Cza­sem założenia są pod­stawą naszych błędów, stop­niowo tworzoną iluzją w pos­ta­ci przysłowiowych „różowych oku­larów” po których zdjęciu czu­jemy się oszu­kani jak dzieci, które roz­pa­kowując pazłot­ko znaj­dują ko­loro­wy ( i ow­szem) ka­myk za­miast up­ragnione­go cukierka.


cza­sem-założenia-są pod­stawą-naszych-błędów-stop­niowo-tworzoną-iluzją-w pos­­-przysłowiowych-różowych-oku­larów-po których
wesolutka214cza­semzałożeniasą pod­stawąnaszychbłędówstop­niowotworzonąiluzjąw pos­ta­ciprzysłowiowych„różowychoku­larów”po którychzdjęciuczu­jemy sięoszu­kanijak dzieciktóreroz­pa­kowującpazłot­koznaj­dująko­loro­wy i ow­szemka­mykza­miastup­ragnione­gocukierkacza­sem założeniazałożenia są pod­stawąsą pod­stawą naszychnaszych błędówstop­niowo tworzonątworzoną iluzjąiluzją w pos­ta­ciw pos­ta­ci przysłowiowychprzysłowiowych „różowych„różowych oku­larów”oku­larów” po którychpo których zdjęciuzdjęciu czu­jemy sięczu­jemy się oszu­kanioszu­kani jak dzieciktóre roz­pa­kowującroz­pa­kowując pazłot­kopazłot­ko znaj­dująznaj­dują ko­loro­wyko­loro­wy ( i ow­szem)( i ow­szem) ka­mykka­myk za­miastza­miast up­ragnione­goup­ragnione­go cukierkacza­sem założenia są pod­stawązałożenia są pod­stawą naszychsą pod­stawą naszych błędówstop­niowo tworzoną iluzjątworzoną iluzją w pos­ta­ciiluzją w pos­ta­ci przysłowiowychw pos­ta­ci przysłowiowych „różowychprzysłowiowych „różowych oku­larów”„różowych oku­larów” po którychoku­larów” po których zdjęciupo których zdjęciu czu­jemy sięzdjęciu czu­jemy się oszu­kaniczu­jemy się oszu­kani jak dzieciktóre roz­pa­kowując pazłot­koroz­pa­kowując pazłot­ko znaj­dująpazłot­ko znaj­dują ko­loro­wyznaj­dują ko­loro­wy ( i ow­szem)ko­loro­wy ( i ow­szem) ka­myk( i ow­szem) ka­myk za­miastka­myk za­miast up­ragnione­goza­miast up­ragnione­go cukierka

W grom­kim deszczu zmyj cier­pki pos­mak słow z mych ust, w słon­nym stru­mieniu ob­myj mi oczy z resztek różowych oku­larów... nig­dy więcej nie włożę ich znów.cza­sem mi przechodzisz przez myśl choć dla mnie niepisany jak list niewysłany co prze­padł jak ka­mień w wodę cza­sem tak na mnie patrzysz jak­byś nie tyl­ko czy­tał z moich ust i każdym nieos­trożnym muśnięciem przy­pomi­nasz że w żyłach za­miast krwi miewam od nad­gar­stków do stóp pod­sy­cany twym spojrzeniem złoty ogień kiedy od­wie­dzasz mnie we śnie słyszę jak rosną mi wiersze które da­no mi za­miast skrzydeł żeby przet­rwać najgłuchszą ciszę cza­sem skrzy­pią zna­jomą melodią roz­pie­szcza­ne twoją dłonią poręcze zos­ta­wiam ci księżyc w oknie i gwiaz­dy na parapecie po­dob­no śnią się najpiękniej ci których tęskno­ta kołysze Plot­ka to naj­dot­kliw­sza bron. Cza­sem uzy­wana nies­wiado­mie, cza­sem per­fidnie, cza­sem z zaz­dros­ci, a cza­sem ze wspol­czu­cia. Cza­sem z mi­los­ci, cza­sem z niena­wis­ci. ZAW­SZE jed­nak zabija.Żyjesz! - Krzyczy czerwono I gorąco Tłukąc się pod skórą Cza­sem uwal­nia się Rozkwita Cier­pisz - szep­ce wtedy Kochasz - Śmieje się Czkawką serca Na wi­dok je­go uśmiechu Cza­sem ro­zum śpi Słowa cho­wają po kątach Ona nig­dy nie cichnie Jes­teś – jes­teś – jesteś Czu­jesz – czu­jesz – czujesz Bez wytchnienia Idź da­lej, jak ja - nu­ci w skroniach słyszysz?? Słuchaj uważnie swo­jej krwi I chy­ba wciąż uświada­miam so­bie ja­kie to wszys­tko sta­je się is­totne. Roz­mo­wa, po­tok słów, uczu­cia, mówienia o uczu­ciach i wzrok... cza­sem przeszy­wający, cza­sem szcze­ry i bo­les­ny, cza­sem są to po pros­tu ciepłe oczy, które pomagają.