Cza­sami wychodzi z oczu ta­ki deszcz, co to­pi mo­je us­ta w kałuży bezradności. I spra­wia, że jes­tem od siebie o krok i o mały do­tyk, który nig­dy nie następuje...


cza­sami-wychodzi-z oczu-­ki-deszcz-co to­pi-mo­-us­-w kałuży-bezradnoś-i-spra­wia-że jes­tem-od siebie-o krok-i o ły-do­tyk
pearlsoul25cza­samiwychodziz oczuta­kideszczco to­pimo­jeus­taw kałużybezradnościspra­wiaże jes­temod siebieo kroki o małydo­tykktórynig­dynie następujecza­sami wychodziwychodzi z oczuz oczu ta­kita­ki deszczco to­pi mo­jemo­je us­taus­ta w kałużyw kałuży bezradnościi spra­wiaże jes­tem od siebieod siebie o kroko krok i o małyi o mały do­tykktóry nig­dynig­dy nie następujecza­sami wychodzi z oczuwychodzi z oczu ta­kiz oczu ta­ki deszczco to­pi mo­je us­tamo­je us­ta w kałużyus­ta w kałuży bezradnościże jes­tem od siebie o krokod siebie o krok i o małyo krok i o mały do­tykktóry nig­dy nie następuje

Jes­tem pełen wad Główną jest pycha Tak jes­tem pyszny Ale niez­byt smaczny Za to treści­wy Cza­sami cier­pki Mam też i za­lety Jes­tem wyjątko­wo mądry Jes­tem też po­ryw­czym war­chołem Pełnym niena­wiści i po­gar­dy Tak sil­nej że mam pew­ność Że dos­ko­nale władam szablą Choć nig­dy nie dzieliłem ludzi Jed­nak prze­de wszys­tkim Jes­tem wy­rozu­miały I pobłażli­wy Oraz - co zro­zumiałe Jes­tem gentelmanem Cza­sami natłok pra­cy spra­wia, że za­pomi­namy o czymś ważnym. Za­nied­bu­jemy miłość i przyjaźń...Cza­sami się śmieję, że naj­pierw jes­tem człowiekiem, po­tem fi­lozo­fem, po­tem długo, długo nic, a do­piero po­tem księdzem.Spoj­rze­nie jej spra­wia, że odpływam Do­tyk jej wy­wołuje u mnie dreszcze Każde słowo jej tra­fia głębo­ko w mo­je serce I nie wiem ile zniosę jeszcze Wiedząc, że nig­dy mo­ja nie będzie...Nie bar­dzo ro­zumiem ta­kie zacho­wania ludzi. Prze­cież się nie zna­my. Zap­raszać niez­na­jome­go! Ale oni sądzą, że jes­tem ich dob­rym zna­jomym. Ma­gia te­lewiz­ji spra­wia, że jes­tem dla nich swój. Ale to tyl­ko magia.Wys­tar­czy tyl­ko za­mienić