Co wieczór, gdy za­pada już zmrok, zdej­muję maskę i kładę ją na sto­liku noc­nym koło łóżka. Uważam, aby nic się nie stało, pielęgnuję, aby nie po­jawiła się na niej ani jed­na ry­sa. Jeśli przez ja­kiś uby­tek ludzie uj­rze­liby moją twarz, mog­li­by się prze­razić. Prze­razić ty, że ktoś tak nie­szczęśli­wy może mie­szkać na tej planecie.


co wieczór-gdy-za­pada-już-zmrok-zdej­muję-maskę-i kładę-ją na sto­liku-noc­nym-koło-łóżka-uważam aby nic ę-nie stało
olusia1007co wieczórgdyza­padajużzmrokzdej­mujęmaskęi kładęją na sto­likunoc­nymkołołóżkauważam aby nic sięnie stałopielęgnujęaby nie po­jawiła sięna niejanijed­nary­sajeśli przezja­kiśuby­tekludzieuj­rze­libymojątwarzmog­li­by sięprze­razićprze­razić tyże ktośtaknie­szczęśli­wymożemie­szkaćna tej planeciegdy za­padaza­pada jużjuż zmrokzdej­muję maskęmaskę i kładęi kładę ją na sto­likują na sto­liku noc­nymnoc­nym kołokoło łóżkaaby nie po­jawiła się na niejna niej aniani jed­najed­na ry­sajeśli przez ja­kiśja­kiś uby­tekuby­tek ludzieludzie uj­rze­libyuj­rze­liby mojąmoją twarzmog­li­by się prze­razićże ktoś taktak nie­szczęśli­wynie­szczęśli­wy możemoże mie­szkaćmie­szkać na tej planeciegdy za­pada jużza­pada już zmrokzdej­muję maskę i kładęmaskę i kładę ją na sto­likui kładę ją na sto­liku noc­nymją na sto­liku noc­nym kołonoc­nym koło łóżkaaby nie po­jawiła się na niej anina niej ani jed­naani jed­na ry­sajeśli przez ja­kiś uby­tekja­kiś uby­tek ludzieuby­tek ludzie uj­rze­libyludzie uj­rze­liby mojąuj­rze­liby moją twarzże ktoś tak nie­szczęśli­wytak nie­szczęśli­wy możenie­szczęśli­wy może mie­szkaćmoże mie­szkać na tej planecie

Łza spływa mi po po­liczku jak co wieczór, gdy za­pada zmrok. Ot­wieram ok­no i oglądam gwiazdy. Myśli które mi przychodzą są niemożli­we. Po chwi­li nie mo­ge złapać tchu i zas­ta­nawiam sie po co da­lej żyć - jed­nak jest ktoś na tym świecie kto Cię pot­rze­buje. War­to żyć dla tej oso­by, to ona spra­wia, że przez chwi­le nie mu­sisz zas­ta­nawiać się nad życiem. ..Są dwa pun­kty ot­warcia się na Bo­ga: jed­ni pot­rze­bują do te­go nie­szczęścia, in­ni - prze­ciw­nie - sma­ku szczęścia. Pier­wsi szu­kają Pa­na Bo­ga, aby wy­rato­wał ich z op­resji, drudzy - aby Go sławić, wy­razić Mu wdzięczność za wspa­niałość is­tnienia. Wiel­ka teolo­gia wy­ras­ta z te­go dru­giego mo­tywu - jest teolo­gią wdzięczności.Poczołgałam się z pow­ro­tem do łóżka i na­ciągnęłam prześcieradło na głowę. Po­nieważ jed­nak prze­puszczało światło, wtu­liłam twarz w po­duszkę, żeby stworzyć złudze­nie, że jest noc. Zas­ta­nawiałam się nad tym, czy nie na­leżałoby może wstać, ale nie mogłam zna­leźć żad­ne­go po­wodu. Nic ani nikt na mnie nie czekał.więc co mam po­wie­dzieć? prze­cież widzę, że py­tasz milcząc nic się nie stało wyr­wałam część kar­tki z kalendarza po­zos­ta­wiłam piękny tekst ten z góry być może pot­rze­bowałam cza­su, aby prze­myśleć, przet­ra­wić, poz­nać in­ne to był błąd. nie zaufałam ce­na już była, wygórowana nicze­go nie wróci­my zag­rajmy no­wy takt Dro­gi Boże, Przez cały dzi­siej­szy dzień do tej po­ry postępuję jak na­leży. Nie złościłem się, nie byłem chci­wy, złośli­wy, sa­molub­ny, zaz­dros­ny ani uszczyp­li­wy, nic jeszcze nie wy­piłem ani nie faj­czyłem. Na­wet ani ra­zu nie skłamałem. Jes­tem Ci za to bar­dzo wdzięczny. Ale dro­gi Boże, za chwilę za­mie­rzam wstać z łóżka i od tej po­ry bar­dzo będę pot­rze­bował Two­jej pomocy.Aby spoj­rzeć praw­dzie w oczy, mu­simy prze­bić się przez pan­cerz włas­ne­go ego­cen­tryz­mu. Tak, nie jes­tesmy wca­le różni. Co­kol­wiek uczy­niła jed­na z ludzkich is­tot, zalążek te­go drze­mie również w nas. Wiara w wewnętrzne pre­dys­po­zyc­je pod­trzy­muje fałszywą dycho­tomię my-oni, gdy tym­cza­sem mu­simy so­bie uświado­mić, że sy­tuac­ja w każdym mo­men­cie może wyw­rzeć na nas tak silną presję, że przes­ta­nie się liczyć wszys­tko in­ne: war­tości, his­to­ria, bi­logia, rodzi­na, religia.