Co mam zro­bić z od­rzu­coną miłością? Włożyć w paczkę, wysłać Pa­nu Bogu? Rzu­cić mu w twarz i krzyknąć ze złością? Chy­ba nie ma in­ne­go spo­sobu... ~Out 


co mam-zro­bić-z od­rzu­coną-miłośą-włożyć-w paczkę-wysłać-pa­nu-bogu-rzu­ć-mu w twarz-i krzyknąć-ze złośą-chy­ba
mrs vercettico mamzro­bićz od­rzu­conąmiłościąwłożyćw paczkęwysłaćpa­nubogurzu­cićmu w twarzi krzyknąćze złościąchy­banie ma in­ne­gospo­sobu~out co mam zro­bićzro­bić z od­rzu­conąz od­rzu­coną miłościąwłożyć w paczkęwysłać pa­nupa­nu bogurzu­cić mu w twarzmu w twarz i krzyknąći krzyknąć ze złościąchy­ba nie ma in­ne­gonie ma in­ne­go spo­sobuspo­sobu ~out co mam zro­bić z od­rzu­conązro­bić z od­rzu­coną miłościąwysłać pa­nu bogurzu­cić mu w twarz i krzyknąćmu w twarz i krzyknąć ze złościąchy­ba nie ma in­ne­go spo­sobunie ma in­ne­go spo­sobu ~out 

Pragnę rzu­cić się... rzu­cić się w wo­dos­pad życia... I na­wet jeśli przyj­dzie upaść bo­leśnie na ka­mienie - nie żałować! Myśląc, że już wszys­tko ideal­nie wyek­spo­nowa­ne, na od­po­wied­nich miej­scach. Wpat­ru­jesz się z dumą, jed­nak rzu­casz się na to z dwudzies­to­kilo­wym młotem. Tyl­ko po to by zro­bić miej­sce dla chwilę te­mu poz­na­nej duszy. Zro­biła im­prezę i odeszła w podskokach.Słyszę swój krzyk, bo wołam moc­no o miłość. Chcę wreszcie poczuć, co to znaczy być kochaną i kochać jak nig­dy wcześniej. Wiem, że trud­no jest tak po pros­tu kochać bez żad­nych wątpli­wości rzu­cić się w moc­ne i ciepłe ra­miona miłości, tak jak­by rzu­cić się na pełną wodę bez żad­nych obaw, że się uto­nie... ® by Mrs Vercetti Gdy widzę jak przechodzisz obok mnie z obojętnym wy­razem twarzy, mam ochotę rzu­cić się na Ciebie ,wyd­ra­pać Ci oczy, bić gdzie po­pad­nie ,dra­pać, gryźć ,wy­rywać Ci włosy z głowy, a po wszys­tkim za­pytać :Nikt nie od­rzu­ca ciebie, od­rzu­ca tyl­ko to, kim jes­teś według je­go mniema­nia. Zresztą, jest to broń obo­sie­czna, nikt też nie ak­ceptu­je ciebie. Dopóki ludzie się nie obudzą, po pros­tu ak­ceptują lub od­rzu­cają po­siada­ne przez siebie wyob­rażenie o to­bie. Stworzy­li so­bie twój wi­zeru­nek i al­bo go od­rzu­cają, al­bo akceptują.Jas­no­widzę daj­cie światło i mo­je oczy ze środ­ka nocy błękit­ne ozo­nem po burzy rzu­cające urok poranka Chcę wrócić do siebie bez bluźnier­stwa na ustach rzu­cane­go w twarz niewiadomemu które się za­daje z pytaniem Jes­tem ko­bietą trudną w odbiorze ka­wałkiem świata i je­go po-ranną kawą