Cza­sem boję się Twoich niebies­kich oczu... Cza­sem boję się, że są prze­pełnione miłością nie do mnie...


cza­sem-boję ę-twoich-niebies­kich-oczu-cza­sem boję-ę-że są prze­pełnione-miłośą-nie do mnie
ksiezycowanoccza­semboję siętwoichniebies­kichoczucza­sem bojęsięże są prze­pełnionemiłościąnie do mniecza­sem boję sięboję się twoichtwoich niebies­kichniebies­kich oczuoczu cza­sem bojęcza­sem boję sięże są prze­pełnione miłościąmiłością nie do mniecza­sem boję się twoichboję się twoich niebies­kichtwoich niebies­kich oczuniebies­kich oczu cza­sem bojęoczu cza­sem boję sięże są prze­pełnione miłością nie do mniecza­sem boję się twoich niebies­kichboję się twoich niebies­kich oczutwoich niebies­kich oczu cza­sem bojęniebies­kich oczu cza­sem boję sięcza­sem boję się twoich niebies­kich oczuboję się twoich niebies­kich oczu cza­sem bojętwoich niebies­kich oczu cza­sem boję się

Plot­ka to naj­dot­kliw­sza bron. Cza­sem uzy­wana nies­wiado­mie, cza­sem per­fidnie, cza­sem z zaz­dros­ci, a cza­sem ze wspol­czu­cia. Cza­sem z mi­los­ci, cza­sem z niena­wis­ci. ZAW­SZE jed­nak zabija.Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Chodzi mi o to, aby język giętki Po­wie­dział wszys­tko, co po­myśli głowa: A cza­sem był jak piorun jas­ny, prędki, A cza­sem smut­ny ja­ko pieśń stepowa, A cza­sem ja­ko skar­ga nim­fy miętki, A cza­sem piękny jak aniołów mowa... Aby prze­leciał wszys­tka ducha skrzydłem. Stro­fa być win­na tak­tem, nie wędzidłem.Cza­sem zda­je mi się, że jestem na twoich us­tach słowem, które ty­siąc ra­zy obracasz, za­nim je wypowiesz... Cza­sem myślę też, że jesteś w moich oczach obrazem, który, kiedy się odwrócę, deszczem czas rozmaże...Od­wa­ga może się prze­jawiać na wiele różnych spo­sobów. Cza­sem oz­nacza poświęce­nie włas­ne­go życia dla cze­goś ważniej­sze­go, dla dru­giego człowieka. Cza­sem to re­zyg­nacja ze wszys­tkiego co znałeś, co kochałeś, w imię cze­goś większe­go. Ale cza­sem zu­pełnie coś in­ne­go. Cza­sem oz­nacza, że mi­mo bólu, za­cis­kasz zęby i każde­go dnia na no­wo po­dej­mu­jesz wy­siłek, mo­zolną pracę na rzecz lep­sze­go jutra I chy­ba wciąż uświada­miam so­bie ja­kie to wszys­tko sta­je się is­totne. Roz­mo­wa, po­tok słów, uczu­cia, mówienia o uczu­ciach i wzrok... cza­sem przeszy­wający, cza­sem szcze­ry i bo­les­ny, cza­sem są to po pros­tu ciepłe oczy, które pomagają.