Cy­ber-tchórzy po­win­no się przykład­nie ka­rać na oczach wielu.


cy­ber-tchórzy-po­win­no ę-przykład­nie-ka­rać-na oczach-wielu
kriocy­bertchórzypo­win­no sięprzykład­nieka­raćna oczachwielupo­win­no się przykład­nieprzykład­nie ka­raćka­rać na oczachna oczach wielupo­win­no się przykład­nie ka­raćprzykład­nie ka­rać na oczachka­rać na oczach wielupo­win­no się przykład­nie ka­rać na oczachprzykład­nie ka­rać na oczach wielupo­win­no się przykład­nie ka­rać na oczach wielu

Może cza­sami nie postępu­jemy właści­wie, bo niewłaści­wa rzecz wy­daje się bar­dziej niebez­pie­czna, a my nie chce­my wyjść na tchórzy, więc ro­bimy niewłaściwą rzecz właśnie dla­tego, że to niebez­pie­czne. Bar­dziej nam za­leży na tym, żeby nie wyjść na tchórzy, niż żeby wyb­rać dobrze.Na­ga, leżę przed nim wy­ciągnięta na szez­longu. Światło świec rzu­ca mi­goczące cienie na twarz, na oczy, które płoną z pożąda­nia. Leżenie bez ruchu przychodzi mi z łat­wością. Ob­serwuję Ro­ber­ta, pod­czas gdy na je­go oczach pow­staję na no­wo, włókno za włóknem, po­ciągnięcie pędzlem za pociągnięciem.Jes­tem sam, wal­ka wręcz, tchórzy zaw­sze jest dwu Liczę tyl­ko na siebie, przy­jaciele? z ni­mi chuj Mu­sisz bar­dzo się pos­ta­rać, bym osiągnął stan gorączki białej Stan wyjątko­wy dop­ro­wadzam w nim do kalectw Niena­wiść sięgnęła ze­nitu, opo­nent o li­tość błaga Zos­ta­je po nim nic tu, je­dyna wnętrzności tara Słyszeć la­ment ko­biet wrogów, Bru­no do te­go zwykł Uważaj na słowa, byś wro­giem nie stał się Ty.Za dużo na męża żona ko­kiet­ka i de­wot­ka, po­win­na by niewias­ta wyb­rać jed­no z dwojga.Wielu z tych, którym Bóg dał niep­rze­ciętne przy­mioty duszy, po­win­no się zaj­mo­wać nie ty­le ne­gowa­niem te­go, co doczes­ne, ile ut­rwa­laniem te­go co wieczne.Ja­ka szko­da, że dziew­czyn­ki Nie zmieścisz do poczto­wej skrzyn­ki Mogłabyś oczy­wiście Wysłać się do mnie w liście Na przykład na Wa­len­tynki Dos­tałbym list po­leco­ny I cały uszczęśli­wiony Że zna­lazłem ciebie Jak anioły w niebie Zaśpiewałbym zachwy­cony Nies­te­ty dziew­czyn­ki Nie mie­szczą się do skrzyn­ki Ka­zimierz Win­nicki (wszel­kie pra­wa zastrzeżone)