ciem­ność co­raz bliżej cisza ra­ni niczym os­try nóż i ten strach by coś powiedzieć wyk­rzyczeć te mo­je uczucia ale nie wiem jak to przyjmiesz nie chcę się bać już...


ciem­ność-co­raz-bliżej-cisza-ra­-niczym-os­try-nóż-i-ten-strach-by coś-powiedzieć-wyk­rzyczeć-te mo­-uczucia-ale-nie wiem
ar4gokciem­nośćco­razbliżejciszara­niniczymos­trynóżtenstrachby cośpowiedziećwyk­rzyczećte mo­jeuczuciaalenie wiemjak to przyjmieszniechcę siębaćjużciem­ność co­razco­raz bliżejbliżej ciszacisza ra­nira­ni niczymniczym os­tryos­try nóżi tenten strachstrach by cośby coś powiedziećpowiedzieć wyk­rzyczećwyk­rzyczeć te mo­jete mo­je uczuciauczucia aleale nie wiemnie wiem jak to przyjmieszjak to przyjmiesz nienie chcę sięchcę się baćbać jużciem­ność co­raz bliżejco­raz bliżej ciszabliżej cisza ra­nicisza ra­ni niczymra­ni niczym os­tryniczym os­try nóżos­try nóż inóż i teni ten strachten strach by cośstrach by coś powiedziećby coś powiedzieć wyk­rzyczećpowiedzieć wyk­rzyczeć te mo­jewyk­rzyczeć te mo­je uczuciate mo­je uczucia aleuczucia ale nie wiemale nie wiem jak to przyjmiesznie wiem jak to przyjmiesz niejak to przyjmiesz nie chcę sięnie chcę się baćchcę się bać już

....w kul­turze ma­sowej stałam się masą lepką i bez kształtu. Pomóż mi, bo ja nie umiem unieść. Nie umiem zna­leźć te­go dob­ra tu i te­raz. Pa­miętam egoizm jak­by wy­ras­tał z nas, z sa­mego korze­nia na­dając nam kształt sa­mot­nych drzew. Nie jes­teśmy so­bie niczym in­nym po­nad sa­mot­ność. Widzisz to. Pat­rząc w ciem­ność czu­jesz strach, które­go nie możesz umiej­sco­wić. Mam żal i tym żalem jestem.Gdy cię widzę chce mi się wrzeszczeć, mam ochotę wyk­rzyczeć ci pros­to w twarz jak mnie zraniłeś.Chcę ją kochać. Chcę się jej od­dać. Chcę ją po­siąść pod każdym względem chcę zacho­wywać się nor­malnie wo­bec dru­giego człowieka pro­wadzić z nim nor­malne życie. Nie chcę bać się miłości nie chcę bać się kochać i być kocha­nym. Mam już cho­ler­nie do­syć sa­mot­ności. Nie daję ra­dy i jest mi wstyd.Człowiek szedł przez las Nie zważał te­dy na czas. Noc już po­woli wschodziła I ciem­ność do życia budziła. Uczuł on, że późna pora, Lecz noc scho­wała go ja­koby do wora. Błąkał się w ciem­nościach marych Gdzienieg­dzie widząc duchy ludzi starych. Tak go wnet coś przestraszyło, Że strachem i śmier­cią przeszyło. Nig­dy już nie powrócił, Ten co na czas uwa­gi nie zwrócił! Rzeczą ludzką jest bać się Ale nie rozumiem Cze­mu ta­ki strach nas nie opuszcza Zaszy­wa się gdzieś na dnie nasze­go serca I żyje, jak pa­sożyt, odzy­wa się Cza­sem niszczy nam życie, tak codziennie Przez la­ta, wyczer­pując nasze siły I choć już daw­no nie ma się cze­go bać On zaw­sze tam so­bie będzie, żyjąc Pasożytując Wszys­tko jest po coś. Przy­naj­mniej w moim życiu. A jeśli te­raz nie wiem po co, to nie znaczy, że nig­dy się te­go nie do­wiem. A jak się do­wiem, to wówczas już będę ro­zumiała, że tak właśnie miało być i to było dla mnie dob­re, choć kiedyś wy­dawało mi się złe.