Coś tam pękło, może ser­ce, może żyłka, brzo­zowa wit­ka za­miast wędki, w ar­tystycznym nieładzie plącze się zdrętwiały język, os­tatni wdech - nadzieja na haczyku. Uhu, w rze­ce z far­by płynie ry­ba ! 


coś-tam-pękło-może-ser­-może-żyłka-brzo­zowa-wit­ka-za­miast-wędki-w-ar­tystycznym-nieładzie-plącze ę-zdrętwiały-język-os­tatni
satyr_cośtampękłomożeser­ceżyłkabrzo­zowawit­kaza­miastwędkiar­tystycznymnieładzieplącze sięzdrętwiałyjęzykos­tatniwdech nadziejana haczykuuhuw rze­cez far­bypłyniery­ba coś tamtam pękłomoże ser­cemoże żyłkabrzo­zowa wit­kawit­ka za­miastza­miast wędkiw ar­tystycznymar­tystycznym nieładzienieładzie plącze sięplącze się zdrętwiałyzdrętwiały językos­tatni wdech nadzieja na haczykuw rze­ce z far­byz far­by płyniepłynie ry­bacoś tam pękłobrzo­zowa wit­ka za­miastwit­ka za­miast wędkiw ar­tystycznym nieładziear­tystycznym nieładzie plącze sięnieładzie plącze się zdrętwiałyplącze się zdrętwiały językw rze­ce z far­by płyniez far­by płynie ry­ba

A może jut­ra nie ma może os­tatni raz mo­je oczy szu­kają twoich w bez­kre­sie nocy i rodzi się cisza na pro­gu dłoni może os­tatni raz od palców po zagłębienia bioder ciągnie się horyzont może ostatni...Gdy­by mi choć jed­no zwierzę za­ginęło, rwałabym włosy, żeby je od­na­leźć. Gdy­by coś mu się stało, pękło by mi ser­ce. Już pękło. Kiedy od­szedł se­niorek, nie przes­tałam płakać. To jest ludzkie. Tyl­ko bez ser­ca są obojętni na jedną sztukę, je­den pro­cent. Tyl­ko bez serca.Tam, gdzie jest nasza niemoc, tam też jest siła. Tam gdzie jest nasza nędza, tam też jest nasza wielkość. Tam, gdzie jest ciemność, tam także panuje światło. Jednak tylko wiara może nam o tym powiedzieć i jedynie nadzieja pozwala nam to usłyszeć.Noc,dzień wszys­tko się plącze jak na gałęzi nit­ki pajęcze, jak w og­rodzie krzak bluszczu op­la­ta miękkim powojem, jak ręce mo­je i Twoje. W uścis­ku,splo­cie,spoj­rze­niu i geście i ręce i us­ta i ciało w rytm ser­ca przyspiesza,opada by wznieść się w zachwycie i myśli się plączą i tchu braknie. Wszys­tko to dziw­ne i niezrozumiałe i od no­wa do końca, od końca do początku i już nie wiem na ja­kim zakątku, miej­scu,cza­sie to uniesienie, a może to wszystko... przez Two­je spojrzenie Może kiedyś zmienię zda­nie, może mylę się swoim postępo­waniem, ale nie dbam o język.Tam gdzie wiją się stok­rotki jest in­ny świat... Może lepszy? Może nie . Za­gubiłam się . Całkiem. Do dna. Czy tam stok­rotki pachną? .....