem z tym co­raz gor­sza i gorsza.Krew­ni są jak piękny, górski kra­job­raz: naj­lep­sze wrażenie czy­nią z daleka.Świat sta­je się co­raz bar­dziej niez­ro­zumiały, a ludzie - czy gor­si? Może za­gubieni... A każdy radzi so­bie z tym inaczej. Naj­gor­sze, kiedy człowieka od najmłod­szych lat do­tyka zbyt duże zło. Zbyt duże jak na je­go wiek i doj­rzałość. Bo człowiek poz­biera się ze wszys­tkiego - ale nig­dy nie będzie już ta­ki sam.Cała sta­now­czość, zawziętość i wiara w lep­sze legły w gru­zach. Te­raz znów jes­tem zwykłym, sza­rym człowiekiem, w do­dat­ku cho­ler­nie sa­mot­nym i stęsknionym za lep­szym życiem.Nie znaj­dziesz lep­sze­go jut­ra, jeśli nie szu­kasz te­raz. Z cyk­lu po­wieści A ona będzie dla niego raz zła, a raz dob­ra, raz będzie mu siebie da­wać, a raz od­bierać, żeby zgłupiał do reszty, żeby nig­dy, w żad­nej chwi­li nie wie­dział, cze­go po niej może się spodziewać.